czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Sławne Panele

22 lip

Sławne Panele

Dobra, obiecałem to pokazuję. To są te sławne „Dyrektorskie Panele”
Elegancko ułożone i dopasowane, prościusieńkie linie…

Idealne dopasowanie do ściany oraz równiusieńkie brzegi…

Proste linie oraz dobrze dopasowane do siebie wzajemnie.
Równiusieńkie idealnie gładkie łączenia.
Elegancko zakończone łączenie listwą z wykładziną

No i jestem Bohaterem w swoim domu :-))) … z Panelami.

 
Możliwość komentowania Sławne Panele została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu

 

Panele

21 lip

Panele

Czyli o układaniu Paneli… na podłodze.

Tak… wpadliśmy z żoną, na pewien pomysł. Córka na wakacjach, to może by po pracy spokojnie w weekendy zrobić remont w jej pokoju? Pomysł całkiem ciekawy, czas weekend minie, a będzie miała „młoda” ładnie w pokoju.
I tu zrobił Dyrektor błąd nr 1 –> Zgodził się na to wszytko! :-/
Lawina poszła już z góry… No to daj kasę na: farbę, panele, wykładzinę,… Moment, moment… ale Dyrektor malować nie lubi, remontów jeszcze bardziej nie lubi!
Uff… udało się wykręcić, żona Dyrektora lubi remontować? – Nich się sama męczy! O! Chciała – ma! Sukces się udał, połowicznie.
Kobieta, ma swoje wyczucie artystyczne więc, pomalował… nawet spoko! czemu ściana ma  2 kolory? nie pytał Dyrektor. czasem lepiej nie pytać ;-) i mieć spokój! słowo!
Dyrektorska żona kobieta, uparta w swej naturze, wzięła się za panele… i ich układanie. Cóż jak wiadomo KOBIETY nie mają zmysłu przestrzeni. Stąd gubią się w terenie, lewa – prawa, obce to im strony itd… Z panelami bidulka się zagubiła totalnie, podczas ich noszenia do pokoju. I tu sugestia taka mała, drogie Panie, raczej paczki z panelami układa się je w pokoju, gdzie mają być układane a nie gdzieś indziej ;-) ot, tak podpowiedź.
Tego Dyrektor w swoim spokoju dycha już nie wytrzymał… Dobra ułożymy to razem, albo lepiej sam ułożę! W naiwności Dyrektor stwierdził, że jest to zajęcie proste łatwe i przyjemne, a Panelarze biorą kasę praktycznie za nic  układając panele innym.
I tu Dyrektor zrobił błąd nr 2! –> wziął się za robotę innych.
Wydawało się to zajęciem niezbyt skomplikowanym: przymierzyć, dopasować, połączyć i następny… Akurat! Panele były średniej klasy, nie te najtańsze ale i nie te super drogie. Wydawały się być z klasy: Porządna rzecz. Jednak, życie nie jest takie łatwe. Pierwszy problem pojawiał się przy… dopasowywaniu! Coś świtało w Dyrektorskiej głowie, że trzeba je przymierzyć czy pasuje jeden do drugiego i układać sztukami lekko po skosie, podkład był starsza wykładzina, więc OK. No, panele jednak miały inne zdanie na ten temat! Nie chciały się dopasowywać ni jak! Jka pasował ten na wprost? To nie pasował ten z boku i odwrotnie! Dyrektor kombinował, pasował, przykładał… a Panele swoje Nie i koniec! Wreszcie Dyrektor załapał technikę, „Do boku, potem na wprost”… i poszło.
Poszło fajnie, nawet nawet…
I tu Dyrektor zrobił błąd nr 3 –> poszło za szybko!
Jak to w przyrodzie, panele też mają samców i samice :-/ a tak! Owszem tylko się nie rozmnażają!
Samiec ma Wypustkę! ====> a samica ma rowek: >==== No i musza do siebie dopasowywać się! ==>>==  Jedno wchodzi w drugie! Niby proste! Tyle teoria. Było by idealnie prawie… gdyby nie mały drobny fakt. W połowie coś nie spasowało. Taaak, gorzej jak się źle ułożyło połowę pokoju! No to heja!… rozbieranie, rozkładanie, demontaż i jeszcze raz! Ja naprawdę nie wiem, czy panele mają humory? Ponowne układnie szło masakrycznie, panele się chyba obraziły? może to panele typu Gender? ;-) Nie znające dokładnie swojej płci? po około godzinie walki… wreszcie zaczęły współpracować z z Dyrektorem. Samica z prawej, Samiec do boku, przód samica, samiec dołączyć z przodu. Samica z prawej, samiec do boku, przód samica, samiec dołączyć… Samica z prawej…
Z lewej były docięte popukać leciutko, aby szczelin nie było. No i szło. Panele są z właściwie nie wiem z czego, niektóre się łamały (szczególnie rowki samic!) A samce nie pasowały w rogach. Ale… siła razy gwałt i się udało! Generalnie panele położono IDEALNIE! nie ma rowków, nie ma nierówności, gładko i płaściutko… No mucha nie siada. SUKCES OGROMNY!
I tu Dyrektor zrobił błąd nr 4 –> zapomniał że nie ma już 20 lat. A raczej 2 x więcej :-/ Wstał i ledwo chodził, ból poczuł we wszystkich mięśniach, nawet w tych, o których istnienia nie maił pojęcia ze je ma! np. mięsień kulszowy, niepozorny a też umie boleć! No tak, kilka godzin układani,a siedzenia, ściskania,  dociągania: łapy poobdzierane, plecy bolą, kolana bolą… jezusicku… teraz to już Dyrektor wie za co Panelarze kasę biorą! za Zakwasy chyba!!!

