czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Wpisy z tagiem ‘firma’

Dyrektor i… Przesyłki

16 Sie


Dyrektora troszkę z przypadku, a troszkę z przymusu zainteresował temat: Przesyłek, przesyłek kurierskich. Jak to Dyrektor – postanowił zgłębić temat szczegółowo, poczytał raporty, poczytał statystyki…

Z  firmami kurierskimi Dyrektor ma do czynienia od wielu lat, co prawda Dyrektor zajmuje się transportem Ludzi, ale… ludzie jak to ludzie zostawiają rzeczy, chcą aby im wysłać bilety, paszporty, wizy, ubezpieczenia, a nawet walizki!
I w taki o to sposób od strony praktycznej, Dyrektor poznał dzianie firm kurierskich na swoim własnym przykładzie. Ponieważ Dyrektor ma tu swoje przemyślenia i wnioski, warto je przeczytać poniżej:

Dyrektorskie podsumowanie,
Rynek przesyłek kurierskich można podzielić na 3 kategorie:

Pod względem jakości usług/technologi:
I.  Najwyższa półka to: DHL, TNT/FEDEX, UPS.
II. Średniaki: to GLS, DPD.
III. Poczta Polska / EMS, K-EX, i mniejsze firmy lokalne.

Pod względem zasięgu i terytorium obsługi:
I. Cały Świat: DHL, UPS, TNT.
II. Cała Europa: TNT/FEDEX, GLS, DPD, GEIS, EMS/Poczta Polska.
III. Firmy Lokalne i Ogólno-Polskie: K-EX, kurierzy rowerowi, mniejsze firmy.

– Pod względem ceny:
I. TNT/FEDEX (chyba najdroższy)
II. UPS, DHL, GLS,
III. DPD, GEIS, EMS / Poczta Polska.

I tak to mniej więcej wygląda na polskim rynku.

Wnioski są tu dość proste:
1. Jakość i zasięg danej firmy – kosztuje,
2. Kiepska technologia danej firmy – ale niskie ceny,
3. Najniższe ceny, ale nie zawsze z dobra jakością mają najsłabsi.

Uwagi, szczegóły, ciekawostki:
– KEP to ogólnie nazwa całej branży przesyłek kurierskich i expresowych.
– „ostatnia mila” to określenie początkowej lub końcowej części dostawy gdzie mamy kontakt fizycznie z kurierem danej firmy.
– Szacuje się, że w Polsce w 2018 roku będzie… 440 mln! przesyłek kurierskich.
– „5 wielkich graczy” DHL, TNT/FEDEX, UPS, GLS, DPD ma łącznie 80% polskiego rynku przesyłek.
– UPS ma najlepszy system komputerowo-magazynowy, kody kreskowe używane na przesyłach są najwyższej technologii… jaka używa tez np. US Army.
– DHL ma około 50% udziału w polskim rynku przesyłek zagranicznych Expresowych.
– DHL (firma Amerykańska) jest własnością… Poczty Niemieckiej: Deutsche Post.
– TNT wywodzi się z Australii i należał do Poczty Holenderskiej, TNT obecnie kupił FEDEX.

– Dotychczas TNT miał najczystsze samochody, a w samej firmie TNT był bardzo duży nacisk na wygląd zewnętrzny pojazdów i kurierów.
– GEIS kupił w Polsce K-EX… to niemiecka firma specjalizująca się w transporcie palet.
– DPD jest praktycznie własnością… poczty Francuskiej.
– FEDEX to amerykańska firma, specjalizująca się w przesyłkach lotniczych.
– GLS zapewnia transport tylko po całej Europie i „jest najmłodszy” bo został założony w 1999 roku w Holandii.

Oczywiście z jednymi firmami współpracuje się lepiej z innymi gorzej, jedne mają usługi bardzo szerokie inne ograniczone. Jedne firmy maja lepsze ceny na przesyłki dokumentowe inne na krajowe jeszcze inne na zagraniczne expresowe czy trans-graniczne. Zwykle i tak końcowy etap działania to poszczególny człowiek-Kurier i tu jest największa współpraca.

 
Możliwość komentowania Dyrektor i… Przesyłki została wyłączona

Kategoria: Dyrektor.wadi.pl, Prowadzę Biuro

 

Magiczne Biznesowe litery B2B B2C B2E C2C C2B C2X

09 Sie

Magiczne trzy (3) Biznesowe literki: B2B, B2C, B2E, C2C, C2B, C2X.

Zachodni biznes jak i niektóre instytucje, kocha wręcz… skróty i literki. Trochę to taka moda „z Zachodu”, trochę „standaryzacja” zagadnień biznesowych, szczególnie w świecie sprzedaży internetowej, handlu internetowego tak zwanego: e-commerce.

