czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Archiwum kategorii ‘Dyrektorskie marudzenie’

Koniec Świata i co?

29 lis

Idzie… zbliża się, będzie już już… KONIEC ŚWIATA!


Mi to w sumie ten koniec świata nawet nie przeszkadza ;-)
Oszczędzi się trochę na prezentach i innych sprawach… Ale poważniej, to ja już przeżyłem z 6 końców świata :-/

1. Pierwszy to był chyba jak upadł „system” zmiany rok 1990! – koniec świata!

2. Jak się rozpadł Związek Radziecki! – oooj! dla wielu to faktycznie był koniec świata!

3. To kiedy wstąpiliśmy do UE. – koniec świata! Nie możliwe!

4. Był w 1999/2000 – koniec świata i co będzie z komputerami!?

5. Był rok później „bo się ponoć ktoś pomylił” – koniec świata z pomyłką?!

6. aaa i był Czarnobyl 26.04.1986 – też był, też Koniec Świata – jakoś przeżyliśmy :-/

Teraz! 21.12.2012r – ma być ten właściwy koniec świata! – prawdziwy! :-/

Gdybym był złośliwy, to bym powiedział że wręcz się nie mogę już doczekać – 6 Falstartów! może jeden się uda ? ;-)

Straszą nas w TV, reklamą Media Markt koniec świata! , nabijają się reklamą Toyoty – Majowie przenieśli koniec świata! – jest promocja!  No to czekam… Nawet się zastanawiam o której godzinie ten koniec świata ma być? 12:12 powinien? chyba ze się spóźni 12:21 ? 21:12? 21:21 ? no dobra! ale według jakiego Czasu? Polskiego Uniwersalnego? Amerykańskiego? – Oni to nawet koniec świata chcą dla siebie!

Może by brać kredyt? – zabawi się człowiek, przyjdzie Koniec Świata – nie ma spłacania ;-) z głowy! (gorzej jak potem trzeba będzie spłacać?) eee nie ma co ryzykować!

No i dlaczego koniec świata ma przyjść w Piątek? (21grudnia) Toż się nawet weekend nie załapie :-/ – kicha trochę, może go przeniosą na poniedziałek? to się do pracy nie pójdzie!! :-)) No i czemu Koniec Świata ma być akurat 21.12.2012r ? są inne lepsze daty!!!

11.11.2011 – no dobra ale data już minęła! :-/ – końca świata nie było!
12.12.2112 – nie lepsza?
02.02.2020 – ta fajnie pasuje!
20.02.2002 – aa sorry, też data minęła! :-/
05.05.2050 – w Maju a co tam!
20.05.2050 – oo lepsza!!! data!
22.02-2022 – faworyt data moja 🙂
20-02-2020 – zimą w lutym!
21.12-2112 – oo całkiem fajna data na koniec świata!
itd… Kandydatów sporooo dat różnych!, to się uparli na tegoroczny grudzień ;-//

Na świecie były, wojny, zarazy, przewroty, strajki, kataklizmy – Końca świata nie było! Coś mi się zdaje ze i 22.grudnia trza będzie iść do Pracy :-/ (

chociaż nie bo to sobota!!! następna tak wiec, koniec świata końcem, ale jak nie będzie – to się człowiek (i nie tylko pewnie ja?) rozczaruje.

Czyli jeszcze nakręcania końca świata 21 dni ! ;-/

 
Możliwość komentowania Koniec Świata i co? została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Nie chciało mi się, ale…

23 lis

Nie chciało mi się, ale…

Podliczanie, kalkulowanie, bilansowanie… Księgowanie wewnętrzne!

Nie lubię tego strasznie, ale wreszcie się zebrałem:

Trzeba zrobić podliczenia!

W codziennym Dyrektorowaniu, nie ma na to czasu! Niby się wie , że trzeba to kontrolować, sprawdzać, podliczać, analizować ale… ja tego nie lubię! Zebrałem się więc w sobie i zabrałem się za księgowanie. Aby się lepiej przygotować „walnąłem kawkę”  a co tam!

Moje księgowanie podlega w sumie na zliczeniu ile było kosztów, jakie i kiedy, ile było wpłat, ile zostało po tym wszystkim. Tak sobie zawsze sprawdzam każdy miesiąc.

