czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Malmo i Kopenchaga

18 mar

Malmo i Kopenchaga

Dygresja na temat: Malmo i Kopenchaga

Most nad Sund-em…

18 marca 2012
Dobra to w końcu lecimy…

Plan był prosty: Zatrzymać się w Malmo i przy okazji wyjechać na jeden dzień do Kopenhagi przez sławny most nad cieśnina Sund. Najdłuższy most w europie.

Malmo czy Malme, to faktycznie ciekawe miasto, zabytkowe stare uliczki, ciekawy rynek, deptaki… i cały czas wieje… jak to nad morzem.
Szwecja słynie z tego ze jest bardzo Ekologiczna! nawet MC Donalds jest Green, zielony ekologiczny! Sporo ludzi jeździ na rowerach, są tez ścieżki specjalnie przygotowane dla rowerów. To dośc popularne do pracy… rowerkiem.
W mieście jeżdżą Eko-autobusy, w tym i polskie Solarisy (urbino) z… Bolechowa koło Poznania. Komunikacja miejska jest bardzo dobra.
Generalnie Szwedzi popierają swoje produkty: Scania, Volvo.
natomiast jeśli szukacie szwedzkiej restauracji? w Malmo to się zdziwicie! – NIE MA!
Jest Tajlandzka, Włoska, Wietnamska, Indyjska, Turecka, proszę bardzo… a szwedzkiej NIE MA!
Podobnie jest ze Szwedami, miałem wrażenie ze maja więcej Cudzoziemców niż… własnych mieszkańców. Pakistańczycy, Irakijka, Turcy, Polacy, o Szwed jeden!
Szwecja jako naród pokojowy i neutralny, do strefy Euro się nie przyłączyła i ma Koronę Szwedzką. Nie jest to zbyt szczęśliwe dla cudzoziemców, bo walutę trzeba wymieniać… a ceny i tak są wysokie.
A w niedzielę wszyscy około 10:00 wychodzą na spacery, bieganie, rowery, taka histeryczna masówka dla zdrowia na bulwary nad morskie. No ale co kraj… to obyczaj…
Co mnie naprawdę zaskoczyło! Wszyscy nawet osoby 50+ mówią w Malmo po angielsku!
Niesamowite! ale babcia 60 letnia spokojnie porozmawia z Wami w tym języku!
No i wszyscy się do ciebie uśmiechają, są uprzejmi…

Kopenhaga
Pierwsze moje wrażenie, na temat Dani to: „Taka uboga krewna Szwecji :-/”
Brudno, na ulicy wszędzie full niedopałków! nie robi to miłego wrażenia.
Dania generalnie kojarzyła mi się z 3 sprawami:

1. Sławna Syrenka pomnik.
Ojj cośmy się jej naszukali, a w sumie nic takiego.

2. Klocki Lego.
I fakt można bez kłopotu znaleźć kilka sklepów z Lego.

3. Gang Olsena.
Film: „Egon Olsen, drobny złodziej, wychodzi po raz kolejny z więzienia. Wraz z kumplami Bennym i Kjeldem planują wielki skok”.

Miasto się buduje, przebudowuje. Wszędzie remonty, dźwigi i te kiepy…chyba nie sprzątają? czy co? Starówka w Kopenhadze jest dość podobna do innych, w sumie podobna do Wiednia.
Tu również dużo ludzi jeździ na rowerach, wręcz są rowerowe parkingi…. chyba 2, 3 razy więcej tu rowerów niż w Malmo.
Problemem tez jest znalezienie regionalnej restauracji, jakoś tak lubią obce a nie swoje.
Miasto ładne ale jakoś nie robi wielkiego wrażenia.
Muzeum Rekordów Guinnessa polecam, warto to zobaczyć. Jeśli nastawiacie się na wiele atrakcji do zwiedzania to… po 4 godzinach już raczej nie ma co zwiedzać. :-/
Trochę mnie Kopenhaga rozczarowała… i te kiepy… wszędzie.

Most nad Sund-em…

Most robi wrażenie, łączy Malmo z Kopenhaga ku zadowoleniu obu miast. Łączy też oba porty lotnicze Malmo i Kopenhaga. Sporo ludzi dojeżdża codziennie do pracy, szkoły rano pytając w Malmo o drogę możecie spokojnie spotkać Duńczyka który właśnie jechał do Pracy jak co rano. Most jest najdłuższym w europie. Na górze drogowy, poniżej kolejowy. A wiec możemy jechać autobusem albo pociągiem do wyboru. Robi wrażenie nie powiem a pokonanie mostu zajmuje około 45minut. Coś jak trasa: Katowice – Kraków.

Języki…
Tu trzeba nieco uważać!
po Szwedzku TAK – oznacza dziękuję.
A Ja – TAK! lub Jooo.

Języki ni to angielski, ni to niemiecki, ale wyrazy również długie i trudne.
Spokojnie zatem można mówić po Angielsku prawda? – Jooo !

Polecam wycieczkę do obu miast.
W Europie jest kilka takich Par Miast:
Helsinki + Tallin, Malmo + Kopenhaga, Wiedeń + Bratysława…

Reasumując:
Moje nastawienie było takie: Zobaczyć ładna Kopenhaga i mało ciekawe Malmo.
Okazało się wręcz odwrotnie: Ciekawe było właśnie Malmo, a mało interesująca okazała się Kopenhaga.
cóż bywa i tak.

 
 
Możliwość komentowania Malmo i Kopenchaga została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu

 

O podchodach… Konkurencji!

02 mar

O podchodach… Konkurencji!

…czyli Bądź czujny wróg nie śpi!