Ponieważ czasem sam Dyrektor się w tym gubi, co poszczególne skróty oznaczają? Dyrektor postanowił troszkę to rozszyfrować a przy okazji napisać dla szerszej publiki czyli dla Ciebie 🙂 drogi „Czytelnix-ie”. (To tak żartem: Astelix, Obelix, Pracownix, Czytelnix…).

Objaśnienie,
Zwykle używa się trzech (3) symboli: Litera-Cyfra-Litera i po prostu oznaczają one relacje między:
„Kim – A – Kim” lub bardziej precyzyjnie: „Kto – Do – Kogo” czy „Kto – Między – Kim”.
Pierwsza literka wskazuje „KTO”.
Cyfra „2” to inaczej „two” jako „TO” czyli „DO”, „a”, „między”.
Druga litera wskazuje „DO KOGO”, „Kto”.

Po co taki zapis?
Po to, aby ułatwić nieco zapisywanie w dokumentach, kalkulacjach, raportach a jednocześnie wiedzieć na przykład „DO KOGO” skierowany jest: dany produkt, sprzedaż, produkcja, wysyłka, promocja, handel, statystyka, dział obsługi i tak dalej… i tak dalej…

No to po kolei i alfabetycznie, co jest co?

B2B,
B2B po angielsku: Business to Business, czyli „Biznes do/a Biznes”.
Relacje łączone między: Biznesem a Biznesem, Firmą a Firmą.
Przykład:
Wysyłanie przesyłek od Firmy do Firmy.
Sprzedaż produktów jednej Firmy innej Firmie.

B2C
B2C po angielsku: Business to Consumer, czyli „Biznes do/a Konsument (Klient)”
Relacje łączące Biznes z Konsumentem czasem tłumaczonym jako Klient.
Przykład:
Wysyłka przesyłek z Firmy do indywidualnego Klienta Jana Kowalskiego.

Sprzedaż detaliczna produktów Firmy indywidualnemu Klientowi Kowalskiemu.

B2E
B2E po angielsku: Business to Employee, czyli „Biznes do/a Pracownik”
Relacje łączące Biznes z Pracownikami. Od wewnętrznych spraw, gratisów dla tylko Pracowników, po przez formy zatrudnienia, działy kadr, zlecanie wykonania pracy.
Przykład:
Firma w której pracuje Pracownik Kowalski wysyła do Kowalskiego E-maile wewnętrzne.
Firma w której zatrudniony jest Kowalski daje Karnety na siłownie tylko swoim Pracownikom (w tym Kowalskiemu).

C2C
C2C po angielsku: Consumer to Consumer, czyli „Konsument (Klient) do/a Konsument (Klient)”
Relacje łączące poszczególnych indywidualnych klientów między sobą.
Przykład:
Osoba indywidualna Jan Kowalski wysyła przesyłkę do Tomasza Nowaka. Obaj nie prowadzą firmy, są osobami prywatnymi.
Osoba indywidualna Jan Kowalski sprzedaje używany przedmiot osobie indywidualnej Tomaszowi Nowakowi. Obaj nie prowadzą firmy, są osobami prywatnymi.

C2B
C2B po angielsku: Consumer to Business, czyli Konsument (Klient) do/a Biznes”.
Relacje łączące klienta indywidualnego z Biznesem czy Firmą. Troszkę jest to związane z B2C, ale działa w przeciwnym kierunku.
Przykład:
Indywidualny klient Jan Kowalski wysyła przesyłkę do Firmy.
Indywidualny klient Jan Kowalski robi zwrot zakupionego towaru do Firmy.

C2X
C2X po angielsku: Consumer to Business/Consumer (ogólnie do każdego).
To relacje łączące Konsumenta (Klienta) z ogólnie z każdym i wszystkimi jako X.
Przykład:
Nasz Jan Kowalski wysyła przesyłkę do Firmy X.

Kowalski sprzedaje używany Rower Klienowi X Nowakowi.
Kowalski dostaje korespondencje od Firmy X w której sam pracuje.

Chyba tak można najprościej to opisać i wyjaśnić…
I teraz Twoje relacje z Bankiem to… C2B, ale jeśli masz konto firmowe w banku oraz działalność gospodarczą to już jest B2B.

Jeśli sprzedajesz na Allegro to jesteś C2C, jeśli sprzedajesz coś firmie to C2B, ale jeśli prowadzisz sklep internetowy jako swój biznes na Allegro, a to jesteś już B2C lub B2B…
Proste prawda 😉

PS.
Jeśli masz inne skróty, napisz Dyrektor chętnie się nad tym zastanowi i jak umie, to wyjaśni…

 
Możliwość komentowania Magiczne Biznesowe litery B2B B2C B2E C2C C2B C2X została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Dygresje Dyrektora, Prowadzę Biuro

 

Firma a Słowacja

02 Sie

Dyrektor wpadł na fenomenalny biznesowy pomysł… no i fajnie! – jak mówi ulubiona reklama MC Donald’s. Od pomysłu do realizacji droga bywa… bardzo daleka.
Okazało się bowiem, że do rewelacyjnego pomysłu biznesowego przydałaby się: Działalność Gospodarcza na Słowacji. I by najmniej nie jest tu zamierzony żaden „kant”, „przekręt” itp. ale wymogi formalne… jak np. posiadanie konta bankowego (firmowego) na Słowacji. Na Słowację Dyrektor ma niedaleko, no i oczywiście jest też internet, w końcu to XXI wiek. Słowacja ma też walutę EURO, co jest dość ważne w strefie UE EURO – brak przewalutowań.