Ale ponieważ miałem trochę wyjazdów, przeprowadzka, nowe biuro regionalne, + trochę „nie chcę mi się” zebrało się tego kilka miesięcy do zrobienia! :-/ Co mnie średnio cieszy.

;-)

No to walnąłem sobie tą kawkę i… do roboty! Wpisuję kolumny się liczą, słupki rosną, praca wre! i patrzę a tu już 17:00! Jeden miesiąc zrobiony! No dobra, ale miesięcy zaległości – kilka! Czyli Sobota, Niedziela też będę „słupkował”. Ogólnie na bieżąco mam pojęcie ile mamy, jakie koszty itd. Jednak co w exselu to nie ucieknie

;-)

Wedle wszystkich opinii o kryzysie, nie jest aż tak źle – według mojej księgowości (i to wcale nie kreatywnej!) Koszty mamy spore, ale i wpływy też, krzywa zysku lekko do góry jest OK! Oczywiście, to nie tak jak w 2011, czy 2008 (ach to był rok!) ale jest też dobrze. Zwiększyła nam się ilość przelewów, znaczy więcej nam „kasuje” bank za każdy przelew (to akurat nie dobrze!) Więcej przelewów = więcej płacę za konto bankowe! Obniżyliśmy koszty przesyłek (to akurat Dobrze!) Udało się zredukować koszty niepotrzebne (też Dobrze!), za to wzrósł ZUS, US  :-/ Mniej dobrze! Generalnie jesteśmy cały czas na etapie: „Rozwijamy się!”.

A to wszytko z głupiej księgowości i dzisiejszego liczenia. Trochę mnie to ucieszyło, bo tyle się w TV trąbi kryzys, kryzys, bida będzie… Jeszcze tylko dokończyć wszystko i spokój! i jak zwykle obiecuję sobie:

Nie robić zaległości w księgowaniu!” jasneee

Zamyśliłem się na chwilę… No tak ale jeszcze mi zostało podsumowanie Roku, czyli ile wszystkiego wykonaliśmy, ile było tego, ile tamtego. To akurat dają mi wszyscy pracownicy, a ja sumuję.

Ta… ech te zaległości + odrobina lenistwa :-/
Tu już trzeba będzie i kawę i „coś słodkiego”, żeby szybko poszło! Taaaa

Ale dobrze to wszytko mieć jednak pod kontrolą! – Ci co nie robili „słupków” już zamknęli Biznes!

 
Możliwość komentowania Nie chciało mi się, ale… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Wreszcie Internet po 56…

18 lip

Wreszcie Internet po 56…

18 lipca 2012
18.07.2012 – Wreszcie mamy Internet !! po 56 dniach!
Niby to taka prosta sprawa a… czekaliśmy 56 dni!

Ani Netia.. Ani TP/Orange nie potrafiły zrobić tego szybko i sprawnie!
Chyba internet w Polsce to faktycznie: LUKSUS!

A wszystko zaczęło się 24.05.2012!
Jest 18.07.2012 …

 
Możliwość komentowania Wreszcie Internet po 56… została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Dyrektorskie marudzenie

 

O życzliwych sąsiadach :-/

12 lip

O życzliwych sąsiadach :-/

12 lipca 2012

O donosach i życzliwych sąsiadach :-/

Wszyscy wiemy ze Polska to kraj życzliwy.
Ale…
Od słowa „życzliwy” w innym sensie!
Donosimy do skarbówki na sąsiadów! (US odnotowuje 2.000.000 / MILIONY! donosów rocznie!)
Donosimy na Policję, do Sanepidu, do Straży Miejskiej.
U nas Było SB, ORMO…

Generalnie jeśli Ktoś ma lepiej?, na pewno może spodziewać się donosu.
Coby lepiej mu już… nie było!

Tak wygląda potykacz! ;-)

Wystawiliśmy „potykacz” na chodniku, jak zwykle zresztą od kilku miesięcy 3, 4? i…
Ktoś oczywiście na nas… Doniósł.
Ponoć? utrudnia to kierowcy jazdę, (Potykacz na Szerokim 2,5m chodniku!)
Swoją drogą którędy on jeździ?

Mandat nie duży bo 50pln!

Ale… ciekawie to świadczy o naszych sąsiadach, czy kimś kto się tym zainteresował.