Reasumując: panel są! położone idealnie, super równiutko! Docięte kawałeczki są! listwa jest, drzwi nie pasują! – trzeba delikatnie dopiłować. Weekend minął jakby cały tydzień, Dyrektor ledwo łazi… bo wszytko go boli. Ale… Panele położone są… Idealnie :-)))
Jutro zrobię fotki to będzie można zobaczyć.

 
Możliwość komentowania Panele została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu

 

Reklamy i blog

20 lip

Reklamy i blog

Reklamy i blog

Ostatnio dostałem jakąś informację, że blog.pl chce coś ulepszyć ze pyta o opinię…Powiem, nie byłoby to dziwne ale chyba tracą użytkowników bloga ?
A powód jest właściwie prosty: ZA DUŻO REKLAM.

Loguję się: Reklama na górze, reklama z prawej, reklama od dołu… czasem się zastanawiam czy mi reklama na łeb nie spadnie?
Sam się zastanawiam też, czy nie przenieść stąd bloga i „uciec” na własny serwer… bez reklam :-) w ciszy i spokoju.

Oczywiście rozumiem, że to ich źródło utrzymania a serwer kosztuje, pracownicy itp ok, spoko. Ale co za dużo to nie zdrowo! Jeśli czyta to jakieś spec o marketingu nich tam szepnie … „chłopaki mniej walcie reklam bo użytkownicy nam uciekają ;-)”

 
Możliwość komentowania Reklamy i blog została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Czy boimy się Biur Podróży?

14 lip

Czy boimy się Biur Podróży?

Czyli czy boimy się biur podróży i dlaczego?

Od kilku lat 2012, 2013, 2014? Turystyka przezywa kryzys… nie jest to chyba żadna tajemnica. Na ten stan rzeczy wpłynęło kilka spraw:

– Kryzys gospodarczy,
– „Wiosny ludów” w krajach Arabskich,
– Niepokoje światowe kilku Państw, (np. Ukraina, Grecja, Hiszpania)
– Błędna polityka Ministerstwa Sportu i Turystyki RP,
– Paniczne komunikaty MSZ RP,
– Sam i klienci, domagających się lastów, taniochy…
– Upadki kilku biur i nagonka medialna TV,

Czy zatem warto jechać na wakacje? Czy warto jechać z biurem podróży? TAK razy 2!

Warto sobie raz w roku odpocząć, tego chyba nikomu a szczególnie polakom mówić nie trzeba ;-) czyli warto jechać! Nad morze, w góry, zagranicę… tak urlop i odpoczynek jest nam potrzebny. Żyjemy nerwowo, żyjemy w stresie… coś jednak od życia nam się należy. OK czyli warto gdzieś jechać.