Cóż, temat jest tu do dalszego rozwoju.
Przede wszystkim Dyrektor poznał mentalność, jeśli chodzi o sprawy Słowaków i podejścia do biurokracji. O dziwo!!! polityka gospodarcza Słowacji jest o wiele, wiele bardziej liberalna niż nasza Polska. Dyrektor, a właściwie Riaditeľpoznał też troszkę zwrotów słowackich i język ten bardzo mu się powoli podoba choćby dla tego, że jest podobny do czeskiego. Ekonomicznie na to patrząc uczysz się 1 języka, a znasz prawie dwa! Rewelacja.

Ponieważ temat jest „w trakcie realizacji” kilka ciekawostek:
Umowa po słowacku to: Zmluva
NIP (numer podatkowy): DIČ
REGON: IČO (Czyli: numer identyfikacyjny osób lub prawnych prowadzących działalność gospodarczą, może to być też numer licencji, koncesji, zezwolenia w danej działalności).
Spółka z o.o.: spol. s r.o. (Dokładnie: Spoločnosť s ručením obmedzeným).

Dalsze przemyślenia Dyrektora (Riaditeľ) na ten temat – niebawem.

 
Możliwość komentowania Firma a Słowacja została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

Polska ogranicza rozwój firm

18 Maj

Dyrektor czasem ma chwilę na zastanowienie i sam szuka odpowiedzi na pytania. Tym razem Dyrektor zdał sobie pytanie:
– Dlaczego w Polsce firmy nie rozwijają się?
– A jeśli już rozwijają się to jednak bardzo powoli?
Hmm…

Załóżmy, że firma XYZ w jakiś magiczny sposób zabiła powiedzmy 5.000pln, które ma do dyspozycji i udało się te pieniążki odłożyć. No i Fajnie!  – jak mawia pewna reklama.
Taki np. Dyrektor stoi przed dylematem:
– zainwestować?
– odłożyć?
A może zainwestuję – wymienię sprzęt, otworzę kolejne biuro, zatrudnię osoby, kupię materiał/surowiec, dam nakłady na reklamę… to zapewne przyniesie korzyści i to wymierne! to się będzie opłacało… firma się rozwinie, będzie lepsza, większa, bogatsza.

No tak ale… zaraz, zaraz…

Ale nie wiadomo jakie będą kolejne przepisy, nie wiadomo co wymyśli kolejna kontrola, czy znowu nie zmienią się składki ZUS czy podatki. Wszyscy wiemy i Dyrektor też o tym wie, że nasze Państwo jest bardzo opresyjne… na zasadzie: najpierw UKARAĆ a potem ewentualnie wyjaśnić? a może kiedyś to zwrócić?!

No to po co inwestować środki, skoro nie wiadomo czy firma znowu nie oberwie „w łeb” od kolejnych „mądrych instytucji”?

I Dyrektor pojął tu niesamowitą mądrość
Nie opłaca się rozwijać firmy, skoro Państwo mnie kara… muszę zatem mieć oszczędności na ewentualne konsekwencje walki z Państwem! – obrona niestety kosztuje! (Adwokat, Radca Prawny, pisma, odwołania, przesyłki, porady, przepisy, czas, czas…)

Owszem jest to troszkę mało logiczne z gospodarczego punktu widzenia, ale cóż „taki mamy klimat” – jak powiedziała Elżbieta Bieńkowska.
Przecież gdyby firma mogła się rozwijać, miałaby większe obroty to same podatki były by tu większe ku zadowoleniu i Państwa  firmy. Więcej ludzi mogłoby mieć zatrudnienie, wypłaty, a Pracownicy też odprowadzają podatki… gospodarka rośnie, kapitał spływa do Polski.
No ale, co „klimat – to klimat” a ten jak wiadomo mamy… chłodny! A Dyrektor rzekłby wręcz, że „klimat”  to mamy „do dupy” i ten biznesowy i ten geograficzny.

Tu Dyrektor zazdrości kolegom z Niemiec, Austrii, Finlandii, Wielkiej Brytanii… Oni śmiało mogą środki zainwestować, przez to rozwijają firmy i własne biznesy… Dyrektor takiego luksusu w Polsce już nie ma.

