czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Archiwum kategorii ‘Dyrektorskie marudzenie’

Jak rozwiązać kryzys

17 maj
 Jak rozwiązać kryzys

Jak Dyrektor rozwiązałby Kryzys…

Dobra… nie jestem Ekonomistą, nie jestem Ministrem, nie jestem Premierem…

jestem zwykłym Dyrektorem firmy jakich wielu i powiem szczerze cały ten Kryzys ekonomiczny w Polsce, umiałbym sam rozwiązać :-)

O to moja skromna recepta:

1. Obniżamy VAT… no jaki to problem? Do 15% ale na wszystko jednakowy!

2. Upraszczamy rozliczenia podatkowe, a podatek dochodowy dajemy też 15% liniowy. Aby było prosto.

3.  Wprowadzamy odpowiedzialność urzędników (nawet Karną!!!) za złe decyzje na szkodę petentów.

4. Wiek Emerytalny służb mundurowych dajemy 20 lat… (chyba jest 15 jeszcze?)

5. Upraszczamy kodeks Pracy, mniej spraw socjalnych dla Pracowników (sorry – chcesz  pracujesz, nie? to wynocha!)

6. Upraszczamy procedury, MNIEJ KONCESJI, ZEZWOLEŃ, POZWOLEŃ itd… upraszczamy prawo dla przedsiębiorców.

7. Dotujemy firmy eksportujące, ale nie „biurokratycznie” tylko dajemy im konkretne PLNy na/za konkretne rachunki!!!

8. Obcinamy etaty urzędnicze!!! a Wspieramy MiŚP… małe i średnie przedsiębiorstwa.

9. Wprowadzane nowe ustawy sprawdzamy po 2 razy, aby nie było BUBLI PRAWNYCH. Mają być pro-przedsiębiorcze.

10. Urzędy Skarbowe i ZUS to nie święte krowy, wprowadzamy politykę PRO-Petencką. Obniżamy składki!!!!

11. Politycy nie mieszają się do BIZNESU!!! Nie umieją pomagać? – to niech nie przeszkadzają.

12. Promujemy Polskie produkty w Kraju i Zagranicą, ale REALNIE a nie „biurokratycznie” Kupujesz polskie? – masz taniej.

13. Dotujemy Polskie rolnictwo i przemysł, skoro robią to Francuzi, Niemcy, Włosi… my też możemy! słowo!

14. Usuwamy wszelkie ulgi, odliczenia, itp… przejrzystość, jasność, prostota przepisów czy to ZUS czy US.

i właściwie tyle, mamy wzrost jak Japonia, a wszyscy sa szczęśliwi…
Skoro ja to umiem sam wymyślić, to chyba tych 500? w Sejmie tez tylko może im na tym NIE ZALEŻY?

 
Możliwość komentowania Jak rozwiązać kryzys została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

O Prawie w IV, V, czy VI RP?

15 maj

O Prawie w IV, V a może już VI RP? (bo się już gubię ;-)

Tak się dziwnie złożyło, że ostatnio ponownie mam ciekawy związek z prawem, nie jako „główny aktor” ale jako obserwator, publiczność- widownia. Obserwuję tą naszą IV, V, RP – Państwo prawa i porządku. I powiem, że moja Dyrektorska głowa się… zamyśliła. Pozwólcie że się podzielę swoimi wnioskami ;-) a trochę już zobaczyłem na kilku rozprawach…

1. Bogini Prawa, Porządku i sprawiedliwości – Temida: „jest ślepa!” No tak… bo albo nie chce widzieć co się dzieje w naszym kraju? albo patrzy w inną stronę? na pewno każdy oglądał Państwo w Państwie program w którym ludzie zgłaszają swoje problemy np. z Sądami Prokuratorami itp… ilość tych spraw zaskakuje… są dziwne wyroki, dziwne sprawy, „siedzą w wiezieniu” niewinni!

2. Podczas rozpraw sądowych, jeśli tylko nie są zamknięte, każdy może wejść jako widownia i przyglądać się temu co się dzieje… i na salach jest raczej Pusto! Ja akurat sobie na takiej jednej siedzę i oglądam. Takie Hobby znalazłem ;-) To co czasem tam słyszę…  zaskakuje mnie, sformułowania świadków, pytania oskarżyciela i prokuratora, sądu… No czasem wręcz komedia! Chyba lepsze niż obrady Sejmu?