W Naszym biznesie jest prawo barbarzyńców nr 2.
„Albo Ty masz klienta – albo Oni (konkurencja)”

My jakoś nie mamy czasu aby bawić się w: „A co robi konkurencja?” robimy swoje i jest OK.
Natomiast konkurencja chyba jej się nudzi? albo nie ma pomysłów i czas na pierdoły MA!

Przypadek nr1
Przeglądając statystyki zauważyłem ze wyjątkowo jeden z użytkowników przegląda nasza www bardzo dokładnie i dogłębnie… okazało się ze to nasz konkurent firma A. Cóż niech przegląda, w sumie nas to nie boli ;-)
Zabolało gdy po tygodniu przeglądając statystyki znowu zauważyłem, że przeglądają nas intensywnie. Mówię… a wejdę zobaczę i co widzę?
Nasza Autorska wycieczka! na stronie konkurenta… oszby ich cwaniaczków :-///
Kradzieże planów wycieczkę są w tej branży niestety nagminne.
Ty coś wymyślisz, ustalisz a ktoś Ci to zapieprzy i sprzeda jako – swoje :-/

Przypadek nr2
Napisała do nas pewna Pani pytając o cenę biletów. Pozornie pytanie jakich mamy setki…
Drobną uwagę przykuł fakt, że w mailu miała jedno nazwisko, a w podpisie drugie.
Wystarczyło wpisać jej nazwisko w google aby od razu wywaliło babkę z konkurencji.
Firma T. Kurdę… no jak się już szpieguje? to bez jaj trochę z głową ;-)

Przypadek nr3
Standardowo jak co tydzień, wysłaliśmy newslettera do partnerów, agentów, klientów…
A że obrazek był wesoły kilku ludziom się spodobał. Na tyle się spodobał ze po kilku godzinach dostaliśmy sami Newslettera od konkurencyjnej nieco firmy, która podpatrzyła nasz pomysł :-/
No czyli pomysł mieliśmy dobry, jak już inni go kopiują.

Przypadek nr4
Tak to się stało, że odebrałem telefon. Babka mnie wypytuje, a zadaje pytania rzeczowe! Pytam:
– Czy Pani z biura podróży?
– nie, nie… jestem osoba prywatną.
Myślę ok, odłożyłem spokojnie telefon. Do głowy przyszło mi jeszcze kilka odpowiedzi myślę a to podpowiem jeszcze babce to co wiem.
Daje redial (ostatnie wybieranie numeru który dzwonił) i co słyszę?
– Dzień Dobry tu biuro podróży XYZ… w czym mogę pomóc? :-/

Na początku takie sprawy mnie strasznie drażniły, no bo jak to? My się napracujemy w pocie czoła, a ktoś zlizuje śmietankę za freee?
No to zaczęliśmy robić, drobne błędy ;-) jak ktoś „zerżnie” to z bykiem! :-) Zaczęliśmy odpowiadać ostrożniej na telefony, e-mile….

I nagle… przyszło olśnienie! hehehe
Przecież skoro inni podkradają nasze pomysły, podpytują jak my to robimy, kradną nawet….
To oznacza, że sami nie mają pomysłów, a to właśnie MY wyznaczamy trendy! w naszej specjalności. I tak mimochodem sam się trochę dowartościowałem.

i jako puenta przypomniało mi się staropolskie powiedzenie:
„Kradzione – nie tuczy!”

 
Możliwość komentowania O podchodach… Konkurencji! została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

4 pln podstępne promocje…

26 lut

4 pln podstępne promocje…

26 lutego 2012
4pln – Te podstępne promocje, Dyrektor i Malmo!

Podstępne są promocje!
Hmmm
Bywa, że pracownik mimo iż jest Ok i dobry -> wsadzi Cie na Minę :-/
(taką co prawie wybucha).

Zaczęło się niewinnie, siedzieliśmy w pracy Dyrektor (ja) + I.1 + I.2 która miała do nadrobienia 1godzinkę. Ponieważ nic się w sumie już nie działo 17:00~18:00 i to w piątek, zaczęliśmy sobie szukać biletów I.2 do Londynu, I.1 do Madrytu… a ja akurat do Tbilisi (dla tych co nie wiedzą: stolica Gruzji ;-) ). Zaczęło się marzenie gdzie by to sobie każdy poleciał…

Zabawa cenowa…
W pewnym momencie ktoś rzucił hasło:
„Kto znajdzie najtańsze połączenie – wygrywa” i się zaczęło….
I.1 – mam Londyn po 450!
I.2 – przebijam, Madryt po 380pln
Dyrektor – przebijam Was obie Londyn po 280pln

I.1 – 246 Madryt,…
I.2 – 154pln Lizbonka!!!
Dyrektor – SZACH i mat! Malmo: 4pln! ale z Gdańska  diabełek

I.1 i I.2 Ile???
Dyrektor – 4 pln!
I.1 no tak ale trzeba doliczyć dojazd do Gdańska….
Dyrektor – no Ok, to sprawdźmy z Katowic… też 4pln :-)
I.1 + I.2 to kupować dla siebie trzeba….
Dyrektor – no tak ale bagaż, pewnie + coś tam…

I.2 – trzeba brać to się opłaca!
I.1 – z żoną można polecieć :-)

No i tak to zostałem zmuszony do zakupu biletów do Malmo.
Polecę ja + żona + córa…
Wszystkiego wyszło z Bagażem 265pln! nie majątek ;-)

Trochę nad tym siadłem i zwiedzimy jeszcze Kopenhagę.
Taki sobie wylot na weekend na 3 dni. Niby nic ale zawsze to coś.