 

 
Możliwość komentowania Polska ogranicza rozwój firm została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Dyrektor o Certyfikatach

05 Kwi


Dyrektora zawsze zachwycało, kiedy jechał na jakieś spotkanie do firmy X, Y, Z… i widział na tak zwanej ścianie chwały różne: Wyróżnienia, Certyfikaty, Dyplomy, Złote Laury, itp… do puki nie dowiedział się jak to wszystko funkcjonuje naprawdę.

Dyplomy za kasę…
A mówiąc krótko i po Dyrektorsku to jeden, wielki: „pic na wodę” za kasę a tylko do oglądania.

Większość, bo trzeba tu uczciwie powiedzieć, ale nie wszystkie te „laurki” są najzwyczajniej w świecie do kupienia jak w sklepie! 😉
Chcesz być np. „super złotą firmą”? – proszę bardzo znajdzie kto to przyznaje, zapłać za dyplom i za jedyne 390 pln zostanie wyróżniony!
Chcesz być „Platynowym Partnerem Rzetelności”? – proszę bardzo tylko 550pln…
„Super firma 2017” ?… 450 pln…
i tak „laurki rosną” a firmy, które to przyznają – zarabiają na tym.
Tylko po co mi takie „pustaki”?

No owszem jest to elegancko prestiżowo wyglądające, jakieś wrażenie to robi… to fakt! Ale to „puste” niczego nie przedstawiające „dyplomy do kupienia”.
Warto zatem dowiedzieć się na jakiej zasadzie i za co dokładnie dane Wyróżnienie, Dyplom zostało wystawiony. Jakie są faktyczne kryteria przyznawania?, kto je przyznaje?, i za jakie osiągnięcia?.

Co zatem jest wartościowe?
Duże znaczenie mają konkretne referencje, lub polecenia od Firmy X dla np. naszej firmy. Tego typu konkretne referencje, świadczą o wykonanych usługach, datach, i to jest warte uwagi. Warte przeczytania są też opinie na temat wykonanych usług od Stowarzyszeń, Fundacji, które faktycznie działają i są znane w danej branży czy środowisku firm. Wszelkie uprawnienia Państwie, Dyplomy Państwowych instytucji też mają dużą wartość.
Swoja drogą zdobądźcie Dyplom od ZUS? czy Urzędu Skarbowego? – a firma Dyrektora ma takie referencje!

Kup Pan opinie klienta.
To dość delikatny temat. Dyrektor dobrze wie, że niektóre firmy zwyczajnie mają „kupione opnie” niby anonimowych klientów. Tak są takie firmy, które zajmują się sprzedawaniem dobrych opinii…
Z drugiej jednak strony, są też firmy które rzetelnie zbierają opinie klientów i je zamieszczając „bez ściemy”. I dlatego jest to temat dość delikatny gdyż nie wiadomo co jest prawdą? a co jest „kupione”?
PS. Takich opiniotwórców nazywa się „szeptaczami” – bo szeptają dobrze na temat Twojej firmy (albo dają „Laijki” na Facebooku) w świecie internetu.

Niestety mamy takie czasy, że nawet „rzetelność” i fajne opinie można kupić…
Swoją drogą jest to jednak rodzaj pewnej próżności? – Dyplom za… kasę, aby tylko mieć!

 
Możliwość komentowania Dyrektor o Certyfikatach została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Przepraszam, że jestem klientem!

19 Paź

Lazy businessman
Dyrektor czasem się dziwi, są firmy które działają jakby im klient i to całkiem dobry klient wręcz… przeszkadzał. Byle jak odpisują na pytania, nie poczuwają się do odpowiedzialności za zaistniałe szkody, nie pomagają kiedy pojawi się problem, wręcz występuje jakieś zbywanie…

Po prostu brakuje zwykłej, ludzkiej odrobiny życzliwości?!
Szczególnie w takim „negatywnym” zachowaniu przodują duże korporacje. Zasłaniając się procedurami, regulaminami, wytycznymi itd… i kto tam wie czym jeszcze.
A czasem prostą rzecz dałoby się wykonać wręcz od ręki. Zwłaszcza, że firmy te pobierają za to pieniążki, często nie takie małe. Dyrektora to trochę jednak dziwi. Owszem, rozumie Dyrektor sprawę opłacalności danej usługi, rzeczy. Ogólnie jest wiadomo, że nie wszystko się zawsze opłaca, ale skoro się za to płaci? to chyba można oczekiwać pomocy czy „ludzkiego podejścia do klienta” ?