3. Adwokat ma fajny zawód! Czy wygra? czy przegra? – to i tak zainkasuje „swoje” Czy pracował uczciwie, czy nie… i tak zarabia. Owszem jest etyka adwokacka, ale… Na ile jest to przestrzegane w czasach Kapitalizmu i kryzysu? aaa i przypominam „Temida jest ślepa” czasem chyba dosłownie ;-)

4. Sąd jest nie zawisły, czyli nie powinien być podatny na wpływy, jego wyrok powinien być niezależny od „nacisków” itp… Sędzia ma też immunitet.

5. Prokurator jest praktycznie, nietykalny… Jeśli nawet pomyli się i w sprawie X oskarży Pana Y a powinien być też oskarżony Z… a prokurator tego nie zrobił nie ponosi konsekwencji. W jego przekonaniu i na podstawie dowodów, mógł oskarżyć źle… ale ma takie prawo. Prokurator ma też immunitet. A jeśli nawet napisana zostanie skarga do wyższej instancji prokuratora, to i tak spływa to do jego bezpośredniego przełożonego czyli -> do niego samego?. a jak nie? – to na pewno Szef mu o tym powie! ;-)

6. Człowiek w tym kraju jest niewinny dopóki nie udowodni mu się winy! ale… nie koniecznie! Bo można go ukarać nawet kiedy jego rozprawa jest w toku! przykład? – odebranie czy zawieszanie uprawnień niezbędnych do wykonywania danego zawodu! Czyli: Jeszcze nie udowodnili Ci winy – a już ponosisz odpowiedzialność ukarania i  jesteś karany! Bo nie możesz pracować!

7. Jeśli sam nie udowadniasz swojej niewinności?, stosunkowo łatwo przypisać Ci winę (niekoniecznie słuszną!) Może do tego dojść kilka nieprzychylnych okoliczności… słaby obrońca, a dobry prokurator, niepewne okoliczności, zeznania świadków na niekorzyść i można człowieka faktycznie niewinnego „ugotować w Winie” :-)

To co oglądam, bardzo mnie zastanawia, mówi się od dłuższego czasu o reformie systemu prawnego w Polsce. Jako zwykły prosty człowiek (no dobra Dyrektor) uważam skromnie, ze ten system jest kulawy i powinien być zmieniony już jakiś czas temu. My po prostu zaspaliśmy z tą „reformą”. Zobaczyłem też na własne oczy, że jednak są „RÓWNI i RÓWNIEJSI” i tak… „są ludzie ponad prawem” nawet mają fajne stanowiska! A Prawo to oni sami ustanawiają lub je egzekwują…

Przypomniały mi się pewne 2 maksymy:

„Źle się dzieje w Państwie Duńskim”

„Hamlet” William Szekspir. Wypowiada to: Marcellus.

„Dajcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie”

Andriej Wyszyński, Prokurator PRL (okres stalinowski)

 
Możliwość komentowania O Prawie w IV, V, czy VI RP? została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Wiosna

14 kw.

Wiosna

Wiosna… wiosna, wiosna ach to Ty?

Przyszła wreszcie…

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to Ty?
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty!

  • Autor: Marek Grechuta

No i co tu pisać… każdy przecież czekał już na wiosnę.

Ciepłe słonko, dłuższe dni, kwiaty…przebudzenie przyrody,

No jakoś tak zaczyna się nawet lepiej pracować ;-) Dzwonią klienci, są zamówienia…

Wiosna, wiosna ach to Ty?

 
Możliwość komentowania Wiosna została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Pożegnanie W.

23 mar

Pożegnanie W.

Czyli… impreza pożegnalna dla W.

Moja Dyrektorska głowa ma rożne pomysły… stwierdziliśmy też komisyjnie, że skoro W. odchodzi od nas, to go pożegnajmy. Uroczyście, miło, niech wie co traci. Pracował sumiennie, solidnie, rozstaje się też elegancko, rozliczył się ze sprzętu, wszytko przekazał koleżance co? i jak? sprawy otwarte i w trakcie. No… to robimy pożegnalną imprezkę.