Koledze który dzwonił wspomniałem że mam bilet za 4 pln, nie chciał początkowo uwierzyć!
Że po ile? nie możliwe… no po 4 pln!
– Wiesz, jest się dyrektorem biura to ma się „połapane”  luzak
– No tak Ty to masz dobrze.
No a co mu powiem? że pracowniczki mnie wrobiły w bilet za 4pln?  sceptyczny
a właściwie to mi się bardzo lecieć  – nie chce.

W sumie jestem przeciwnikiem promocji, bo to zawsze ukryty koszta tam są…
Ale te 4pln to akurat się udało. Sam bagaż kosztował +80pln

I tak o to lecę do Malmo.

 
Możliwość komentowania 4 pln podstępne promocje… została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Sąd! niekoniecznie Boży…

21 lut

Sąd! niekoniecznie Boży…

21 lutego 2012

Dyrektor i Sąd! (niekoniecznie Boży ale Pracy)
W panującym spokoju i Harmonii pracy, przychodzi dzień Tajfun! siedzisz sobie spokojnie, czytasz co tam czytasz, umowę, zestawienie… i naglę! Ojej! dostajesz POZEW! (Kryć się? uciekać?)
POZEW! pozew do sądu pracy!
(mało co z Dyrektorskiego fotela nie spadłem).

Myśli zaczynają przebiegać we wszystkich kierunkach:
Jak to pozew? od kogo? za co? czemu? czemu akurat ja? pytań jest setki…
No ale dobra bierzemy Byka za rogi!

Czytasz pozew, 1, 2, 3… mhmm no tak to od tej Pracownicy co jeszcze dobrze nie pracowała a już Ci się wygrażała: „Bo wiesz ja mam znajomą prawniczkę…” Swoją droga to pracowała tak słabo ze jeden z głównych kierunków to „załamała totalnie” Dochód prawie ZERO! 3 klientów?
(przy normie 80? 90?) A owszem coś tam non stop bąkała o przepisach pracy, o kodeksie pracy, o podwyżkach… ale kto by się tam przejmował Pierdołami! ;-)

Czytasz 4 raz… co tam w pozwie wypisuje? przecież nawet nie było takich zdarzeń… szuka Dziury w całym! Popracowało się 3 miesiące i pozew? o co chodzi? aaa O kasę! ile? no chyba ocip…ł (Sorrki wyrwało mi się :-/ )

Zaczynasz sprawdzać, no tak przecież straty przynosiła, odmówiła wyjazdu służbowego! ooo! okłamał dwa razy! Zwalniała się tyle razy, że do lekarza, że to, że tamto… a teraz co tam pisze, że jaki? Dobry pracownik? bez jaj!!!! wściekły
Po podsumowaniu i nie przespaniu 4 nocy stwierdzasz ze właściwie to Pracowniks przyniósł więcej strat niż zysku w czasie swojego pobytu! no ale… teraz to pozbieraj udowodnij, pokaż i się OBROŃ! A to pracowniks jeden no…

Dzień Sądu! (nie ostatecznego)
Idziesz do sądu, (dobrze jeśli w ogóle wiesz gdzie jest ;-) ) idziesz wcześniej na spokojnie, lepiej być wcześniej niż się spóźnić. Gdyby nie internet na sali rozpraw nawet nie wiedziałbym gdzie siada POZWANY (jam To, nie szczęsny :-/ po LEWEJ, Patrząc od strony Wysokiego Sądu!).
Rozprawa wstępną to nawet miła rzecz, Sąd nam wyjaśni, pouczy, nawet proponuje ugodę…
No ale… o taką kasę to ja się NIE GODZĘ! acha… czyli będą świadkowie i dalsze rozprawy ok… uuu według mnie to i lat kilka taka rozpraw się może ciągnąć… no dobra, następna rozprawa będzie! fajnie…

I tu mi zaświtała myśl GENIALNA, po co bronić się samemu? skoro są spece! Na spokojnie, skontaktowałem się z pewną kancelarią, która już i tak chciała kilka razy z nami współpracować (nie mamy działu prawnego, bo to nie ten poziom) … chcą? ok! niech mają zajęcie. :-) podpisaliśmy co trzeba, spotkaliśmy się omówili wszytko, przygotowali… a rozprawy? będą to będą… Przecież nic nie mamy do ukrycie! Owszem zamartwia się trochę Dyrektorska głowa, pewnie i kontrole jakieś dziwne się zjawią… ale… nic do ukrycia.

I tak… zasnęła dyrektorska głowa w spokoju, pierwszy raz od… Akcji: POZEW!….

Kancelaria okazała się bardzo pomocna, nie chcieli nas bronic osobiście – bo za późno podpisaliśmy umowę, ale podpowiedzieli, przygotowali pisma, dali kilka cennych rad.

Przyszedł dzień rozprawy nr 2.
Dyrektorska głowa przygotowała się na wszytko! Walka na śmierć i życie… Naszych żywcem nie wezmą ;-)

Okazało się, że Sędzia kobieta poważna i roztropna zaproponowała kolejny raz ugodę.
Dała nawet czas do namysłu… i Powódka się ZGODZIŁA – o dziwo! (sam tego nie rozumiem).
Może Powódka wiedziała ze nie ma szans? może zrozumiała ze daremne żale i marny trud?

Tak wiec UGODA! ok… myślę, przecież proponowałem to od początku!
Nakazano sprostowanie pewnego dokumentu (Świadectwa pracy) oraz wypłatę zaległego ekwiwalentu za Urlop całe: 70pln. ;-)

I przypomniało mi się stare powiedzenie z dzieciństwa z przedszkola:
„Oliwa zawsze sprawiedliwa!” i na wierzch wypływa!