Stąd jeśli jest taka możliwość, firma Dyrektora jak i sam Dyrektor stara się unikać korporacji jak tylko może. Wręcz Dyrektor ma „Anty-Korporacyjność” we krwi!
Zwykle na początku jest wszystko miło i fajnie, człowiek płaci i otrzymuje, są miłe relacje.
Potem zaczyna się rutynowe podejście i problemy… są problemy, są prośby, czasem Dyrektor wręcz musi się zniżać do błagania o pomoc! Są e-maile do zwierzchników takiej osoby, kierowników, Dyrektorów…
No i na koniec „czara się przelewa” Dyrektor rozwiązuje z firmę X umowę i przechodzi do firmy „Y”.
I wszystko zaczyna się do początku…

Taka firma traci Dyrektora jako klienta firmowego, traci zaufanie, i też opinię oraz polecenie Dyrektora. Przecież Dyrektor też ma znajomych, kolegów… i poleca fajne firmy innym. „Negatywne” podejście do klienta generalnie nie powinno się takiej firmie opłacać: i wizerunkowo, i ekonomicznie…
Często wystarczyłaby zwykła ludzka odrobina życzliwości… i wszyscy byliby zadowoleni.

I na koniec Dyrektorska rada:
„Swoich klientów obsługuj tak – jakbyś sam chciał, aby inni Ciebie obsługiwali!”
Tylko tyle i aż tyle.
Może Dyrektor jest starej daty i oczekuje rzetelności za to co zamawia i płaci. Młode pokolenie częste tego nie rozumie, pewnie dla tego że nie piszą o tym na Google i Facebook-u? 😉

PS.
Chyba nieco podobnie jak Dyrektor myśli też, kilka innych osób. Na terenie okolicznym firmy Dyrektora działała firma kurierska UPS. Mieli dość „olewatorskie” podejście do klienta i… większość klientów zwyczajnie potracili. I potem zdziwienie, dlaczego klienci nadają przesyłki innymi firmami?

 
Możliwość komentowania Przepraszam, że jestem klientem! została wyłączona

Kategoria: Dyrektor.wadi.pl, Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Dyrektor i Teoria Barbarzyńców

22 Sie

BarbarzyńcaDyrektor ma w życiu kilka teorii których się trzyma. Powiedzmy, że bardzo często sprawdzają się one realnie. Jedną z nich jest teoria, którą Dyrektor zaakceptował i przyjął z ekonomii… Ale jak pokazuje życie zwyczajne jest akceptowalna prawie zawsze i wszędzie.
Jest to: „Teoria Barbarzyńców”.

Ta teoria wzięła się z ekonomii i mówi, że zawsze pieniądz lepszy, stabilniejszy, zostanie wyparty przez pieniądz gorszy, tańszy i byle jaki.

Dlaczego Teoria Barbarzyńców? a dlatego, że to właśnie Barbarzyńcy najechali starożytne imperium Rzymskie i rozbili jego potęgę. Rzym był kulturalny, elokwentny, inteligentny, współczesne „Państwo wysoko rozwinięte”: nauka, kultura i sztuka. I to wszystko zniszczyli: prości, dzicy, nieokrzesani barbarzyńcy… z północy. Jeśli dobrze pamięta Dyrektor byli to Wandalowie? albo Goci?.

Teoria Barbarzyńców sprawdziła się idealnie w przypadku Dolara Amerykańskiego i Euro.
Kiedy wprowadzono Euro, na początku było znacznie niżej niż Dolar zapewne mało kto to już pamięta, teraz Dolar jest słabszy niż Euro i to właśnie Euro stoi kursem wyżej! W Europie praktycznie Euro wręcz wyparło Dolara z użycia.
Czyli teoria działa realnie 🙂

Jednak „Teoria Barbarzyńców” ma zastosowanie bardzo szerokie, np.:
Dobre porządne produkty zostały w pewnym momencie „wyparte „przez chińską tandetę, byle jakiej jakości, ale tanie.
Inny przykład: Windows XP – wyparła Vista :-/

W biznesie też jest podobnie, dobrych fajnych klientów – wypierają klienci trudni, „byle jacy”, roszczeniowi…
Dobrą, rzetelną firmę działającą na rynku wiele lat – wyprze firma młoda, byle jaka, agresywna.
i takich przykładów są setki, a może tysiące…

Teoria Barbarzyńców sprawdza się w przypadku produktów, obsługi, firm, nawet ludzi…
Pracowników Polaków, sumiennych, przywiązanych do firmy, z dużą wiedzą – wypierają „młodzi” Polacy, bez umiejętności,  bez wiedzy, bez doświadczenia… a teraz nawet są to już cudzoziemcy – Ukraińcy.

Teoria Barbarzyńców obniża niestety i poziom, i zaawansowanie, i wiele innych spraw. Ma naprawdę bardzo szerokie zastosowanie nawet patrząc na pokolenia polaków.

Dyrektor patrzy na to trochę z niepokojem. Cóż może to właśnie taka kolej rzeczy…
A jakie Ty znasz przykłady pasujące do Teorii Barbarzyńców?