Po rosyjsku Kawiorem i szampańską…

Stół nakryty, ciasta, przekąski, kawa, …

No i naszym dziewczynom było przykro…

W. Dostał też od nas, pamiątkowe zdjęcie w ramce z nami i… pluszaka Lwa. Widać było, że się wzruszył. Szczególnie kiedy już wychodził z biura…

…no i koniec. Powodzenia W.

 
Możliwość komentowania Pożegnanie W. została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Kaasting dzień 1.

22 mar

Kasting dzień 1.

Czyli o tym, jak Dyrektor przyjmuje kandydatów do pracy…

Na ten dzień trochę czekałem… tak! Rano pożegnanie naszego kolegi W. popołudniu Casting nowych kandydatów od 12:00-17:00.

W. miły chłopak, rozliczył się ze sprzętu, pożegnał… jest OK.

11:45… Powoli oczekiwaliśmy Kandydatki nr1. Przyszła. Rozmowa, kilka pytań… drobny teścik z Angielskiego… 12:30 Następny tym razem Kandydat, rozmowa, teścik… 13:00… Kandydatka… 13:30 Kandydat… trochę się na m posypało, Ci z 14:00 przyszli wcześniej… Osoba z 15:30 w ogóle się nie pokazała… Jakoś się udało było… 6 osób!

Generalnie się to wszystko, przetasowało… Pewniaki okazały się słabe! Za to Słabi okazali się bardzo ciekawi… a angielski zna tak naprawdę 1 osoba, mimo że certyfikaty kilka osób miało (B1, B2, C1… i inne literki). Niektórzy byli przygotowani dobrze, inni gorzej.

Ostatecznie 3 osoby są dla nas dość wartościowe, z czego 1 osoba się dość wybija. Szału nie ma… powiedzmy jest średnio. Albo ktoś ma uprawnienia, albo zna angielski, albo jest „przebojowy i ma Gadane”… ;-)

Trochę statystyki:
Na 10 osób potwierdziło spotkanie: 7
Obecnych było: 6
Sensowne osoby: 3
Wybijająca się: 1
Uprawnienia pilota wycieczek: 1
Kurs pilota bez uprawnień: 1
Angielski: 1 osoba. / Reszta chyba jak mój angielski, czyli chybił trafił i miałem 17 pkt. na 30!
3 osoby są lokalne, z czego 1 nawet prawie po sąsiedzku mieszka, o za rogiem.
Jutro mają być 2 kolejne osoby.

I. jest rozczarowana, bo nie było „kosmitów” :-/ Wszyscy raczej szukają pracy, chociaż jakoś bardzo bezrobotni nie są. W skali 1-10 mają motywację: 6~8… Niektórzy, nawet z geografią mieli problemy… Stolice Państw sąsiadów. Muszę powiedzieć, że zeszłoroczny Casting był ciekawszy!

Swoją drogą dobrze mieć potencjalne kadry pracowników w zapasie. Preferujemy naszych praktykantów, ale o dziwo!!! nikt się z nich nie zgłosił. Jedna znajoma praktykantka K. ma staż i nie może go przerwać do Lipca, no szkoda.

„Bezrobocia nie widzę ;-) – a Na zachodzie bez zmian”

 
Możliwość komentowania Kaasting dzień 1. została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Kasting na pracownika

19 mar

Kasting na pracownika

Czyli jak się wybiera pracownika do biura.

Zwalnia nam się kolega W. no trudno, tak bywa. Jednak ktoś pracować musi, zatem ogłosiliśmy tu i tam że szukamy Pracowniczki / Pracownika. W kraju w którym jest 14% bezrobocia, a wśród młodych 25-35 lat aż 25% bezrobocia przyszło do nas… 12 CV! (Ja się pytam gdzie to bezrobocie jest?) Zawsze mi się wydawało, że skoro pracy NIE MA! to wszyscy chcą pracować? a tu tylko czy aż… 12 CV! Szału nie ma!