Dlaczego z biurem podróży? Nie musimy jechać wcale na zorganizowane wczasy w 100%, mogą to być kupione półprodukty: Wizy, noclegi, transport, ubezpieczenie… mamy wtedy komfort zakupu wszystkich elementów w 1 miejscu. Biuro doradzi nam też wiele spraw, o których z pozoru po prostu nie wiemy, gdyż nie znamy tej specyfiki branży. Czy wiemy wszytko o wszystkim? no nie! Czy znamy niuanse biletów lotniczych? Nie. Czy wiemy jakie ubezpieczenie jest lepsze? Nie. Czy wiemy który hotel ma lepszy standard? też nie. Dlatego z usług zaufanego biura podróży warto korzystać. To jednak specjaliści. :-) Owszem upadają biura, owszem bankrutują też i fabryki, jak to w biznesie. Sensacja goni sensację, więc nie warto ulegać „panice” czy paranoicznemu strachowi, że każde biuro upadnie a wszyscy chcą nas oszukać. Nie, tak nie jest… jest wiele biur podróży, które działają z pasją, prawdziwym zapałem do pracy, a rady pracowników są często bardzo rzeczowe kosztem ich zysku. Nie dla wszystkich tylko kasa się liczy! Są i pasjonaci swoje pracy spełniający marzenia innych.

Na co warto zatem zwrócić uwagę? Jak jest TANIO niekoniecznie będzie super… Wakacje, jak każdy towar musi mieć swoją cenę, realną cenę. Każdy chce zarabiać za swoja pracę, czyli sprzedawane wyjątkowo promocyjne wycieczki czy wczasy powinny być szczególnie zastanawiające. Nie ma Egiptu 14 dni za 500pln! :-/ To nie okazja, to naciąganie klienta na…. no właśnie na co? Towar czyli w tym przypadku wczasy bądź wycieczka musi mieć realną wartość. Hotel, transport, luksus, obsługa to wszytko niestety kosztuje. Świadomy klient powinien zdawać sobie z tego sprawę. Stare polskie powiedzenie mówi: „Biedny traci dwa razy” podobnie jest i tutaj, jeśli jesteśmy „napaleni” na wyjątkową cenę, spokojnie zastanówmy się czy jest REALNA?

Biuro które istnieje krótko, 1 rok, 2 lata… jest też nieco ryzykowne, chociaż takie być nie musi. Zalecam osobiście korzystać nie tylko z biur podróży, ale z firm, czy innych usług których twórca ma doświadczanie minimum 3 lata na rynku. Szacuje się, że przedsiębiorca który „przeżył” na polskim rynku 3 lata jest stosunkowo stabilny i ma doświadczenie. Stąd „nowe” biuro robiące wycieczki + wyjątkowo niska cena? to podwójne ryzyko.

Jeśli trafimy na fajną obsługę, warto zapytać o wszelkie szczegóły na temat danego kraju. Ktoś kto ma pojęcie, wiele nam podpowie, personel biura bez doświadczenia? to sklep z wycieczkami ale nie pasjonaci. Warto pytać o nawet najdrobniejsze sprawy, gdyż podczas wczasów czy wycieczki to MY mamy potem kłopot czy problem. A kto pyta? Nie błądzi.

Zatem czy warto korzystać z biur podróży? Tak, jednak trzeba to robić z głową.

Życzę wszystkim udanych wakacji :-)

 
Możliwość komentowania Czy boimy się Biur Podróży? została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

Jaki powinien być SZEF

25 cze

Jaki powinien być SZEF

Jaki powinien być Szef?

Od wielu lat mnie to zastanawia, jaki powinien być SZEF? i nie mówimy o tym na szytych spodniach, ale tym realnym rządzącym w firmie. Sam od wielu lat szukam złotego środka zarówno w poprzednich jak i obecnej firmie… Jak osiągać sukces firmy jej rozwój  i swój osobisty sukces, nie być jak wół styrany „robotą”, pilnować wszystkiego, być sprawiedliwym w stosunku do podwładnych i  nie dawać się robić przez „cwanych pracowników” oraz mieć zdrową, normalną, atmosferę w firmie?

Teorii naukowych jest dużo (sam jako Szef, może i napiszę książkę o tym?) są modele „szefowania” są wzorce. Jednak realnie wygląda to mniej więcej tak:

A: Szef Twardziel – Despota
B: Szef Człowiek jak Dobry Ojciec
C: Szef  1/2 Dobry Ojciec + Despota.

Piszę się i mówi o tym, że tylko tacy którzy mają Despotyczny charakter nie liczący się z niczym i nikim osiągają sukcesy, jest w tym niestety dużo prawdy.