PS.
Za najlepszy przykład, Dyrektor obiecuje nagrodę niespodziankę 😉

 
Możliwość komentowania Dyrektor i Teoria Barbarzyńców została wyłączona

Kategoria: Dygresje Dyrektora, Dyrektor.wadi.pl, Dyrektorskie marudzenie

 

Proste oszczędności

19 Lip

Swinka

Dyrektor jak każdy Szef, szuka też i oszczędności w swojej firmie. Nie jest to chyba nic dziwnego. Pewne rozwiązania wprowadził Dyrektor już jakiś czas temu, teraz troszkę o nich, bo mogą się przydać i Tobie 😉

Papier
W każdej firmie papier do drukarek, ksera idzie jak… woda. Drukuje się wszystko: umowy, dokumenty, pisma, oferty, itd… Jak tu zaoszczędzić? Są na to dwa proste sposoby:

1. Kupować papier hurtowo, wtedy jest jego niższa cena,
2. Dokumenty mniejszej wagi, wewnętrznie, drukować na wcześniej zadrukowanych dokumentach. Takie drukowanie na drugiej stronie, wcześniej drukowanego papieru.
3. Jeśli to możliwe, dokumenty zmniejszać rozszerzając marginesy, wyłączając zagubienie linii w dokumencie, zmniejszając czcionkę.
Bardzo nie ekonomicznie, dokumenty tworzą wszelkie instytucje państwowe, cóż za papier nie płacą stać ich aby dokument który ma 4 kartki był na 8! :-/ Szczególnie „mistrzami straty papieru” są tu działy Zamówień Publicznych, które tworzą dokumenty rozwlekłe, a często o 30-50% można go zmniejszyć. Ale jak Dyrektor wspomniała „Urzędasy” za papier nie płacą… Dyrektor Tak.

Drukarki
Mamy już na czym drukować ale co nam drukuje… no właśnie drukarki. Tu można zaoszczędzić na serwisie i na tonerach. Toner to jest to co powoduje, że drukujemy taki „wkład” do drukarki. A jak tu zaoszczędzić?

1. Kupować drukarki Laserowe, są ekonomiczniejsze, wada: nie drukują kolorowo.
2. Kupować takie drukarki, aby pasował ten sam typ tonera, Dyrektor osobiście poleca HP 1020 bardzo fajna i prosta drukarka.
3. Kupując tonery czyli wkłady jednego typu i kupując je hurtowo oszczędzasz.
Tonery można regenerować czyli „dopełniać” to znacznie tańsze od zakupu całkiem nowego. Średnio taki toner starcza na wydrukowanie 2000-2500 kartek.

Koszulki foliowe
Tu sprawa jest też całkiem prosta, do koszulek dajemy pisma, dokumenty prawda? Jak tu można zaoszczędzić? Ano można 🙂

1. Koszuli nowe są dla klientów, że tak sobie nazwę „wyjściowe”,
2. Koszulki używane, do dokumentów wewnątrz firmy, wielokrotnego użytku.
Nie ma sensu używania nowych koszulek do wewnętrznych dokumentów, kiedy nie decyduje estetyka a zwykła ochrona pisma w koszulce.

To tylko kilka prozaicznych oszczędności jakie wprowadził Dyrektor w firmie już ponad 2 lata temu. Sprawdza się to w działaniu, wymaga tylko trochę dyscypliny od wszystkich. Czy przynosi oszczędności? Tak! i to widać. W swojej formie też możesz takie proste zabiegi wprowadzić, oszczędności to nawet 20-30%. Czyli to się opłaca!

 
Możliwość komentowania Proste oszczędności została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

Sytuacje kryzysowe

29 Mar

o Sytuacjach Kryzysowych
Sytuacja kryzysowa w Polsce kojarzy się nam przede wszystkim z katastrofą czy jakimś wydarzeniem bardzo niespotykanym i tragicznym. Najczęściej dodajemy do tego słowo powódź, pożar, wybuch, a ostatnio terroryzm.

fmbFaktycznie sytuacje kryzysowe możemy podzielić na 2 rodzaje:
1. Sytuacje Kryzysowe Państwowe, Zagrożenia Kryzysowe którymi zajmują się organy administracji Państwowej.
2. Sytuacje kryzysowe w komercyjne w Biznesie, show Biznesie dotyczące Gwiazd, Celebrytów, słynnych ludzi.

Sytuacjami dotyczącymi Państwa zajmują się odpowiednie urzędy i struktury naszego Państwa. Tu chciałbym poruszyć Sytuacje kryzysowe w działalności Biznesowej, politycznej, itp.