Ciekawi mnie tylko jedno, kogo to boli?
Mnie na mandat stać ;-)
a nie chciałoby mi się dzwonić zgłaszać, po prostu szkoda mi na to czasu.

Cóż… w tym kraju nie trzeba szpiegować… Sami donosimy.
Kapusie są wśród nas ;-)
Życzliwi Czuwają! :-)

 
Możliwość komentowania O życzliwych sąsiadach :-/ została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

O firmach i Bałaganie…

11 lip

O firmach i Bałaganie…

11 lipca 2012

O wielkich firmach i jeszcze większym Bałaganie…

„Im większa firma – tym większy bałagan w niej Panujący”!

Ta zasada sprawdza się w Polsce idealnie!!!
PKP, NETIA, TP (Obecny Orange), Urzędy….

PKP,
O tym jaki jest bałagan w tej firmie chyba każdy wie.

DIALOG+NETIA,
Postanowiliśmy otworzyć kolejne biuro, miejsce znaleźliśmy, lokal fajny, szybki remont jest OK.
Wiadomo ze w naszych czasach trzeba internet MIEĆ! to nie jakaś tam Kirgizja? gdzie internet to Luxus. U nas to zwykła konieczność.
Internet + Telefon….
Chcieliśmy mieć dwa w jednym. Zwróciliśmy się o pomoc do DIalogu, poprzednio wszytko sprawnie Dialog wykonał spróbujemy i teraz…
Zadzwoniłem na INFOLINIĘ DIALOGU… tak, ok będzie umowa cena dobra.
Trochę mnie zdziwiło ze przyszła umowa ale… z NETI. :-/
Podobno się połączyli?. No dobra…
Czekamy, czekamy… czekamy… Przyszło potwierdzenie ze jest podłączenie! Super! ale…
No właśnie nikt się nie pokwapił aby nam Kable do tego internetu podłączać :-/ Dupa!
Internet jest, ale kabli nie ma ASy!
Okazało się, że Dział techniczny nie jest od układania Kabli, a monter jest z TP i ma cytuje „we dupie całą ta NETIE”
Super!
Minęło 35 dni… wkurzony rozwiązałem umowę!

TP / Orange.
Zadzwoniłem, do TP ORANGE, obiecali pomóc wiadomo sprawa Pilna.
No i czekamy dalej, Monter o dziwo nawet założył Kable!
Ale czekamy na „s krosowanie linii” … 15 dni.
… i czekamy…

 
Możliwość komentowania O firmach i Bałaganie… została wyłączona

Kategoria: Dygresje Dyrektora, Dyrektorskie marudzenie

 

WARSZAWIACY…

08 kw.

WARSZAWIACY…

Oj… tu to temat rzeka….
Nie wiedzieć czemu? mieszkańcy miasta stołecznego Warszaw, mają dziwne przeświadczenie ze są lepsi od reszty innych miast? – nooo dziwne…
Mają tak samo jak my 2 ręce, dwie nogi… Korki na drogach, (fakt może trochę większe niż my!) Natomiast zachowanie dalekooo dalekooo gorsze niż reszta kraju.

Generalnie WARSZAWIACY to nie Warszawiaki…
Brzmi dziwnie? prawda ale…
WARSZAWIACZKI to przeważnie trochę bardziej dowartościowani mieszkańcy innych miast którzy pracują w Warszawie i myślą ze są super… no nie koniecznie!
Tacy WARSZAWIACY z Kielc, Pcimia, Lublina itd…. to właśnie na nich wszyscy narzekamy, Warszawka, wsioki z Warszawki, STOLYCA, ect..

Warszawiaki Ci prawdziwi, to starzy mieszkańcy stolicy, którzy zarozumiali wcale NIE SĄ! wręcz przeciwnie, kochają swoje miasto i je szanują… wiele przeszli, znają miasto dobrze jego historię, zabytki, uliczki, ojjj miło się z takim PRAWDZIWYM WARSZAWIAKIEM rozmawia.

Jak poznać Warszawiaczka?
Nos wysoko zadarty, bardzo często stara się być kimś lepszym niż jest, (widać to po ubraniu i zachowaniu na pewno się nie pomylisz, pewnie tez powie skąd jest  

WARSZAWIACZEK i telefon…
„Proszę Pana ja dzwonię z Warszawy, interesuje mnie… mówiłem że dzwonię z Warszawy? Bo u nas w Warszawie… ”
Rekordzista podczas krótkiej rozmowy przypomniał skąd jest 8 razy. Po miejscu urodzenia okazało się, że RADOM :-/ no dobra….