Mimo, że jest to ugoda – tak naprawdę wygrałem!
Dyrektorska głowa się zastanowiła:
– Powódka nic nie uzyskała? wręcz straciła!
– Straciła też moralnie, bo kolejne 3 osoby które były jej życzliwe, naraziła na kłopoty i nie przyjemności.
– Ja mam już spokój.
– Świadkowie też mają spokój, w końcu zawsze stresik jest.
To po co było to wszystko?

 
Możliwość komentowania Sąd! niekoniecznie Boży… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Jak wygląda Biuro Podróży?

20 lut

Jak wygląda Biuro Podróży?

20 lutego 2012
Hmmm. Generalnie są dwa typy Biur Podróży ze względu na wygląd.
– Biuro Klasyczne.
Gdzie siedzi wygodnie miła Pani Kasia? i sprzeda nam wycieczkę, bilet co tam sobie chcemy 🙂
Takie biuro to koszty, musi ładnie wyglądać być w chwytliwym miejscu i mieć klimat.
Banery, parking, jakiś pasaż… drogi lokal.
Musi mieć plakaty, witrynki, katalogi… ładną Panią Kasię. Czysto elegancko, z wysokimi opłatami i czynszem – coś za coś. No i wypłatą Pani Kasi.
Czy można na to wszystko zarobić? – tak narobisz się jak wół, ale zarobisz.

– Biuro Internetowe.
Gdzie to my siedzimy wygodnie przed komputerem i przez nasz komputer kupujemy za pomocą internetu.
Takie biuro nie musi być ładne, ładną musi mieć www
E-mail, GG, Skype, telefon… formularze zamówień… nie widzimy Pani Kasi a też działa.
Takie biura są już praktycznie wszędzie, w biurowcach, garażach, piwnicach, strychach…
No bo cóż nas to obchodzi? gdzie takie biuro jest skoro działa! i jest OK.
Czy można tak robić biznes? oczywiście. Internet to potęga!

Podział ze względu na wielkość
1. Mamy biura duże, wielkie, znane, zatrudniające po Set, Tysiąc… pracowników.
Mają ogromne siedziby, duże zabezpieczenia bankowe, wysokie standardy, wysokie ceny wycieczek, tysiące oddziałów, miliony klientów…
i… upadają z wielkim hukiem o czym głośno w TV. :-/ – Bywa!

2. Mamy też biura, średnie i małe. Często mniej znane, lub znane w regionie. Wykonują swoją pracę równie dobrze, za mniejszą cenę, mając mniej pracowników a radzą sobie całkiem dobrze. Upadają znacznie rzadziej bo jest w nich większa kontrola i większa spójność. Nie mają może gwarancji bankowych na miliony, ale też dobrze wiedza co robią.
Współpraca jest tam często miła i przyjemna to nie wielgachna korporacja, tylko przedsiębiorstwa rodzinne (zresztą coraz bardziej w Polsce popularne!)

Jakie biuro jest zatem lepsze?
Reguły nie ma…
Nie zawsze gigant jest OK! a mały nie zawsze znaczy że nic nie umie.
Klienci na pewno muszą tu sami doceniać.

Co warto więc sprawdzić?
Opinie, owszem nie na 100% wierzyć w to co pisze, ale… warto poczytać.
Gwarancja Bankowa, czy biuro ma taką? i na jaka kwotę?
Opinie i Listy Referencyjne, od kogo? jakie? ile?
Potem warto zadzwonić, zapytać o ofertę spokojnie przedstawić co nas interesuje i czego oczekujemy.
Tu przypomina nam się wesoła historyjka kiedy to klient wszytko chciał i… nic.
Bo plaża za mokra, a Afryka za gorąca, a tu to nie bo wiza, a tam to nie bo byłem i generalnie sam nie wiedział czego chciał… mimo 10? ofert – nic nie wybrał. :-/

Warto wiec sprecyzować swoje oczekiwania do:
– Kraj?
– ilość PLN?
– termin? i ilość dni 7, 14?

należy też mierzyć siły na zamiary… egzotyczna wyprawa, daleko daleko, za grosze to nie jest – bądźmy realistą 😉
A hotel 5***** za darmo nie przyjmuje gości.
Tak wiec nie oczekujmy ze za 100pln ktoś nam zrobi super wakacje.

Natomiast promocje są, często ale nie zawsze i nie wszędzie.

GRUPA, i my chcemy zniżkę…
Owszem grupie zniżka czasem przysługuje, tylko grupa w pojęciu Turysty to nie zawsze grupa w pojęciu Biura Podróży. Z całą siłą mocy turystycznej ale… 2 osoby to nie Grupa 🙂
Przeważnie Grupa to 8, 10 i więcej osób…
Więc, domaganie się zniżki grupowej dla 2 osób naraża proszącego na śmieszność 🙂 Nie przesadzajmy.

i najważniejsza sprawa!
Szacunek,
Pamiętajmy, że po drugiej stronie słuchawki, biurka tez siedzi człowiek.
My chcemy kupić wczasy, wycieczkę czy urlop OK! super! Ale to nie powód aby swoją złość, czy frustrację wylewać na druga stronę…
To ze ktoś ma pieniążki, to miła sprawa nie powiem, ale nie powód aby robił z siebie BURAKA!!! 🙂 Do pracowników biura tez trzeba mieć NORMALNE podejście, to też ludzie! słowo!
Zatem nie ma co „ryczeć”, wydzierać, się na pracownika biura, udowadniać mu swoich racji, (bo pewnie pracownik biura i tak wie lepiej niż my – w końcu to jego fach nie nasz, prawda?).
Podziękuj za informację, ktoś jest miły dla Ciebie bądź i dla niego…