Szukamy miejscowej osoby czyli… 2 odpadły, kolejne 2 nie to czego szukamy…. 8 zostało! poumawiałem wszystkich sobie na piątek z co półgodzinnym przyjmowaniem. 20-30 minut mi wystarczy aby kogoś ocenić +- na pierwszy raz. Już wiem że 2-3 osoby też odpadną… takie „Czucie Dyrektorskie”. Oczywiście zaczęły się też telefony, że temu nie pasuje w ten dzień, a tej o tej godzinie. Czy Ci ludzie naprawdę szukają pracy? czy to tylko taki kawał: „a wyśle sobie CV…”

Jak wygląda casting w praktyce? Ano tak:
Przychodzą poszczególne kandydaty na swoją godzinę, każdy ma 20-30 minut. Bierzesz jego CV które czytasz wcześniej, oceniasz, wyłapujesz co jest ok? co nie ok? podkreślasz co ci pasuje, co nie. Przychodzi Kandydat pytasz go o to co Ci tu nie pasuje dajesz 10 prostych pytań:

1. Czy wiesz czym się zajmuje nasze biuro? – wie ok! czyli chociaż zna nasza www / nie wie? – minus!

2. Co chciałbyś w biurze osiągnąć? – ma plan w życiu OK / nie ma… to i będzie cienkim pracownikiem.

3. Można też szybko zadać pytanie językowe:  Albo język zna i odpowie albo nie i w CV ściemnia ;-)

4. Kilka pytań z geografii, czy wie gdzie mieszka i zna świat? – wie OK, nie wie… to po co mi taki mało zaradny.

itd…

Potem to oceniasz, każdego jakoś sobie tam punktujesz za jego poglądy, wypowiedzi i zachowanie. No i… za parę dni proponujesz spotkanie w celu omówienia szczegółów zatrudnienia. Tak naprawdę człowieka poznacz jak popracuje na okresie próbnym: 1-3 miesiące, potem pierwszy rok, poznasz go po pierwszym wspólnym wyjeździe służbowym, czy nawet imprezie integracyjnej.

Cytat: „Trzeba zjeść z kimś beczkę soli – aby go dobrze poznać!

Może jestem staroświecki, ale jako Dyrektor chce poznać każdego kto u mnie pracuje, poznać jego słownictwo, czy szybko odpowiada, co mówi jak się zachowuje. Stąd siedzę na każdym castingu i słucham. (To czego czasem słucham doprowadza mnie o zawał serca! lub rozpacz i śmiech… ale słucham. Nie komentuje, nie czepiam się! ) Chcę też aby ludzie mnie znali, a ja ich. Pracownik nie powinien się czuć jak „Leming” w Korporacji… No ale to tyle moje Dyrektorskie poglądy na ten temat.

 
Możliwość komentowania Kasting na pracownika została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Wszelkiej maści dziwaki…

02 mar

Wszelkiej maści dziwaki…

O wszelkiej maści: dziwakach, cwaniakach oraz innych takich

W swojej pracy spotykam się (tak! mam tą przykrą konieczność!) spotykać i rozmawiać z ludźmi powiedzmy ładnie… innymi. (A faktycznie patrz: wszelkiej maści dziwakami, cwaniakami, oszołomami wszelakimi)… no niestety taki mam urok tej pracy.

Aby uzmysłowić o co chodzi może kilka przykładów ;-) z życia:

1. „Cwaniak – spryciarz” – na jednym z form internetowych krytykował mnie i firmę o jakieś „duperele” oczywiście jeśli brakuje komuś argumentów, zaczyna się opluwanie, wyzwiska, i całe wylewanie tzw. „pomyje” na firmę czy daną osobę. Minęło kilka 3? może lata? i przypadkowo zauważyłem, że ten właśnie Jegomość tak mnie wyzywał, tak opluwał wszelkimi możliwymi epitetami… a obecnie: zaczął się zajmować podobnym biznesem do Naszego! no JAJA! Ja podchodzę do tego oczywiście ze śmiechem, bo w prosty sposób facet z siebie zrobił „buraka” nie koniecznie cukrowego. Pomijam już kradzież samego pomysłu na biznes, czy idei ale… po co było wtedy wyzywać? No… facet bez polotu.

