
Dyrektor miał dzisiaj okazję uczestniczyć w bardzo miłym spotkaniu. Prawdę mówiąc był współorganizatorem tego trójstronnego spotkania: Konsul Generalny, Dyrekcja Szkoły i Dyrektor. Takie po części Dyplomatyczne spotkanie zawsze jest nieco stresujące, jak nas odbiera przedstawiciel innego państwa? czego czasem „nie chlapnąć” aby nie było fo pa? czy nasz rozmówca na pewno zrozumie nas dobrze?
Tak więc, jest drobny stresik dla Dyrektora.
Jednak to spotkanie odbyło się w bardzo miłej atmosferze, spokojnie porozmawiano, na wiele tematów, nawet dość… delikatnych (czyli o polityce). Są perspektywy na przyszłość, są też pewne możliwości. Najważniejsze jest, aby nie patrzeć na politykę, ale rozwijać kontakty turystyczne, biznesowe, współpracę… Wtedy wszyscy zyskują, a polityka?… cóż toczy się swoimi zasadami. Jak jednak wiadomo politycy przychodzą i odchodzą, i są zmiany.
Tak więc Dyrektor ze spotkania jest bardzo zadowolony, przy okazji Dyrektor otrzymał od Konsula Generalnego wiele ciekawych i interesujących map oraz materiałów dotyczących jego kraju, geografii, CD, materiały w pracy turystycznej na wagę… złota. Bo tego właśnie szukał Dyrektor wielokrotnie, szczególnie różnych map.
Materiały te posłużą też i Szkole, więc i Dyrekcja szkoły jest bardzo zadowolona i jest to dobry początek do dalszej współpracy.
Tak wiec Dyrektor spotkanie miała bardzo udane 🙂

Dyrektor zwyczajnie nie wytrzymał, zawsze marudził, zawsze narzekał… tym razem czara goryczy Dyrektorskiej się już przelała. Dyrektor postanowił pomóc pewnemu ugrupowaniu politycznemu, dać im szansę kredytu zaufania. To też dobra okazja aby nieco wyjść z „Dyrektorskiej dziupli” i posłuchać zwykłych ludzi.

Dyrektor jak pisał w poście na temat specjalisty, eksperta (tutaj:
Dyrektor słyszał o niesamowitym telefonie: BlackBerry. Bardzo ciekawy, ma go sam Brack Obama, telefon biznesu i w ogóle… No więc, Dyrektor nieco się napalił na to ustrojstwo. Wcześniej Dyrektor urywał Nokii E-72, wcześniej tez Nokii i przedtem też… Nokii.

Dyrektor od kilku lat szukał pewnego ciekawego rozwiązania, chodziło o materiały szkoleniowe do biura dla praktykantów, pracowników, nawet współpracowników. Dyrektor szukał artykułów, szukał książek, ale zawsze kiedy coś znalazł interesującego… to jednak nie było to. Albo było za mądre, albo za grube, albo nie na ten temat, albo tematu brakowało itd.



