czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Dyrektor na targach

12 mar

O Dyrektorze i targach…

Lubie wyjazdy, oczywiście nie cały czas! ale raz za czas fajnie gdzieś (służbowo oczywiście!) pojechać… Tym razem musiałem jechać do Berlina. Miasto troszkę znam, nie powiem żebym je lubił? ale jak trzeba to się jedzie. Dobrym zrządzeniem wypadło mi spotkanie w Berlinie z pewnym Konsulem i jednocześnie są tam też co rocznie największe targi turystyczne w Europie. Dwie pieczenie na jednym Berlińskim Ogniu ;-)

Spotkanie z Konsulem (miły gość) zajęło z 20 minut i mieliśmy cały dzień na Berlin! aaa no tak nie powiedziałem, że zabrałem ze sobą dwoje pracowników. Tak więc zwiedzaliśmy Berlin: Wieża telewizyjna, Alexander Plac, Brama Brandenburska, Reichstag, Bundestag, Memoriał Holokaustu, Checkpoint „Charlie”, Mur berliński jego resztki…

Było zimno to fakt, w końcu Marzec… trochę zmarznięci i zmęczeni wróciliśmy na nasz tymczasowy – Dom.

Na następny dzień (sobota) postanowiliśmy odwiedzić Targi. To taki dzień „zwiedzaczy” mieliśmy wcześniej umówione kilka spotkań z partnerami, kontrahentami ect. Pojechaliśmy S-bahnem, to taka kolejka i pierwszy ZONG! w Berlinie jest Remont! A Niemcy jak to Niemcy ze znaną sobie perfekcją remonty robią w weekendy! I jedziemy ta kolejką od stacji do stacji, przesiadka od stacji do stacji, znowu przesiadka… tak 4 razy! W końcu po półtorej godziny jakoś tak – dojechaliśmy!

Targi ITB Berlin, to ogromne hale… Ja to wiem! „Młodzi” pracownicy – nie wiedzieli ;-) a tu wszędzie trzeba chodzić, tłumy ludzi, stoiska… a tu taki kraj, a tu inny, a tu Taka firma, a tu inna, ten coś częstuje, tu jakiś pokaz, tu konkurs… no to chodzimy rozmawiamy, zbieramy ulotki, ja już tylko wizytówki! czasem jakieś gratisy dają, albo przekąski, wino… oglądamy, rozmawiamy, zwiedzamy. „Młodzież” zgubiła mi się 2 razy, znalazłem ich trochę dałem reprymendę. No do cholery szefa to się nie gubi! :-/ no i tak powoli minęło nam pół dnia… Trochę mi pracowniki marudzą, że zmęczeni ze nogi bolą… a wieczorem wracamy! już do Polski. Tak więc, pochodziliśmy jeszcze trochę i  go home, znowu S-Bahn i te przesiadki.

Reasumując:
Targi są ciekawe, chociaż w tym roku jakby mniej wystawców? czy to kryzys? czy może akurat „słabszy” rok?
Kontaktów mamy sporo, nowych partnerów też, spotkania wypełnione w 100%, starzy znajomi też spotkani. Czyli 5:0 dla nas! :-)
Nawet… jakaś „PINDA” za przeproszeniem, zdążyła nas „obgadać” bo coś w kręgu swoim skomentowaliśmy a ta siedziała obok… Była na tyle bez kultury, że nawet po powrocie do nas zadzwoniła i o tym powiedziała! Nie ładnie podsłuchiwać! Nie ładnie!!!

PS. Chodziło o pewną firmę na „B” która jest jak: Balon – wielka z zewnątrz takie robi wrażenie, a „pusta” w środku i nawet nie umie się sensownie zachować, jak ogłasza przetarg bo nie udziela odpowiedzi.

Hasło dnia: „Wszędzie dobrze – a bez Polaków jeszcze lepiej!”
(to aluzja do podsłuchujących rodaków!)

 
Możliwość komentowania Dyrektor na targach została wyłączona

Kategoria: Dygresje Dyrektora, Prowadzę Biuro

 

Komentowanie wyłączone.

 

statystyka