2. „Analfabeta wtórny” – dzwonią do naszej firmy różni ludzie, chcą się dowiedzieć chcą się upewnić, często też kupić… Bywa, że i moja dyrektorska głowa siada i odbiera telefony (trzeba wiedzieć co się dzieje w firmie). No i dzwoni taki, po głosie wiek 25-30? lat, polak z X.:

– eee bo ja chce wizę, eee no taką wiessz no… eee a gdzie? acha noo do Rosji…

Myślę, Kurdę… jeśli dziewczyny odbierają takie telefony gdzie facet ma problem wysłowić się z j. polskim no to extraaa. I uwierzcie, wcale nie był cudzoziemcem. Dalsza rozmowa tez była w stylu: „rozmowa z młotkiem” …Masakra i to gość z wyższym wykształceniem! magister!

3. „Cwaniak – Pytalski” – tych to się już jakoś wyczuwa chyba intuicyjne? Dzwoni, pyta, dupę truje, i tak wiadomo, że nic nie zamówi i nic nie kupi. Przeważnie, to studenciaki, którzy chcą podpytać firmę jak się robi XYZ żeby samemu to zrobić kupić taniej, albo czasem to konkurencja. Nawet powiem, na jednym forum znalazłem wpis takiej treści:

„Zadzwoń do WADI (nazwa naszego biura) wypytaj ich o wszystkie szczegóły i zrobisz se sam. Oni wiedzą to muszą Ci wyjaśnić co i jak, a jak powiesz ze chcesz kupić to ich nakręcisz”

Właściwie to nawet nie wiem jak takie coś nazwać? – kradzież intelektualna?, chamstwo? czy nazwać to po ludzku „skurwysyństwo w czystej postaci”?

4. „Naciągacz” – to ciekawy dziwak, choć trochę podstępny najpierw dzwoni i pyta niby chce coś kupić, zapytać, a potem w sumie proponuje swoje usługi… Generalnie marnuje nasz czas. Taki trochę inny sprytny sposób telesprzedaży?

5. „Trujodup” – Dzwoni wypyta, tak chce, nie chce inaczej, a taniej, a drożej, a tu, a tam, a samolotem a koleją, a bez paszportu a z… dzwoni i truje. Trujodup zabiera czas, nie jest szkodliwym dziwakiem, ale… czas pochłania. Mam taką swoją teorię, że Trujodupy to ludzie którzy muszą czuć potrzebę rozmowy. To dzwonią a gdzie najlepiej do jakiejś informacji, pogadać bo im się nudzi? a może nie mają z kim pogadać i o czym? Czasem już spławiamy naszych stałych „trujodupów” bo inni czekają, mimo ze są mili no to zabierają czas innym.

Tak… to kilka przykładów z ostatnich dni… jest tego znacznie więcej, może w wpisie pomarudzę o innych ;-/

Złota myśl: „całe życie z Wariatami”

 
Możliwość komentowania Wszelkiej maści dziwaki… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

Trudny Marzec

01 mar

Trudny Marzec

O marcu i kiedy mam czas pracować?

Tegoroczny marzec 2013r to dla mojej Dyrektorskiej osoby trudny czas, rzekłbym „porąbany” notorycznie coś się dzieje. Czasem nie ma kiedy pracować, a to jakieś sprawy, a to jakiś wyjazd, a to coś pilnego, a to coś się zepsuło, a to komuś coś wytłumacz, a to coś załatw, a to spotkanie, a to kasting kandydatów do pracy… a to w końcu, tak mnie głowa boli że nie mogę z bólu na krześle wysiedzieć.

Zazwyczaj marzec jest spokojny, taki nawet czas ciszy przed burzą, ale tegoroczny marzec to mnie dobija! Co chcę się zabrać za pracę, coś wynika, właściwie nie mam nawet kiedy popracować na spokojnie! Wiadomo człowiek chce aby to wszystko dobrze działało, to pilnuje. Jednak czasem się tak jakoś dziwnie układa, że nie ma czasu na nic.