 
Możliwość komentowania Jak wygląda Biuro Podróży? została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Dygresje Dyrektora, Prowadzę Biuro

 

Wygrali czyli… Przegrali. Przetargi Publiczne cz2

11 lut

Wygrali czyli… Przegrali. Przetargi Publiczne cz2

11 lutego 2012
Udało się! Wygraliśmy! ale czy na  sceptyk pewno?
Po wielu wielu wieluuu, próbach i udziale w przetargach w końcu wygraliśmy jakiś większy przetarg. Wygrana na prawie 20 biletów – nie byle co!
Przyszedł ten magiczny fax od… Poważnej instytucji na P. (np. P jak P****ja).
Ach… jakież to szczęście nas ogarnęło!
Do tej pory wygraliśmy raptem 1 mały przetarg, a raz nam udało się też z 3 miejscem na 10 biletów (Jeśli zrezygnuje wygrany, wygrywa następny w kolejce)…

No to postanowiliśmy sprawdzić czy ceny są nadal aktualne. Wszyscy którzy mają choć trochę pojęcia o biletach lotniczych dobrze wiedzą ze ceny w zmieniają się nawet z dnia na dzień. ceny ok. Nie tak dobre jak wcześniej ale… OK do kupienia!

Teraz umowa!
Dzwonimy i pytamy kiedy można by otrzymać umowę zapoznać się z nią i podpisać umowę. Pani Kierownik mgr. doc. Inż. (i jakie tam tytuły jeszcze miała?) w bardzo niemiły sposób odpowiedziała, że może w poniedziałek? (a jest środa!) dostaniemy umowę? a terminów które są w przetargu ona nie gwarantuje ze takie same będą.
Myślę sobie „Babo głupia” a ceny przez 4 dni mogą się zmienić 10 razy.
No to grzecznie pytam jak oni sobie to wyobrażają? skoro nie bardzo im zależy na podpisaniu umowy?
– Proszę pana my w SIWZ mamy podane ze macie nam zagwarantować możliwość zmiany dat wylotu i nazwisk od 1 -31.03.2012. A terminy są przykładowe.
Myślę dalej „BABO DURNA” a jak samolot będzie pełny to co miejsca dokręcimy toż samolot z gumy nie jest!
Próbuje jej to lekko uzmysłowić, że to nie jest tak jak ona sobie wyobraża. Że samolot ma określoną pojemność pasażerów i nie da się od tak zmienić terminu bo może być pełny!
Baba swoje i w bardzo niemiły sposób:
– to możecie nie podpisywać umowy!
Najpierw to ją trzeba dostać, abyśmy się zastanowili czy podpisać, a dwa ze tu cie mam! czyli jakaś „ustawka przetargu?” dla znajomego co? A my naszą ceną po prostu kogoś wykolegowaliśmy i… tak zrobią umowę aby wygrał znajomek co?

Po chyba trzech faxach… wreszcie dostaliśmy umowę.
I dużo się nie pomyliłem:
„par2, pkt.7 Zamawiający zastrzega sobie prawo do zmiany danych osób lub terminu wylotu, wskazanych w zamówieniu… na co najmniej 4 dni przed upływem pierwotnie wskazanego terminu…”
No tak my kupimy im bilety, a 5 dni przed wylotem się rozmyślą? i szukaj nowych biletów na wylot z nową datą, kiedy może być pełny samolot. Nie znajdziesz KARA! Raz już im tak kupowaliśmy i „zmienili nazwisko” na 9 dni przed wylotem. A że zmiana nazwiska w biletach zwłaszcza promocyjnych nie jest sprawą łatwą to już wiemy, kosztowo nas to +300pln prawie. :-/ 2~3 takie zmiany i zamiast zarobić? dopłacasz do biznesu! kicha!

Sorry ale NIE!
Odpisaliśmy miło i uprzejmie ze niestety ze względu na ten miły punkt, nie możemy podpisać umowy.
Skoro tak poważnej instytucji P. nie zależy? to czumu ma zależeć nam?
Teraz wygrana spada na kogoś kto zajął II miejsce, zrezygnuje II -> będzie III itd…
Już raz tak było ze Komendant? Szacownej instytucji P. nigdzie nie poleciał bo wszyscy po kolei się wycofali… kiedy przetarg rozpatrzono po 45? dniach i były FuLL pełne miejsca w samolotach! ze nie było szans nic kupić!
Teraz niech się martwią inni.

Reasumując
Można przetarg wygrać ale nie Zrealizować.
Można przetarg przygotować dla znajomego? – > można
Można nawet „obejść” kryterium najniższej ceny! -> tak.
Nasz przetarg zapewne zrealizuje Staś? Kazio? z II czy III Miejsca? zupełnie przypadkiem będący znajomym, znajomej, naszej pani Kierownik mgr. doc. Inż. (i ile tam tytułów ma) zwanej przeze mnie wredną BABĄ.
Owszem szkoda bo mieliśmy dobra cenę dla nich a jako że to Państwowa Instytucja szkoda naszych pieniędzy podatników. (BABIE Nie szkoda nie jej! tylko Państwowe! czy Unijne?) Kazio? Stasio? na pewno dał większą cenę? wiec się chłopina obłowi!
Nasza koleżanka I. trochę się podłamała bo Wygraliśmy! a Ona się bardzo postarała aby takie naprawdę TANIE loty wyszukać!
Mi zostaje niesmak do szacownej instytucji P. (której i tak nie lubię!)
ale cóż życie toczy się dalej …

Przytoczona sytuacja jest teoretyczna i mogła lub nie wydarzyć się przypadkowo. Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe i nie zamierzone.
Ale czy na pewno?  co?