Sytuacją kryzysową dla Firmy będzie nagły czarny pijar (Czarny PR), jakaś „wtopa” firmy…
Dla gwiazdy, znanej osoby będzie to jakiś skandal, czy sytuacja publiczna która oczerniła daną osobę i załamała jej dobre imię. Na zachodzie są już tego typu specjaliści, których jedyna praca jest „ratowanie” sytuacji właśnie w takiej chwili. W Polsce myślę, że będzie się to dopiero rozwijało.
Działanie takiego Specjalisty będzie polegało, na „wyprostowaniu” względnie na zminimalizowaniu nieprzyjemnej sytuacji, a z czasem doprowadzenie do poziomu neutralnego lub pozytywnego. Będą to i wypowiedzi w mediach, działanie w internecie, w gazetach i czasopismach niejako zebrane zaplanowane i przemyślane, mające dokładnie przemyślaną strategię.

Obecnie w takich sytuacjach, zwyczajowo dana osoba czy też firma, nie podnosi telefonu, ucieka, jest niedostępna. Wydaje mi się, że jest to błąd – wręcz przyznanie się do winy czy porażki.
Zatem jak powinno się w takiej sytuacji zareagować? Stwórzmy 2 hipotetyczne przypadki pierwszy dotyczący „Firmy” a drugi dotyczący „Znanej Osoby”.

FIRMA XYZ – Firma miała wypadek, pożar…!
1. Specjalista z zakresu sytuacji Kryzysowych zaczyna działać. I najlepiej gdy tylko On kieruje działaniem pod względem wizerunkowym. Względy techniczne czy produkcyjne powinny być mu również znane ale powinien to opanować ktoś inny.
2. Ustalamy plan działania, oceniamy co straciliśmy, co możemy pozmieniać, co możemy wykonać, co możemy zyskać. Jak realnie wygląda sytuacja, „na czym stoimy” rzeczywiście.
3. Kontakt powinien być dostępny i szeroki właśnie do tej osoby. Chowanie „głowy w piasek nic nie da”  mediom trzeba dokładnie wyjaśnić co się stało, jaka była przyczyna.
4. Trzeba przygotować informację wielotorową: internet, strony www, oświadczenia, portale informacyjne, itd…
5. Przystępujemy do minimalizowania szkody, podając informacje o sukcesach. np. Owszem zniszczono… ale już wznowiliśmy, już zaczęła działać… pracę właśnie rozpoczął…
6. Stopniowo i powoli podajemy informacje o nowych sukcesach na podłożu sytuacja kryzysowej.
Takie działanie będzie znacznie bardziej zrozumiała i czytelniejsze niż „okłamywanie” czy oszukiwanie” ze nic się w sumie nie stało… wszyscy wiedzą inaczej. Zrodzi to niepotrzebne pogłoski, plotki czy spekulacje które jeszcze bardziej nam zaszkodzą.

ZNANA OSOBA XYZ – skandal!
1. Ustalamy plan działania, czego dotyczy skandal, jakie osoby mogą z tym być związane, co stracimy co możemy zyskać…

2. ZNANA OSOBA musi wystąpić w kilku wywiadach, programach, podając prawdziwość sytuacji. Jeśli się „ukryje” tylko pogorszy to jej sytuację. Musi przystąpić do „kontr-ataku” trzeba zadbać o to aby jednak była opanowana i szczera ale nie nadęta czy wulgarna. Zapobiegnie to spekulacją.
3. Kontakt, musi być kontakt do w/w osoby jednak dobrze aby jej telefon obierał właśnie specjalista od Sytuacji kryzysowych. Dobrze aby taka osoba dla własnego dobra, odsunęła się od życia publicznego ale nie uciekała.
4. Wyjaśnienie skandalu zwyczajowo trwa, są dochodzenia komisje itp. Jeśli się to wydłuża warto zastanowić się nad urlopem czasowym ale po około 1-2 tygodniach od wybuchu wydarzeń.
5. Należny spokojnie poczekać do wyjaśnienia sytuacji, „stojąc nieco z boku” jednak kontakt powinien być, nie unikajmy go bo zrodzi to naprawdę wiele spekulacji, plotek czy historii niestworzonych.
6. Informujmy o pierwszych sukcesach, wyjaśnieniu sprawy czy nowych pozytywnych faktach w sprawie skandalu.
7. Powoli stopniowo prostujmy sytuację na gruncie tego wydarzenia. Zarówno w TV jak i radiu, mediach, internecie.
8. Obowiązkowo odpisujmy na pytania czy pozytywne poparcie. Brak odpowiedzi będzie odbierany jako „olewanie” naszych fanów, czy kibiców.
9. Z czasem skandal przekujmy w sukces… typu: „oskarżano mnie a okazało się to nieprawda i mimo to osiągnąłem…

Powiem szczerze jako Dyrektor, zwyczajowo spotykam się z tym, że właśnie brakuje rzetelnej dokładnej wypowiedzi czy informacji od samej osoby czy też firmy, która ma sytuacje kryzysową. Zwyczajowo jest to właśnie unikanie kontaktów, „cisza telefoniczna” i zachowanie dość dziecinne. Taka polityka danej osoby czy firmy zamiast pomóc bardziej szkodzi i zraża do siebie, a jak wiadomo zaufanie odbudować najtrudniej. A przecież można z każdej sytuacji wybrnąć.