Raz powiem trochę to wyszydziłem… bywam i nie miły.
– Witam ja dzwonie z Warszawy.
– Nie ma się czego Pan wstydzić, my jesteśmy z Bielska-Białej, jesteśmy tolerancyjni …

Gościa aż zapowietrzyło, zamurowało… hahaha nic się nie odezwał przez chwile a potem przeszedł do sedna! Cóż dostał nauczkę.
Mógł się nie chwalić.  Nikt nie kazał.

Reasumując
Mieszkając w takim dużym mieście, w hałasie, brudzie, smrodzie, stolicy… korkach, demonstracjach… emu czasem brakuje dowartościowania? stąd i Warszawiaczki są mało przyjemne i nie porozmawiasz, nie zażartujesz… na swoja pozycje sami po prostu pracują.
Ale…
Któż zmusza mieszkać w Warszawie?
A więc: „Uśmiechnij się – nie bądź Warszawiaczkiem, nawet jak tam mieszkasz”.

 
Możliwość komentowania WARSZAWIACY… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Zderzenie Dyrektora z nową techniką…

25 mar

Zderzenie Dyrektora z nową techniką…

Czasem od niechcenia coś gdzieś usłyszy me Dyrektorskie ucho, czasem coś fajnego zobaczy Dyrektorskie Oko…

Tak to trafiłem na blogi, Facebooka, Twitera, naszaklasa.pl i inne dziwne pojęcia. Biuro musi się rozwijać, wiec szukamy i nowych sposobów dotarcia do klientosów.
Generalnie jako Szef Szefów sam tego… nie ogarniam! Bywa! Technika się rozwija, ja starzeję, czas pędzi na przód… my niekoniecznie!

Ciężko pojmuje nowości Dyrektorska głowa, to już nie to pokolenie. A pomyśleć, kiedyś nie było Internetu, nie było komputerów, Papieru toaletowego nie było! i…  i tez ludzie żyli!
A teraz… Cóż Internetu niet? – praca Stoi!

Z drugiej strony ma dyrektorska głowa robi się sama jak Komputer: hasła, tokeny, kody, loginy, logowania, wszystko zapamiętaj, wszystko nie zapamiętywalne. Spróbuj zachować w przestworzach Sdw3Sax4C ? sceptyk  To do banku? do poczty? do serwera? aa nie to stare hasło, wcześniejszego hasła… spoko! Wiadomo wszystkie hasła, tokeny zmienne, czemu akurat tak często ze ich nie mogę spamiętać? Ledwo się człowiek NIPu i peselu nauczył!
i tak oto się komputeryzuje mózg dyrektorski.

Technika jest też rzeczą złośliwą, co wreszcie „połapiesz” administratory psikuśnie zmienią wygląd! tyle co allegro udało mi się rozpracować! i… zmienili punktowanie ehhh ich!!!
Portale dają nowe przeszkadzacze, jak gg które ma tyle funkcji ze nikt nie wie ile… i PO CO? swoja drogą to 7.5? było najlepsze 😉 teraz sam mam 10.3.2 i nic nie mogę tam znaleźć :-/

Tak to technika nas Cyborguje. A my sami głupiejemy.

Najgorsze jest to, że jeśli czegoś nie masz? zadzwoni „wredny” klient i powie:
– „a bo wy nie macie Lubię to na Facebooku?”
– aaa nie, nie mamy…
– „No to co to za biuro?!”

I tak w pogoni za nowinkami technicznymi człek zapomina o przyjemności turystyki.
No ale Nic, trza technikę wprowadzać… skype, gg, ICQ, LUBIE TO, Facebook, Allegro, otoWakacje, www, Damy radę! młody sprawny zespół!

No i znowu dzwoni jakiś maruda:
– „A macie Twittera? bo nie widzę że macie”
– nie, nie mamy…
– „No widzę że nie macie, to nie zobaczę tej waszej wycieczki na Twitterze”
– No niestety, ale mamy Foto Galerię…
– „A Grupona macie?” / (W myślach mówię: „nie przeginaj” koleśśśś…)
– nie tez nie mamy… nie lubimy grupona…
– „no właśnie”
No i dogódź tu każdemu, chce jechać na wycieczkę a o pierdoły pyta.