 
Możliwość komentowania Wygrali czyli… Przegrali. Przetargi Publiczne cz2 została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Kilka słów Dyrektora o… Przetargach Publicznych.

08 lut

Kilka słów Dyrektora o… Przetargach Publicznych.

08 lutego 2012
Przetargi Publiczne…

Przetarg nieograniczony to tryb udzielenia zamówienia publicznego przewidziany w ustawie z dnia 29 stycznia 2004 r…
(Mamy też i Ograniczone!) Tyle definicja…

Co ciekawe przetargi są w Rosji, w Europie a nawet na Białorusi (która ponoć jest mało demokratyczna!). Wieść gminna niesie, że nawet CHINY mają przetargi! (tego sam nie potwierdzę!)

Jak każda firma szukamy klientów, przetargi też są formą poszukiwań wiec i w nich startujemy… Od przetargu w Gminie Wólka-Wielka, po przetargi w Bardzo poważnych instytucjach Rządowych.

Przetargi to dość popularna obecnie forma na zakup czy realizacje usług np. wycieczki. Instytucja państwowa ogłasza przetarg i… wybiera najkorzystniejszą ofertę. (A przynajmniej tak powinno być! w TEORII)

W naszym miłym kraju jednak nie zawsze tak to jest, a logika nie zawsze wygrywa!

Jak to wygląda?
1. Instytucja Państwowa X. ogłasza przetarg np. na wycieczkę dla swoich praconiksów ->
2. Podaje SIWZ (SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA)
3. Oraz załączniki, ze szczegółami… co ma zawierać, datę do kiedy ma być złożona oferta, jak opisana itd…
4. Czasem jest WADIUM. Coś jak zastaw ale nie do końca… od 100pln do set Tysięcy!
5. Wypełniamy całą tą KUPĘ papierów! + aktualny odpis EDG/KRS, NIP, REGON (te świstki akurat Płatne! każdy po 30pln +-)
6. Wysyłamy, czekamy na rozstrzygnięcie przetargu…
7. jest rozstrzygniecie i… jak to mawiał mój jeden kolega: „DUPA, DUPA – Nie wygrali!”
8. Za to wygrało Biuro Podróży YZ Kowalski Jan… ale JAK?
9. No to liczymy sprawdzamy, kombinujemy…i… nijak nie wychodzi kwota wygranego!
np. Prowizja na bilet lotniczy (bo i na Bilety lotnicze są przetargi!) kwota: 0,01 pln (JEDEN GROSZ  słownie!)
10. Albo YZ Kowalski Jan dokłada do biznesu? albo tak, powiem! przetarg był ustawiony?  ani mru

Czy przetarg można ustawić? (np. dla kolegi ;-))
Teoretycznie – NIE. / Praktycznie – TAK.
(Kolejna niepojętość naszego ukochanego kraju)

Teoretycznie NIE.
Jest komisja, wymagania, oficjalne otwarcie, czasami nawet NAGRYWA KAMERA otwarcie ofert, protokół, ustawa… niby CACY! mucha nie siada.

Praktycznie – TAK.
Wymagania można takie przygotować, aby tylko jeden oferent wygrał np. nasz znajomy Kowalski! Kryteria oceny dać takie aby niekoniecznie najlepsza oferta wygrała, a wygrała naszego znajomego Kowalskiego.
Czyli praktycznie jest to możliwe.

Sprawy przetargów są często Afeor-twórcze.
Afera Chińska Autostrady, Afera przetargów w MSW, itd…

https://www.crn.pl/news/wydarzenia/prawo/2011/10/afera-w-mswia-cba-zatrzymalo-odpowiedzialnych-za-przetargi-it

Wygrywa NAJNIŻSZA CENA
Jakoś tak nikt się nie zastanowił, że kryteria oceny są dziwne w przetargach.
Od skomplikowanie trudnych wzorów matematycznych! gdzie i tak Kryterium oceny NAJNIŻSZA CENA: 100% oceny
po prosty zapis: Kryterium oceny NAJNIŻSZA CENA: 100% oceny
bardzo rzadko w przetargach są brane pod uwagę RZETELNOŚĆ wykonawcy czy jego czy faktyczna możliwość realizacji takiej po takiej cenie.
Owszem m każą składać papiery aby Przystąpić do przetargu (o ilości wykonanych usług, na jakie kwoty) ale i tak o wygranej decyduje CENA!
A czy coś może być DOBRE JAK JEST NAJTAŃSZE?

W Europie kryterium oceny jest takie:
Odrzucana jest podczas oceny NAJNIŻSZA i NAJWYŻSZA oferta! I wybieramy ze średniaków.
Najniższa bo podejrzanie tanio, Najdroższa bo za droga! Średniaki są realne.
Cóż u nas nikt o tym nie pomyślał…

Przetargi na pewno wymagają więcej Dyrektorskiego opisu ale… może kiedyś jeszcze wrócę do tematu.

Bynajmniej nic tu nie sugeruje i nic nie insynuuje! Jednak czasami zastanawiają mnie pewne przetargi. Dlaczego wygrywają Ci sami? A wygrane ceny są tak niskie ze nie zrozumiałe? Ot… taka ludzka ciekawość.