 
Możliwość komentowania Sytuacje kryzysowe została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Czy boimy się Biur Podróży?

14 Lip

Czy boimy się Biur Podróży?

Czyli czy boimy się biur podróży i dlaczego?

Od kilku lat 2012, 2013, 2014? Turystyka przezywa kryzys… nie jest to chyba żadna tajemnica. Na ten stan rzeczy wpłynęło kilka spraw:

– Kryzys gospodarczy,
– „Wiosny ludów” w krajach Arabskich,
– Niepokoje światowe kilku Państw, (np. Ukraina, Grecja, Hiszpania)
– Błędna polityka Ministerstwa Sportu i Turystyki RP,
– Paniczne komunikaty MSZ RP,
– Sam i klienci, domagających się lastów, taniochy…
– Upadki kilku biur i nagonka medialna TV,

Czy zatem warto jechać na wakacje? Czy warto jechać z biurem podróży? TAK razy 2!

Warto sobie raz w roku odpocząć, tego chyba nikomu a szczególnie polakom mówić nie trzeba ;-) czyli warto jechać! Nad morze, w góry, zagranicę… tak urlop i odpoczynek jest nam potrzebny. Żyjemy nerwowo, żyjemy w stresie… coś jednak od życia nam się należy. OK czyli warto gdzieś jechać.

Dlaczego z biurem podróży? Nie musimy jechać wcale na zorganizowane wczasy w 100%, mogą to być kupione półprodukty: Wizy, noclegi, transport, ubezpieczenie… mamy wtedy komfort zakupu wszystkich elementów w 1 miejscu. Biuro doradzi nam też wiele spraw, o których z pozoru po prostu nie wiemy, gdyż nie znamy tej specyfiki branży. Czy wiemy wszytko o wszystkim? no nie! Czy znamy niuanse biletów lotniczych? Nie. Czy wiemy jakie ubezpieczenie jest lepsze? Nie. Czy wiemy który hotel ma lepszy standard? też nie. Dlatego z usług zaufanego biura podróży warto korzystać. To jednak specjaliści. :-) Owszem upadają biura, owszem bankrutują też i fabryki, jak to w biznesie. Sensacja goni sensację, więc nie warto ulegać „panice” czy paranoicznemu strachowi, że każde biuro upadnie a wszyscy chcą nas oszukać. Nie, tak nie jest… jest wiele biur podróży, które działają z pasją, prawdziwym zapałem do pracy, a rady pracowników są często bardzo rzeczowe kosztem ich zysku. Nie dla wszystkich tylko kasa się liczy! Są i pasjonaci swoje pracy spełniający marzenia innych.

Na co warto zatem zwrócić uwagę? Jak jest TANIO niekoniecznie będzie super… Wakacje, jak każdy towar musi mieć swoją cenę, realną cenę. Każdy chce zarabiać za swoja pracę, czyli sprzedawane wyjątkowo promocyjne wycieczki czy wczasy powinny być szczególnie zastanawiające. Nie ma Egiptu 14 dni za 500pln! :-/ To nie okazja, to naciąganie klienta na…. no właśnie na co? Towar czyli w tym przypadku wczasy bądź wycieczka musi mieć realną wartość. Hotel, transport, luksus, obsługa to wszytko niestety kosztuje. Świadomy klient powinien zdawać sobie z tego sprawę. Stare polskie powiedzenie mówi: „Biedny traci dwa razy” podobnie jest i tutaj, jeśli jesteśmy „napaleni” na wyjątkową cenę, spokojnie zastanówmy się czy jest REALNA?

Biuro które istnieje krótko, 1 rok, 2 lata… jest też nieco ryzykowne, chociaż takie być nie musi. Zalecam osobiście korzystać nie tylko z biur podróży, ale z firm, czy innych usług których twórca ma doświadczanie minimum 3 lata na rynku. Szacuje się, że przedsiębiorca który „przeżył” na polskim rynku 3 lata jest stosunkowo stabilny i ma doświadczenie. Stąd „nowe” biuro robiące wycieczki + wyjątkowo niska cena? to podwójne ryzyko.

Jeśli trafimy na fajną obsługę, warto zapytać o wszelkie szczegóły na temat danego kraju. Ktoś kto ma pojęcie, wiele nam podpowie, personel biura bez doświadczenia? to sklep z wycieczkami ale nie pasjonaci. Warto pytać o nawet najdrobniejsze sprawy, gdyż podczas wczasów czy wycieczki to MY mamy potem kłopot czy problem. A kto pyta? Nie błądzi.

Zatem czy warto korzystać z biur podróży? Tak, jednak trzeba to robić z głową.

Życzę wszystkim udanych wakacji :-)

 
Możliwość komentowania Czy boimy się Biur Podróży? została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 
 

statystyka