Ale cóż, jadę do znajomego salonu Renault… i cóż me Dyrektorskie oczy widzą?
Miła Pani pracuje na Windows 95… Walczy zawzięcie z plikiem po wielu próbach otwieram, prosi o pomoc otwieram jej plik a czuję się jakby w średniowieczu. Windows 95 jakiż to zabytek, jakie fo pa. Salon markowy i taki staroć… Więc wychodzę zadowolony, ja biedny myślałem ze nie nadążam za technikom a toż u Pani przemiłej Czysty Skansen…

A wiec nie jestem tak w tyle jak… myślałem. Cóż za ulga… ufff.

 
Możliwość komentowania Zderzenie Dyrektora z nową techniką… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Sąd! niekoniecznie Boży…

21 lut

Sąd! niekoniecznie Boży…

21 lutego 2012

Dyrektor i Sąd! (niekoniecznie Boży ale Pracy)
W panującym spokoju i Harmonii pracy, przychodzi dzień Tajfun! siedzisz sobie spokojnie, czytasz co tam czytasz, umowę, zestawienie… i naglę! Ojej! dostajesz POZEW! (Kryć się? uciekać?)
POZEW! pozew do sądu pracy!
(mało co z Dyrektorskiego fotela nie spadłem).

Myśli zaczynają przebiegać we wszystkich kierunkach:
Jak to pozew? od kogo? za co? czemu? czemu akurat ja? pytań jest setki…
No ale dobra bierzemy Byka za rogi!

Czytasz pozew, 1, 2, 3… mhmm no tak to od tej Pracownicy co jeszcze dobrze nie pracowała a już Ci się wygrażała: „Bo wiesz ja mam znajomą prawniczkę…” Swoją droga to pracowała tak słabo ze jeden z głównych kierunków to „załamała totalnie” Dochód prawie ZERO! 3 klientów?
(przy normie 80? 90?) A owszem coś tam non stop bąkała o przepisach pracy, o kodeksie pracy, o podwyżkach… ale kto by się tam przejmował Pierdołami! ;-)

Czytasz 4 raz… co tam w pozwie wypisuje? przecież nawet nie było takich zdarzeń… szuka Dziury w całym! Popracowało się 3 miesiące i pozew? o co chodzi? aaa O kasę! ile? no chyba ocip…ł (Sorrki wyrwało mi się :-/ )

Zaczynasz sprawdzać, no tak przecież straty przynosiła, odmówiła wyjazdu służbowego! ooo! okłamał dwa razy! Zwalniała się tyle razy, że do lekarza, że to, że tamto… a teraz co tam pisze, że jaki? Dobry pracownik? bez jaj!!!! wściekły
Po podsumowaniu i nie przespaniu 4 nocy stwierdzasz ze właściwie to Pracowniks przyniósł więcej strat niż zysku w czasie swojego pobytu! no ale… teraz to pozbieraj udowodnij, pokaż i się OBROŃ! A to pracowniks jeden no…

Dzień Sądu! (nie ostatecznego)
Idziesz do sądu, (dobrze jeśli w ogóle wiesz gdzie jest ;-) ) idziesz wcześniej na spokojnie, lepiej być wcześniej niż się spóźnić. Gdyby nie internet na sali rozpraw nawet nie wiedziałbym gdzie siada POZWANY (jam To, nie szczęsny :-/ po LEWEJ, Patrząc od strony Wysokiego Sądu!).
Rozprawa wstępną to nawet miła rzecz, Sąd nam wyjaśni, pouczy, nawet proponuje ugodę…
No ale… o taką kasę to ja się NIE GODZĘ! acha… czyli będą świadkowie i dalsze rozprawy ok… uuu według mnie to i lat kilka taka rozpraw się może ciągnąć… no dobra, następna rozprawa będzie! fajnie…

I tu mi zaświtała myśl GENIALNA, po co bronić się samemu? skoro są spece! Na spokojnie, skontaktowałem się z pewną kancelarią, która już i tak chciała kilka razy z nami współpracować (nie mamy działu prawnego, bo to nie ten poziom) … chcą? ok! niech mają zajęcie. :-) podpisaliśmy co trzeba, spotkaliśmy się omówili wszytko, przygotowali… a rozprawy? będą to będą… Przecież nic nie mamy do ukrycie! Owszem zamartwia się trochę Dyrektorska głowa, pewnie i kontrole jakieś dziwne się zjawią… ale… nic do ukrycia.