Chyba trzeba jakiś wniosek do Twórcy Wszechświata napisać? – „Daj z 24 -> 48 godzin na dobę!” Może wtedy mi czasu starczy? Teraz się nie wyrabiam, jakoś za mało ma ta doba godzin. A może to ja się starzeję i czas mi przyspieszył… Trudno to pojąć. Nawet teraz jest 22:52 ja pisze bloga, ale tyle jeszcze przydałoby się zrobić… a ja już nie mam zwyczajnie sił na dzisiaj!

Dobrze, że czasem I. się nade mną zlituje i zapyta czy chce herbatę? bo bym chyba nie pił. Łapię się też na tym, że zaczynam działać na długich bateriach… zapominam o jedzeniu śniadania, łączę obiad z kolacją… a najadam się co 2-3 dni hurtowo. Jak to mawiają: „Ładuję do pieca, na cały tydzień”. Jakie to niezdrowe. :-/

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w marcu zebrało się sporo spraw takich jednorazowych na cały rok. Tak jak coś z PITem, składasz raz ale do kwietnia. W marcu płacimy Gwarancję Ubezpieczeniową, kończą się umowy i trzeba przedłużyć, zbierają się też opłaty jedno roczne, kwartalne, kończą się ubezpieczenia roczne, i takie tam… i wszystko akurat Kurdę w Marcu! No i oczywiście święta też są w Marcu: 8 marca dzień kobiet, rocznice rodzinne, urodziny, nawet na złość Wielkanoc – jest w Marcu!

…bywa…

Właściwie dobrze , że ten marzec już się skończył! o… i koniec!

 
Możliwość komentowania Trudny Marzec została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 

Ech Zima i zima i śnieg i …Zima,

20 lut

Ech Zima i zima i śnieg i …Zima,

„Zima pora to wesoła – zasypana cała firma…

Zatroskała się moja Dyrektorska głowa bo: Grudzień -> śnieg, Styczeń -> śnieg, Luty -> Śnieg, Marzec -> też zapowiadają śnieg… cholera czy w cały ten rok będzie ten śnieg? Akcja śnieg daje się we znaki, odśnieżyć -> opał -> ogrzewanie -> rozpalanie kominka… i zimno, i śnieg. Pada, odśnieżysz, pada znowu jak na złość. i Pada…

No i wreszcie ku mojej uciesze przyszła – Odwilż.! Cały ten cholerny śnieg, ten wredny śnieg, ten którego mam już po wyżej dyrektorskiej głowy dość… STOPNIAŁ :-) juchu!!!

W ciągu raptem 2 dni ponad 20 cm… popłyneło, daleko… Wreszcie zobaczyliśmy kolor dachu biura! i trawkę obok chodniczka. Gdzie niegadzie jeszcze śnieg na dużych kupkach topnieje powoli. I dobrze! a nich sobie topnieje!  my komisyjnie chcemy już wiosny!

Dyrektorska głowa się zamyśliła…. no ok, ale teraz ze śniegu będzie … WODA :-/

Czy czasem nie ucieszyłem się za wcześnie?

 
Możliwość komentowania Ech Zima i zima i śnieg i …Zima, została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

WyWiadówka

11 lut

Złe rzeczy czasem bywają….

Takkk… są rzeczy które spadają na mój Dyrektorski łeb jak niespodzianka! właściwie „spodzianka” bo kiedyś się tego spodziewam…

Bynajmniej nie jest to Niezapowiedziana Kontrola, czy inne przekleństwo biznesu patrz Urząd Skarbowy, wizyta w ZUS-ie ect. Nawet nie jest to wizyta u dentysty bez zastrzyku ze znieczuleniem. Znacznie Gorzej! To ni mniej ni więcej tylko:

„WYWIADÓWKA” !!! pociechy w Szkole…

dżizusss znowu! Nie nienawidzę chodzić do szkoły, żadnej… czy to na jakieś spotkania czy przedstawienia, a tym bardziej na wywiadówkę.  Wychowawczyni mojej Córuś… tak jakoś ma, że robi wywiadówki co miesiąc, a może i nawet co 2 tygodnie??? wagaruje to nie zawsze wiem ;-) No wiec przychodzi ten nie miły moment, kiedy nie mam się jak już wymigać i muszę iść. Podstępnie zona mi to chyba robi, raz puściłem na wywiadówkę brata w sumie podobny. Wychowawczyni córki się nie połapała, a do trudnych tematów Brachol poszedł z moja żoną… w obstawie. Spoko! ten numer przeszedł.