 
Możliwość komentowania Kilka słów Dyrektora o… Przetargach Publicznych. została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Faktura Day

06 lut

Faktura Day – Jak Dyrektor płaci Faktury.

06 lutego 2012
Jak to bywa nas też dopada Faktura DAY.
Co to za dzień?
>–>> Dzień w którym wszystkie faktury spływają.
>–>> Dzień w którym trzeba je w końcu też zapłacić.

Wszyscy którzy biznes prowadzą w Polsce wiedzą ze PLN-ki z nieba nie spadają.
Często trzeba na nie ciężko zarobić (Nie dotyczy sfery Budżetowej gdzie im akurat z nieba… PLN-ki spadają :-/)

A wiec przychodzi ten ciężki dzień kiedy faktur jest już sporo, czeka Cię jeszcze ZUS, i US.
O ile faktury czasem można zapłacić z lekko zwłoką (chociaż to nie ładne!) o tyle ZUS a tym bardziej Skarbowy opóźnienia Ci nie wybaczą!
Dziwnym trafem też „faktura day” zdarza się około 10-15 każdego miesiąca.

Co się płaci?
1. No przedrzymskim WYPŁATY! Pracowniksom trza płacić! co chciałbyś aby tobie nie zapłacili? – no nie!
2. Płaci się za komórki, trzeba być na łączności 24.
3. Telefony stacjonarne, (Po co?) a spróbuj faxa wysłać z Komórki?
4. Płaci się za internet.
5. Infolinię, trzeba ją mieć! Każdy lubi zadzwonić na 801… zwłaszcza jak za darmo!
6. Za biuro! no gdzieś trzeba sobie Dyrektorować – Prezesować.
7. ZUS – wiadomo!
8. US – jeszcze bardziej wiadomo! :-/
9. Za systemy komputerowe, 1, 2, 3…
10. Za serwer, co by w świecie nas widzieli!
11. Za Ubezpieczenia, w końcu sprzedało się je cały miesiąc.
12. Za ogrzewanie – zwłaszcza w Zimie!
13. Za Wodę, Herbatkę to się che pić? – płacić!
14. Za Energie elektryczną – światły wynalazek jeno czemu taki drogi!!!
15. Za ten bilecik lotniczy którzy kupił klient, teraz trza zapłacić!
16. Za toner, czemu kończy się tak szybko? pewnie na złość.
17. Za ryzy Papieru które też się kończą jak na złość! Pewnie jakieś konszachty z Tonerami!
18. Za prozaiczną sprawę: Papier toaletowy, który Pracowniczki chyba zjadają??? Rolka na 3 dni? a facetowi starcza na miesiąc! Bardzo dziwne zagadnienie!
19. Za ….

I tych za jest multum… ale!
Jest też „KASA DAY” – kiedy to inni płaca nam

Jedynie co boli to to, że tych co NIE PŁACĄ w KASA DAY jest coraz więcej :-/
Ze niby kryzys, że nie mają, że…
Tylko kogo to obchodzi jak nam przychodzi: „Faktura DAY” :-/

 
Możliwość komentowania Faktura Day została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Dyrektorska dygresja na temat: Białoruś

29 sty

Dyrektorska dygresja na temat: Białoruś

29 stycznia 2012
To moja własna opinia o kraju zwanym: Białoruś
Owszem pracujemy trochę z tym krajem, mamy tam pewne interesy, wysyłamy tez tam turytów.

Białoruś, to przede wszystkim ciekawy kraj!
Pomijając całe te polityczne sprawy szczególnie rozsiewane przez TV (a TV często kłamie ;-))
To kraj nie wielki ot jak 3-4 nasze województwa, czysty! co widać na każdej ulicy. Nie ma tam papierów na ulicy, śmieci… Kraj próbujący tworzyć turystykę: AgroTurystykę właściwie.
Na Białorusi mamy polskie korzenie, Eliza Orzeszkowa, Adam Mickiewicz…

Mińsk to stolica w pełni europejska. Nowoczesna, kolorowa, bogata.

Mir, to zamek odrestaurowany ciekawy zabytkowy.

Grodno, to Nowy i Stary Zamek, plac Sobieskiego, Remiza z Malunkiem twarzy Monalizy.

Jeśli szukacie cichego wiejskiego spokoju, to właśnie dobry kraj na taki wyjazd.
Lasy, jeziorka, sielski spokój. Można polowanie zrobić, można i wiejskie życie zobaczyć.

Zresztą sami zobaczcie:

a Polecam WŁĄCZYĆ DŹWIĘK!

To też kraj tranzytowy na drodze: Polska – Rosja (Warszawa – Moskwa) mają bardzo dobre drogi! Nawet chyba lepsze niż nasze!

Zachęcam do odwiedzenia tego kraju. Małego i bardzo gościnnego.

 
Możliwość komentowania Dyrektorska dygresja na temat: Białoruś została wyłączona

Kategoria: Dygresje Dyrektora

 

Dyrektor i Praktykanci…

28 sty

Dyrektor i Praktykanci…

28 stycznia 2012
Mamy podpisane umowy z kilkoma szkołami i uczelniami dotyczące nauki praktycznej zawodu. Czyli patrz: -> praktyka!
Sam pamiętam  hahaha moje praktyki w Zakładach Chemicznych, kiedy to Pan Dyrektor nie był jeszcze Dyrektorem (nawet o tym nie marzył!) ale toczył (na Tokarce!), piłował (Pilnikiem), frezował (na Frezarce), spawał (spawanie Elektryczne! nie byle co!). A potem Praktyka na dziale Polichlorku Winylu (potrzebnego do produkcji PCV) i na dziale Kauczuku Syntetycznego Ehhh jakże się wspaniale jeździło na kostkach kauczuku na podajnikach …. hehe. Kostki miały +50~60*C raz nawet tyłek sobie sparzyłem ale to już inna historia język2 .