Szef Despota,

Szef despotyczny, wymagający osiąga swój sukces strachem, czasem na zasadzie kija i marchewki. pracownicy się go po prostu boją! Nie ma w takiej firmy miłej atmosfery, natomiast jest rozliczanie wszystkich i każdego, wytwarza się „wyścig szczurów”, a za błędy się po prostu ludzi… wywala z pracy. Nie ważne czy to są ich błędy, czy też nie, ważne aby wywalić… dla przykładu. Takie postępowanie ma jednak swoje plusy, ludzie pracują wydajniej, niestety w strachu. Szef nie liczący się z nikim i niczym idzie sprawnie przez meandry biznesu, ale… ma tez wielu wrogów, a i owszem nie którzy podłożą mu przysłowiową świnkę.  Styl ten jest raczej w dużych firmach korporacyjnych, gdzie tak naprawdę człowiek jest małym … trybikiem, ogromnej maszynerii. Mottem takiego Szefa jest raczej: „Liczy się tylko Zysk!”

Szef jak Ojciec,

Szef Ojciec, często człowiek wyrozumiały i rozsądny często zwyczajnie jest oszukiwany przez… pracowników, tak, tak, przez większość z WAS! Jeśli pozwala się pracownikom na „za dużo” firma traci niestety. Ilu z Was klikało prywatnie sprawy na firmowym komputerze? ilu z Was dzwoniło z firmowego telefonu czy komórki w prywatnej spawie? hmmm ? no właśnie! Taki miły Szef jest wyrozumiały jeśli się spóźnisz do pracy, nie wywali Cię też, jeśli firma ma trudności, ale zaproponuje pracę nawet kosztem obniżenia wynagrodzenia (może i swojego). Można by powiedzieć: „Ludzki Ci to Pan” i jego mottem nie jest: „tylko Kasa”, ale raczej pracujemy wspólnie. W takiej firmie, jest normalna rodzinna atmosfera, a dobre układy panujące w firmie psują się powyżej 20 osób zatrudnionych. Szef po prostu stara się być sprawiedliwy, wyrozumiały… jak takie dobry Ojciec. Czy firma taka rozwinie się Bardzo? raczej będzie się rozwijała w stabilny sposób z mniejszym wzrostem, ale w dobrej atmosferze. Jest to praktykowane w firmach rodzinnych i mikro, małych i średnich przedsiębiorstwach tzw. MiŚ-ach. Najczęściej do 10 osób.

Szef Pół/na Pół

To Szef normalny lecz z pozycji Szefa najbardziej niebezpieczny wariant. Jeśli jesteś dla pracowników normalny – będą to wykorzystywać, jeśli surowy czy despotyczny – będą uciekali albo knuli. W takim postępowaniu czasem trzeba mieć twarde serce, a czasem komuś pomóc. Czasem też trzeba tak sytuację zaaranżować, aby np… ktoś sam się zwolnił a zmiany wychodzą na lepsze. Taki Szef to raczej już „zaawansowany” człowiek w biznesie z doświadczeniem kilku lat. Swoje przeżył był już despotą albo „jak Ojciec” jednak nauczył się dystansu, okradali go pracownicy, umie kogoś też „wywalić” i potrafi być bez litości. Zarządza spokojnie czasem pochwali ale i „opieprzy” kiedy trzeba, na pewno jest sprawiedliwy i umie zadbać o pracowników, jednak nie będzie się też rozczulał. Ten Szef wyznaje zasadę: „pracujemy wspólnie, zarabiamy! – komu to nie pasuje wylatuje”. Czasami są to firmy rodzinne, czasami spore firmy gdzie są jeszcze normalne „niekorporacyjne” zasady pracy. Taki typ jest raczej w firmach 10 i więcej osób, w małych i średnich firmach, MiŚ-iach.

Oczywiście można by tu mówić też o innych wariantach, mniej czy więcej w którąś stronę. Każdy Szefuje po swojemu, ze swoimi zasadami gry. Ważne jest to aby czasem się nad tym zastanawiać i dążyć do „złotego Środka równowagi”. Ja z doświadczenia powiem, że obserwowałem różnych Szefów, jedni mieli opinie lepsze inni gorsze, jedni Biznes rozwijali rewelacyjnie a pracownicy „płakali” jak tu źle. Inni pracowali „słabiej” z mniejszym zyskiem, a pracownicy chwalili sobie pracę nawet za mniejsze PLNy. Ideału wiadomo NIE MA.