Jednak bywa, że już nie mam jak i muszę… iść! No to idę… zbieram się, przychodzę do szkoły – najlepiej się spóźnić… Bo kiedy jesteś za wcześnie dopadną Cię na pewno Mamuśki – Nadgorliwce, nazwijmy jej umownie „Mamusie-Faszystki”. Dobra to sie spóźniam mimo ze tego nie lubię:

– Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie…
– Proszę siadać…

Spoko udało się! Oczywiście wszyscy się na Ciebie gapią, bo się spóźniłeś… ale i na to mam sposób, zajmuje ostatnie miejsce w klasie. Siadam na maluśkim krzesełku i słucham grzecznie, jak uczniak. Dowiaduję się o ocenach córki – jak zwykle jest OK. Dowiaduje się o innych dzieciakach, po co? nie wiem ok słucham. Dowiaduję się też o osiągnięciach szkoły, super ale to inne klasy wiec tez – po co? Słysze dalej o programach nauczania, ekstra ale też za cholerę mi to nie potrzebne, dziecku memu też pewnie nie…Krzesełko mikroskopijne wrzyna mi się w tyłek, zegarek! – już godzina minęła…

Słysze kto rozrabia, kto kogo lubi, kto kogo nie lubi, kto gada na lekcjach… że ten ma opóźnienie w programie, ten nie… Dalej nie wiem po co mi to akurat potrzebne ale słucham… Huśtam się lekko na mikro-krzesełku, no bo jak tu wysiedzieć?… No i słyszę:

„Bo dzieci się niekiedy huśtają na krzesełku na lekcjach!”

dobra, dobra wiem, że Pani Wychowawczyni uderza do mnie! :-/ i ja się huśtam i Córa też… Rodzinne – genetycznie.

Zaczynają się tematy wycieczek, składek… Ochooo zaraz dorwą mnie „mamy-Faszystki” za składki na wszytko i pół świata. Sprawdzony sposób spławienia: „To żona zapłaci ja nie jestem w temacie” ;-) Swoją drogą na co to się w tej szkole nie płaci? komitet rodzicielski, wycieczka, papier, pomoce, jakieś Akcje, znowu jakaś składka na…, na kwiatki, na dzień nauczyciela, na kwiatki do kościoła? (aaa to mnie nie dotyczy – sorry!  niewierzący!)… A podobno mamy bezpłatną naukę! ee tam…

No i zegarek! ooo już 1,5 godzinki…. może by tak kończyć? aaa nie „mamy-faszystki” zaczynają coś znowu nawijać. jakiś genialny pomysł o wycieczce, mhmm bo za drogo, bo za daleko, bo nie tu, bo nie tam. Fajnie, fajnie, nic nie będzie z tego i po co się kłócą?

Jakaś mama-faszystka rzuca temat „zielona-szkoła”! skąd się biorą te nadgorliwe mamuśki? Aktywistki zasrane, siedzą w domach i tróją dupy na zebraniach. Kurdęęęę! Dobra.. jest nieźle powoli 2 godziny! I pada magiczne: „no to nie ma już innych spraw – ja Państwu dziękuję!…. uffff Jeszcze jakaś „mama-Faszystka” atakuje wychowawczynie ale ja to już myk myk i mnie nie ma…

Reasumując: nic się ciekawego nie dowiedziałem, Młoda uczy się dobrze! Tyłek mnie boli od mikro-krzesełka, i walnęły stracone 2 godziny na pierdoły bez sensu typu: kto kogo lubi a kto kogo nie i dlaczego, a inna klasa to miała… a nasza to nie.

Dalej, twierdzę że: nie nienawidzę zebrań klasowych… fuuu!

Jak by się tu wymigać za miesiąc?… ;-)

 
Możliwość komentowania WyWiadówka została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie

 
 

statystyka