I tak… zasnęła dyrektorska głowa w spokoju, pierwszy raz od… Akcji: POZEW!….

Kancelaria okazała się bardzo pomocna, nie chcieli nas bronic osobiście – bo za późno podpisaliśmy umowę, ale podpowiedzieli, przygotowali pisma, dali kilka cennych rad.

Przyszedł dzień rozprawy nr 2.
Dyrektorska głowa przygotowała się na wszytko! Walka na śmierć i życie… Naszych żywcem nie wezmą ;-)

Okazało się, że Sędzia kobieta poważna i roztropna zaproponowała kolejny raz ugodę.
Dała nawet czas do namysłu… i Powódka się ZGODZIŁA – o dziwo! (sam tego nie rozumiem).
Może Powódka wiedziała ze nie ma szans? może zrozumiała ze daremne żale i marny trud?

Tak wiec UGODA! ok… myślę, przecież proponowałem to od początku!
Nakazano sprostowanie pewnego dokumentu (Świadectwa pracy) oraz wypłatę zaległego ekwiwalentu za Urlop całe: 70pln. ;-)

I przypomniało mi się stare powiedzenie z dzieciństwa z przedszkola:
„Oliwa zawsze sprawiedliwa!” i na wierzch wypływa!

Mimo, że jest to ugoda – tak naprawdę wygrałem!
Dyrektorska głowa się zastanowiła:
– Powódka nic nie uzyskała? wręcz straciła!
– Straciła też moralnie, bo kolejne 3 osoby które były jej życzliwe, naraziła na kłopoty i nie przyjemności.
– Ja mam już spokój.
– Świadkowie też mają spokój, w końcu zawsze stresik jest.
To po co było to wszystko?

 
Możliwość komentowania Sąd! niekoniecznie Boży… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Wygrali czyli… Przegrali. Przetargi Publiczne cz2

11 lut

Wygrali czyli… Przegrali. Przetargi Publiczne cz2

11 lutego 2012
Udało się! Wygraliśmy! ale czy na  sceptyk pewno?
Po wielu wielu wieluuu, próbach i udziale w przetargach w końcu wygraliśmy jakiś większy przetarg. Wygrana na prawie 20 biletów – nie byle co!
Przyszedł ten magiczny fax od… Poważnej instytucji na P. (np. P jak P****ja).
Ach… jakież to szczęście nas ogarnęło!
Do tej pory wygraliśmy raptem 1 mały przetarg, a raz nam udało się też z 3 miejscem na 10 biletów (Jeśli zrezygnuje wygrany, wygrywa następny w kolejce)…

No to postanowiliśmy sprawdzić czy ceny są nadal aktualne. Wszyscy którzy mają choć trochę pojęcia o biletach lotniczych dobrze wiedzą ze ceny w zmieniają się nawet z dnia na dzień. ceny ok. Nie tak dobre jak wcześniej ale… OK do kupienia!

Teraz umowa!
Dzwonimy i pytamy kiedy można by otrzymać umowę zapoznać się z nią i podpisać umowę. Pani Kierownik mgr. doc. Inż. (i jakie tam tytuły jeszcze miała?) w bardzo niemiły sposób odpowiedziała, że może w poniedziałek? (a jest środa!) dostaniemy umowę? a terminów które są w przetargu ona nie gwarantuje ze takie same będą.
Myślę sobie „Babo głupia” a ceny przez 4 dni mogą się zmienić 10 razy.
No to grzecznie pytam jak oni sobie to wyobrażają? skoro nie bardzo im zależy na podpisaniu umowy?
– Proszę pana my w SIWZ mamy podane ze macie nam zagwarantować możliwość zmiany dat wylotu i nazwisk od 1 -31.03.2012. A terminy są przykładowe.
Myślę dalej „BABO DURNA” a jak samolot będzie pełny to co miejsca dokręcimy toż samolot z gumy nie jest!
Próbuje jej to lekko uzmysłowić, że to nie jest tak jak ona sobie wyobraża. Że samolot ma określoną pojemność pasażerów i nie da się od tak zmienić terminu bo może być pełny!
Baba swoje i w bardzo niemiły sposób:
– to możecie nie podpisywać umowy!
Najpierw to ją trzeba dostać, abyśmy się zastanowili czy podpisać, a dwa ze tu cie mam! czyli jakaś „ustawka przetargu?” dla znajomego co? A my naszą ceną po prostu kogoś wykolegowaliśmy i… tak zrobią umowę aby wygrał znajomek co?