Sam też czerpię doświadczenie z praktyki, kierowałem zespołami nawet do 80 osób, kierowałem składem międzynarodowych pracowników- współpracowników. Na tej podstawie, więc moje skromne… przemyślenia.

 
Możliwość komentowania Jaki powinien być SZEF została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

Podejście młodych do pracy

03 cze

Podejście młodych do pracy

Czyli o tym jak to młodzi pracują i co o tym myśli Pan Dyrektor.

Gdybym miał powiedzieć jednym słowem o pracy młodych? to bym powiedział swój ulubiony gatunek literacki czyli: DRAMAT!
Młodzi pracować NIE UMIEJĄ! do tego są NIE SŁOWNI i  często mają SŁOMIANY ZAPAŁ.
I tu zacznie się pewnie krytykowanie Dyrektora, ale roczniki młodsze niż 1987 i młodsze to po prostu lenie…
Wypłata TAK, Umowa TAK, Pracować… ojejku jak ciężko, bo Szef wymaga. No a co ma robić? za free płacić??? :-))

Dyrektor lubi komuś pomóc i dać pracę, tyle się mówi o bezrobociu o braku szans dla młodych po szkołach, studiach… No to zatrudniamy, dajemy taką szansę i… i powiem szczerze czasem to szkoda czasu.

W tym kraju praca JEST! i jest jej dużo! Ale:
1 – Nie dla wszystkich (sorry dla leni pracy nie ma!)
2 – Nie wszystkie etaty są Dyrektorskie po X- tysięcy miesięcznie.

Jako młody chłopak cieszyłem się z pierwszej w życiu „roboty” rozumiałem, że zaczynam od byle czego, ale z czasem będzie lepiej, awans, lepsze stanowisko itd… Było to dla mnie jasne i logiczne. Aby było jasne dla wszystkich, nie zawsze byłem Dyrektorem a pierwsza robota była na… Budowie u prywaciarza. Wiedziałem, że jeśli chcę coś zarabiać najpierw muszę się czegoś nauczyć, poznać, nabrać doświadczenia. Jeśli praca mi nie pasowała, to dopiero po pewnym czasie zmieniłem na lepszą. Praca się liczyła, miała szacunek! Dawała stabilizację i samodzielne utrzymanie. I tu też rozwieję Wasze złudzenia w wieku 19 lat Dyrektor wyprowadził się z Domku… od rodziców i nigdy do rodziców na garnuszek nie wrócił!

Młodzi zupełnie tego nie rozumieją, są po prostu LENIWI no bo jak inaczej to nazwać? mieszkanie z mamusią i tatusiem do 35 roku życia? Jak nazwać chęć zarabiania po studiach czy nawet bez studiów „dużej kasy” z ZEROWYM doświadczeniem czy wiedzą? Takie „przechodzenie” na Sida leniwca, aby się mało narobić, dużo zarobić i gówno wiedzieć ale mam umowę i ZUS płaci za mnie durny Szef.

Szkolenie pracownika w naszej firmie Dyrektora to… +- lekko licząc 12 miesięcy, czyli rok pracy. W tym czasie pracownik musi zarabiać na siebie, jako koszty utrzymania, opłaty i firmę… Sorry ale w naszej firmie nie ma Drzewka z banknotami. Ssamo 12 miesięczne oskładkowanie ZUS to… 8.500pln + US, wypłata, prąd… no mógłbym wymieniać długo.

No i teraz pracownik przez 3 miesiące zarobił mi… całe 17 pln to co Dyrektor ma z nim zrobić? hmm? Kolejna osoba popracowała 1 miesiąc…  uczyliśmy, poświęcaliśmy czas na nią, owszem coś zaczęła zarabiać ale… zwolniła się, bo mało zarabia! Co z takim pracownikiem Dyrektor powinien zrobić? Jak planować jego karierę, szkolenie?

Młodzi są też nie odpowiedzialni i niepunktualni. Dla mnie spóźnienie to była sprawa nie do pomyślenia, nawet teraz jako Dyrektor zaczynam od 10:00 to jest wcześniej… pracuję do 18:00 to jestem do 18:00 a często i dłużej :-/ Tego młode pokolenie nie rozumie, to „odwalacze” pracy… Byle odwalić i spadać… i pretensje że mało płacą. A za co Wam mają płacić? za ściemnianie? :-))) Praca np. 9:00 to nie jest 9:10, 9:15… Kto Szefowi zapłaci za Twoje spóźnienie?