No więc, przyjmujemy co jakiś czas praktykantów na… praktykę.


Praktykantów dzielę na:
1. „Słaby” – Nic z niego nie będzie :-/
2. „Ściemniacz” – oby odbębnić praktykę!
2. „Średniak” – coś tam umie i chce się nauczyć.
3. „Nawet nawet” – Bardzo starający się praktykant.
4. „Rodzynki” – Bardzo dobry praktykant, niezły kandydat na pracowniksa!

Przeważają „Średniaki”  ale to nawet wynika z teorii doboru naturalnego.

Wieść pokątna niesie, że praktykanci albo chcą do nas trafić bo Faktycznie czegoś mogą się nauczyć, albo trafiają tu wręcz za karę bo u nas lekko nie ma! bo wymagamy i się nie cackamy!
Opiekunowie z ramienia szkoły ponoć? chwalą nas jako Faktyczna Praktyka bez ściemy! (ponoć?)

Tak więc, co jakiś czas mamy „owieczki – praktykantów”.
Praktykanci wiedzą, że za pewien czas kiedy szukamy pracowniksów to właśnie z pośród byłych praktykant w pierwszej kolejności szukamy kandydatów. Tak też pracowała u nas A. – była praktykantka, a obecnie pracuje I. – też była praktykantka.

Mamy pewien stały system nauczania:
1. Najpierw stolice i trochę geografii.
2. Potem trochę systemów na których pracujemy
3. Trochę z marketingu i reklamy
4. Obsługa klienta.

IV tygodnie, 4 działy. Gdzieś po 1, tygodniu mają teścik! a co!
Niby pytania proste 25, średnio już wiemy z kim mamy do czynienia, po ilości punktów…
Pytanie 2. Stolica Białorusi to….? Odpowiedz: Moskwa.
Pytanie 3. Stolica Ukrainy to….? Odpowiedz: Nie wiem.
(acha! kolejna Ściemniara! sceptyk )

Kto ma 8-12 pkt. Rokuje nadzieje. Rekordzistka miała 14pkt – pisała test po 3 dniach praktyki! NIE ŹLE! wręcz: BARDZO ŁADNIE!

Czego nie umie praktykant?
Generalnie od porządnego umycia podłogi po geografię i stolice naszych sąsiadów! niby takie proste sprawy a jednak praktykanty NIE UMIEJĄ! poważnie!
Chociaż to niechlubne wyjątki!
Rekordzistkę „Antytalent-kę” uczyliśmy: JAK SIĘ OBSŁUGUJE POPRAWNIE MOPA!
Bywa i tak, że nie umieją pisać na klawiaturze, nie wiedzą jak szukać prostych informacji w internecie.

Co robią praktykanty
Dla mnie Praktykant to nie tania siłą robocza! Nie, nie!
Staramy się ich nauczyć, ale co wyniosą? to już ich! (Oprócz wiedzy wynoszą nam też chyba długopisy – które notorycznie znikają!)
Średnio po 2-3 tygodniach praktykanci w zależności od pory roku wykonują już powoli drobne obowiązki, pracują na www, systemach, przygotowują programy wycieczek, wypisują polisy oraz inne dokumenty dla klientów.
Najlepsi – obsługują klienta: telefony, Skype, GG.
Najgorsi – MOP! i miotła
Praktykantów trzeba stale pilnować, aby czegoś nie „schrzanili” rekordzistka wypisywała polisę ubezpieczeniową dla klienta 17 razy… Wypisz -> Źle -> Anuluj -> Wypisz od nowa! BYWA!
Mają praktykanci przedsmak przyszłej pracy, tak naprawdę „na bojowo”.

Co ma praktykant na koniec szkolenia?
Ano ma DYPLOM! Każdy praktykant dostaje od nas na pamiątkę i też nieco jako miły gest Imienny DYPLOM UKOŃCZENIA PRAKTYKI z Oceną! oczywiście mają też swoje dzienniczki w których też dostają oceny ale to inna sprawa. Dyplom miła rzecz a wykonanie dyplomu nas nie boli.

Jakie grzechy popełniają praktykanty.
1. Siedzą za długo na przerwie śniadaniowej (nawet do 60min!)
2. za miast pracy ploteczki…
3. Nie pojmują spraw prostych,
4. Boją się odebrać telefon, pewnie telefon gryzie?
5. Bywa ze ZAPOMNI im się przyjść na praktykę! – to jest wręcz karalne! i można byłoby takowego wywalić lub nie zaliczyć mu praktyki.
Ale ZAPOMINALSKIEGO nieco do końca praktyki „gryzie” KLUB SZYDERCÓW!
Pani praktykantko? a nie zapomniało się Pani że będzie przerwa na śniadanie? a szkoda!!! a o Praktyce w sobotę to Pani nie pamiętała! a dlaczego?
No a ponieważ dzieci się nie kara (jak to mawiał mój jeden znajomy), to ten praktykant w nagrodę ma podłogę, czyli akcja -> MOP i zmywanie.
O dziwo to działa! i nie ma więcej nawet Spóźnień!

Właśnie zakończyły praktykę 3 Panie…
2 – „Średniaki”, 1 – „Nawet nawet”.
Następne praktykanty w maju? cóż zobaczymy co szkoła przyniesie…

 
Możliwość komentowania Dyrektor i Praktykanci… została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 
 

statystyka