Po chyba trzech faxach… wreszcie dostaliśmy umowę.
I dużo się nie pomyliłem:
„par2, pkt.7 Zamawiający zastrzega sobie prawo do zmiany danych osób lub terminu wylotu, wskazanych w zamówieniu… na co najmniej 4 dni przed upływem pierwotnie wskazanego terminu…”
No tak my kupimy im bilety, a 5 dni przed wylotem się rozmyślą? i szukaj nowych biletów na wylot z nową datą, kiedy może być pełny samolot. Nie znajdziesz KARA! Raz już im tak kupowaliśmy i „zmienili nazwisko” na 9 dni przed wylotem. A że zmiana nazwiska w biletach zwłaszcza promocyjnych nie jest sprawą łatwą to już wiemy, kosztowo nas to +300pln prawie. :-/ 2~3 takie zmiany i zamiast zarobić? dopłacasz do biznesu! kicha!

Sorry ale NIE!
Odpisaliśmy miło i uprzejmie ze niestety ze względu na ten miły punkt, nie możemy podpisać umowy.
Skoro tak poważnej instytucji P. nie zależy? to czumu ma zależeć nam?
Teraz wygrana spada na kogoś kto zajął II miejsce, zrezygnuje II -> będzie III itd…
Już raz tak było ze Komendant? Szacownej instytucji P. nigdzie nie poleciał bo wszyscy po kolei się wycofali… kiedy przetarg rozpatrzono po 45? dniach i były FuLL pełne miejsca w samolotach! ze nie było szans nic kupić!
Teraz niech się martwią inni.

Reasumując
Można przetarg wygrać ale nie Zrealizować.
Można przetarg przygotować dla znajomego? – > można
Można nawet „obejść” kryterium najniższej ceny! -> tak.
Nasz przetarg zapewne zrealizuje Staś? Kazio? z II czy III Miejsca? zupełnie przypadkiem będący znajomym, znajomej, naszej pani Kierownik mgr. doc. Inż. (i ile tam tytułów ma) zwanej przeze mnie wredną BABĄ.
Owszem szkoda bo mieliśmy dobra cenę dla nich a jako że to Państwowa Instytucja szkoda naszych pieniędzy podatników. (BABIE Nie szkoda nie jej! tylko Państwowe! czy Unijne?) Kazio? Stasio? na pewno dał większą cenę? wiec się chłopina obłowi!
Nasza koleżanka I. trochę się podłamała bo Wygraliśmy! a Ona się bardzo postarała aby takie naprawdę TANIE loty wyszukać!
Mi zostaje niesmak do szacownej instytucji P. (której i tak nie lubię!)
ale cóż życie toczy się dalej …

Przytoczona sytuacja jest teoretyczna i mogła lub nie wydarzyć się przypadkowo. Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe i nie zamierzone.
Ale czy na pewno?  co?

 
Możliwość komentowania Wygrali czyli… Przegrali. Przetargi Publiczne cz2 została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Kilka słów Dyrektora o… Przetargach Publicznych.

08 lut

Kilka słów Dyrektora o… Przetargach Publicznych.

08 lutego 2012
Przetargi Publiczne…

Przetarg nieograniczony to tryb udzielenia zamówienia publicznego przewidziany w ustawie z dnia 29 stycznia 2004 r…
(Mamy też i Ograniczone!) Tyle definicja…

Co ciekawe przetargi są w Rosji, w Europie a nawet na Białorusi (która ponoć jest mało demokratyczna!). Wieść gminna niesie, że nawet CHINY mają przetargi! (tego sam nie potwierdzę!)

Jak każda firma szukamy klientów, przetargi też są formą poszukiwań wiec i w nich startujemy… Od przetargu w Gminie Wólka-Wielka, po przetargi w Bardzo poważnych instytucjach Rządowych.