Reasumując późną pora bo siedzę w pracy a jest 00:34 powiem Dyrektorską myśl taką:

„z Takimi „młodymi” to my ani Drugiej Japonii, ani drugiej Irlandii, ani Kanady,
nawet chyba Zimbabwe nie zrobimy” :-/

 

O Aferze na Krymie…

11 maj

O Aferze na Krymie…

Dyrektorska wypowiedź na temat całej tej afery z Krymem.

Dobra, zanim zaczniecie mnie krytykować to najpierw przeczytajcie CAŁOŚĆ i UWAŻNIE ok?
Dyrektor jakoś osobiście na Krymie nie był, ale… byli jego pracownicy, byli znajomi, byli klienci, są/byli Partnerzy i to w kilku miejscach. Czyli o Krymie Dyrektor wie… DUŻO! Od Polaków, od Rosjan, od Miejscowych… Po prostu wie! To rzadki przypadek, kiedy coś się dobrze zna mimo, że się tam samemu nie było.

Dyrektor generalnie ma takie zdanie:
Krym był ukraiński przez wiele lat… +-  23 lata. Przez ten czas otrzymał jedynie autonomię od Ukrainy, na Ukrainie dokładnie w Sewastopolu stacjonowała też Flota Czarnomorska ROSYJSKA + ich rodziny, dzieci… Sewastopol właściwie Baza Morska, była wynajmowana przez Ukrainę właśnie Rosji… za gruby szmal… 50 mln USD rocznie? Rosja płaciła!…

Ludzie jak to ludzie oczekiwali, że coś na Krymie się zmieni na lepsze przecież to kurorty, czas płynął łapówki rosły nic się nie zmieniało. Natomiast po stronie Sewastopola jakby żyło się lepiej. Rosjanie mieli większe pensje, większe emerytury…itd. Każdy chciał lepiej! w 2013 doszło już do tego że nawet plaże były ukraińskie byle jakie, rosyjskie lepsze. No jaja!

Na Ukrainie zaczął się Majdan i cała rewolucja, dla przypomnienia 4 już z kolei (była w 1991, potem Kuczmowa, Juszczenkowa, teraz Jankowyczowa)… Kijów jednak jest daleko od Symferopola stolicy Krymu, a pod bokiem Rosjanie w Sewastopolu mają lepiej. Długo czekać nie trzeba było, zresztą na Krymie wiele osób czuło się Rosjanami, ale mieli paszporty Ukraińskie :-/ Mówili tez po Rosyjsku, a nie Ukraińsku którego często po prostu… NIE ZNALI! (20% to rdzenni Tatarzy, 15-20% Ukraińcy, 65-60% Rosjanie). Mówiąc krótko, nadarzyła się okazja: Rosja chciała Krym, Krym – ludzie z Krymu chcieli do Rosji, a Kijów miał Krym i tak głęboko w du…pie bo miał rewolucję! I po zmianie „głów” musiał się ogarnąć.

Na Krym wkroczyły „zielone ludziki” w końcu niezadowoleni ludzie przejęli Krym przyłączając go do Rosji, a zielone ludzi okazały się już Obrońcami Ojczyzny – tej nowej ojczyzny: Rosji. Generalnie Rosja była zadowolona, ludzie na Krymie 75-80% też, a Kijów przespał sprawę… i nie wiedziała też co robić.

I wtedy nasza ukochana Rzeczpospolita zaczęła o to wielki „szum na świecie” Dlaczego? po co? – nie wiem sam.

Stan przejściowy będzie 1-2 lata i Krym szybko podniesie się z pomocą Rosji, powstaną hotele, kurorty, drogi… czyli to co było zapuszczone przez 23 lata. Ludzie będą więcej zarabiali, czyli polepszy im się też. Generalnie wszyscy będą zadowoleni oprócz… Polski :-/ za co dostanie się też nam od Rosji. (Embarga, straty handlowe itd).

PS.
9 Maja Dzień Zwycięstwa co dla byłego ZSRR (Rosja, Ukraina, Białoruś, Kazachstan, itd…) jest wielkim świętem na Krymie zorganizowano wielką paradę, przyleciał też Prezydent, Nowej Ojczyzny Władimir Putin. Ta ojczyzna nie ma już Krymu „gdzieś” zaczyna pokazywać, że będzie o Krym dbała. Ludziom zaczyna się to podobać, jadąc na paradę i po paradzie były korki wszyscy chcieli to widzieć jak parada? jak Prezydent? Krym ma naprawdę DUŻY i fajny potencjał turystyczny dajmy mu więc czas i szanse jak sami ludzie chcą o nim stanowić ? – OK niech stanowią!

Więc powiedzcie mi teraz: PO CO POLSKA ROBI CAŁY TEN SZUM o Krym???

Jaskółcze gniazdo – Krym.

Meczet w Bakczysaraju. Krym.

Krym taki fajny widoczek.

 
Możliwość komentowania O Aferze na Krymie… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Bułgaria i Rumunia

04 kw.

Bułgaria i Rumunia

O Bułgarii i Rumunii, część 1

Jedną z przyjemności nie przyjemności pracy Dyrektora jest… Podróżowanie. Są to przeważnie wyjazdy służbowe, aby ktoś nie pomyślał ze Dyrektor ma tak lekko  w życiu ;-)

Wyjazdy są różne, najczęściej na kilka dni. No i sorry to nie są wakacje.

Teraz musiał Dyrektor wyjechać do Bułgarii przy okazji odwiedzając Rumunię. W obu krajach Dyrektor już był… o obu jakieś tam zdanie +- miał. Ale przecież to się zmienia.

O RUMUNII…

Dyrektor był już w Bukareszcie parę lat temu tranzytem, ojj nie zrobiło miasto dobrego wrażenia, oj nieee. Teraz też był Bukareszt tranzytem, ARAD i przejazd przez cały kraj… Ogólnie w Rumuni się zmienia, na lepsze! Przynajmniej drogi są coraz lepsze.

Kraj powoli ale się rozwija, stał się krajem tranzytowym, są małe pensjonaty, obsługa TIRów, troszkę na turystykę nastawionych kilka miast. Rumunia „połapała” też środki z UE i buduje Autostrady… od Granicy z Węgrami aż do Konstancy nad morzem. Zatem bardzo dobrze to wróży. Na wioska jest swojska atmosfera, trochę nawet bieda ;-) Miast się rozwijają szybciej wiadomo. Ogólnie Rumunia przypomina P0lskę początków lat 2000.
Czy warto ją zwiedzać? – Tak, oczywiście. Transylwania przyciąga urokiem Wampirów! Zamki Rumuńskie są ciekawe, przyroda fantastyczna. Rumunia ma tez jak Polska zabytkową kopalnię… soli Salina Turda.

Bukareszt… to chyba parlament lub siedziba prezydenta?

Transylwania… groźnie i ciekawie…

Góry Transylwania. Okolice miasta Cuciulata ;-)

Okolice miasta Cuciulata.

Tak… góry mają ciekawe i groźne. Tu właśnie żył Hrabia Drakula.

Majestat gór.

Wiejska strona Rumunii… sielsko i anielsko.

Mimo opiniom, drogi Rumunia ma całkiem dobre!!! a autostrady „budują” i to szybko!

Miasto ARAD… i bazylika.

Bardzo dobre Rumuńskie autostrady… nowe! ładne! za UE pieniążki ;-)

Góry Transylwanii… Krainy Hrabiego Drakuli ;-)

 
Możliwość komentowania Bułgaria i Rumunia została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Basia – Wielkie oczy :-)

30 mar

Basia – Wielkie oczy 🙂

30 marca 2012

Spotkanie – Basia – Chiny i Wielkie oczy :-)

Jakoś tak rozmawiając z moją koleżanką zgadaliśmy się że będzie w Warszawie.
My akurat mieliśmy sprawę w Warszawie czyli… Spotkanie. OK! super.

Basia
Moja koleżanka jest najprawdziwszą Chińska, Chinką… o imieniu Basia!
Basia dla wygody i tak jakoś wyszło że tłumaczenie jej imienia To Baśka… i zostało.