Przetargi to dość popularna obecnie forma na zakup czy realizacje usług np. wycieczki. Instytucja państwowa ogłasza przetarg i… wybiera najkorzystniejszą ofertę. (A przynajmniej tak powinno być! w TEORII)

W naszym miłym kraju jednak nie zawsze tak to jest, a logika nie zawsze wygrywa!

Jak to wygląda?
1. Instytucja Państwowa X. ogłasza przetarg np. na wycieczkę dla swoich praconiksów ->
2. Podaje SIWZ (SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA)
3. Oraz załączniki, ze szczegółami… co ma zawierać, datę do kiedy ma być złożona oferta, jak opisana itd…
4. Czasem jest WADIUM. Coś jak zastaw ale nie do końca… od 100pln do set Tysięcy!
5. Wypełniamy całą tą KUPĘ papierów! + aktualny odpis EDG/KRS, NIP, REGON (te świstki akurat Płatne! każdy po 30pln +-)
6. Wysyłamy, czekamy na rozstrzygnięcie przetargu…
7. jest rozstrzygniecie i… jak to mawiał mój jeden kolega: „DUPA, DUPA – Nie wygrali!”
8. Za to wygrało Biuro Podróży YZ Kowalski Jan… ale JAK?
9. No to liczymy sprawdzamy, kombinujemy…i… nijak nie wychodzi kwota wygranego!
np. Prowizja na bilet lotniczy (bo i na Bilety lotnicze są przetargi!) kwota: 0,01 pln (JEDEN GROSZ  słownie!)
10. Albo YZ Kowalski Jan dokłada do biznesu? albo tak, powiem! przetarg był ustawiony?  ani mru

Czy przetarg można ustawić? (np. dla kolegi ;-))
Teoretycznie – NIE. / Praktycznie – TAK.
(Kolejna niepojętość naszego ukochanego kraju)

Teoretycznie NIE.
Jest komisja, wymagania, oficjalne otwarcie, czasami nawet NAGRYWA KAMERA otwarcie ofert, protokół, ustawa… niby CACY! mucha nie siada.

Praktycznie – TAK.
Wymagania można takie przygotować, aby tylko jeden oferent wygrał np. nasz znajomy Kowalski! Kryteria oceny dać takie aby niekoniecznie najlepsza oferta wygrała, a wygrała naszego znajomego Kowalskiego.
Czyli praktycznie jest to możliwe.

Sprawy przetargów są często Afeor-twórcze.
Afera Chińska Autostrady, Afera przetargów w MSW, itd…

https://www.crn.pl/news/wydarzenia/prawo/2011/10/afera-w-mswia-cba-zatrzymalo-odpowiedzialnych-za-przetargi-it

Wygrywa NAJNIŻSZA CENA
Jakoś tak nikt się nie zastanowił, że kryteria oceny są dziwne w przetargach.
Od skomplikowanie trudnych wzorów matematycznych! gdzie i tak Kryterium oceny NAJNIŻSZA CENA: 100% oceny
po prosty zapis: Kryterium oceny NAJNIŻSZA CENA: 100% oceny
bardzo rzadko w przetargach są brane pod uwagę RZETELNOŚĆ wykonawcy czy jego czy faktyczna możliwość realizacji takiej po takiej cenie.
Owszem m każą składać papiery aby Przystąpić do przetargu (o ilości wykonanych usług, na jakie kwoty) ale i tak o wygranej decyduje CENA!
A czy coś może być DOBRE JAK JEST NAJTAŃSZE?

W Europie kryterium oceny jest takie:
Odrzucana jest podczas oceny NAJNIŻSZA i NAJWYŻSZA oferta! I wybieramy ze średniaków.
Najniższa bo podejrzanie tanio, Najdroższa bo za droga! Średniaki są realne.
Cóż u nas nikt o tym nie pomyślał…

Przetargi na pewno wymagają więcej Dyrektorskiego opisu ale… może kiedyś jeszcze wrócę do tematu.

Bynajmniej nic tu nie sugeruje i nic nie insynuuje! Jednak czasami zastanawiają mnie pewne przetargi. Dlaczego wygrywają Ci sami? A wygrane ceny są tak niskie ze nie zrozumiałe? Ot… taka ludzka ciekawość.

 
Możliwość komentowania Kilka słów Dyrektora o… Przetargach Publicznych. została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 
 

statystyka