Chinka jak to Chinka, nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie to? – że mówi po polsku.
I to całkiem Dobrze. (Nie wiem czy klnie też? ale po polsku mówi z Akcentem)
Basia urodziła się w Szanghaju tam żyła całe swoje Chińskie życie…
Studiowała na Uniwersytecie chyba Pekińskim? i dla żartu, jako drugi język dla wygody wybrała sobie: Polski.
(no nie zły żarcik co? „Będę uczyła się polskiego!” – to prawie jak ja bym się uczył prostego Marsjańskiego :-/ )

Basia uczyła się pilnie i była pracowita, Jak to Chinka! To i się nauczyła Polskiego!

Często pisaliśmy na skypie, to i jak była okazja Ona wreszcie w Polsce… spotkanie.
ale… moment jak ją poznam?
No to tradycyjna wymiana fotek, to ja a to Ty.
(O! jak na Chinkę nieźle! 180cm! nie mała ta nasza Basia!)

– Dobra no to gdzie się spotkamy?
– … centrum?
– ok Centralny?
– Może Mariott ok!

Spotkanie,
W końcu zjawiliśmy się w Warszawie, pozałatwiali swoje sprawy czyli jest czas się spotkać.
– Cześć Jestem,
– Ja też czekam.

W sumie szybko się poznaliśmy wszyscy biali, jedna Chinka ;-) w restauracji.
Spokojnie siedliśmy pogadaliśmy o biznesie, o pracy…
Coś tam może będzie jakaś współpraca wiec jest Ok.
Basia oprowadzała już małe grupy po Chinach, pracowała jako tłumacz na targach, jako pilot wycieczek… wie o co chodzi.
Najbardziej mi się spodobało jak zaczęliśmy mówić o targach a Ona:
„Wiem wiem, Chiny fabryka świata…”

Wielkie Oczy
Nie samowite widzieć Chinkę która mówi po polsku i BEZBŁĘDNIE.
Mówi po polsku w wesoły sposób, trochę z akcentem trochę jakby sepleniła, jakby małe dziecko mówiło… ale pewnie dla niej to i tak Wyczyn ogromny.
Wszytko też rozumie.

Bardzo fajnie też gestykuluje i … jeśli coś opowiadała lub zrobiło na niej wrażenie robiła takie wielkie oczy….

Może to nie te oczy? ale… zawsze miło popatrzeć :-)

Tak wiec… naprawdę było mi miło spotkać Basię.
Moja Chinkę koleżankę Basie z Wielkimi oczami ;-)

PS.
Dwa dni po spotkaniu już Basia zaczęła nam pomagać w kilku sprawach.
Zupełnie bezinteresownie.
Chińczycy to naprawdę pracowity naród.

 
Możliwość komentowania Basia – Wielkie oczy :-) została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Kasting dzień 2.

26 mar

Kasting dzień 2.

Kolejny dzień Kastingu…

Dzisiaj mieliśmy dwóch kandydatów. Młoda studentka i chłopak nico starszy.

Uprawnienia niezbyt turystyczne, angielski średnio. Obydwoje strasznie wystraszeni… Jakoś specjalnie mnie nie oczarowali. Może mamy za wysokie wymagania? a może weryfikuje dokładnie to co podają? ;-) No bo wpisać do CV wszytko można… gorzej z tym w praktyce.

W sumie nie szukamy nie wiadomo kogo!?, wymagania były takie:
– Wiek: 22-30 lat
– znajomość j. Angielskiego lub Rosyjskiego
– Znajomość branży turystycznej
– Znajomość geografii: Polski, Europy, Azji
– Zdolność analitycznego myślenia oraz czytania ze zrozumieniem
– Odporność na pracę w stresie, czasem dużym stresie!
– Znajomość technik prac biurowych (Komputer MS Office, Skype, Mozilla itd…)
– Swobodne poruszanie się w świecie internetu (www, gg, portale, itp.)
– Bardzo duża kultura osobista
– Zamieszkanie Bielsko-Biała lub najbliższa okolica!

Mile widziane:
– KURS PILOTA WYCIECZEK (nieobowiązkowe)
– Studentka / student zaoczny
– Osoby, które już praktykowały w naszym biurze.

Kurczę… czy naprawdę tak trudno znaleźć dobrego kandydata?

Cóż powoli Kasting zamykamy, teraz trzeba ocenić każdego z osobna i wybrać tego numen 1. Parę osób jeszcze zapytamy e-mailem, o to i tamto… czego nie ma w CV i… wybieramy.

Generalnie są już 3 osoby wstępnie wytypowane. Pytanie która z nich?

 
Możliwość komentowania Kasting dzień 2. została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 
 

statystyka