czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Archiwum kategorii ‘Prowadzę Biuro’

Wirtualni Kontrahenci

23 lis

Czasy mamy wirtualne, wszytko się teraz załatwia internetowo.

Znamy się z kilkoma kontrahentami już kilka lat, a jednak nigdy nie widzieliśmy się osobiście. E-mail, Telefon, skype, no jakoś tak to idzie. Nastawieniem naszej firmy było żeby właśnie tak to działało. Po co tracić czas, technika się rozwija, ludzie się wiecznie spieszą… Zresztą 90% naszych klientów nigdy nie widziałem na oczy.
Ale tu nie o tym.

;-)

Z kilkoma osobami wytworzyła się bardzo miła współpraca. Taka na przykład Pani E. z wielkiej firmy na „L” (zresztą ostatnio tak się reklamującej zawsze miło pogadamy, czasem nawet kawał, jaka pogoda i tak już 2 lata pracujemy. Oczywiście zawsze o pracy nr1, a potem o pierdółkach. Albo Pani E-2 która nam tyle fajnych spraw pomogła wizualnie wykonać, tez zawsze coś pogadamy i jakoś ta współpraca milej przebiega. Niby to drobna sprawa zapytać: „a jaka u was pogoda?” ale już weselsza rozmowa. Nie jest to czysta służbowa uprzejmość, no bo praca to praca „nasz Klient – nasz Pan!” ale czy to komuś szkodzi zapytać o pogodę jak i tak system przetwarza dane, czy sprawdza coś co zamawiam. – no nie! Tak się właśnie zastanawiam czy czasem nie zrobić jakiegoś spotkania, zaproszenia dla naszych kontrahentów, skoro się tyle znamy. Czasem wręcz delikatnie ma się rozumieć, ale nawet prywatne sprawy poruszamy, można powiedzieć znamy się a nie wiemy jak wyglądamy. Owszem kilka firm ma w opisie pracownika i jego kontaktach fotkę, ale jednak to nie to samo. Są też „mruki” mieliśmy taką jedną konsultantkę dedykowaną z Warszawy :-/ Ojj pamiętam!  – I.

Ja ją grzecznie: „a jaka pogoda u Was w Warszawie?”
A Ona mi: „Proszę pana ja nie jestem od rozmów prywatnych, tylko mam znaleźć Panu konkretne połączenie!”

;-)

Powiało chłodem, Oj powiało!!!
Kilka pracowniczek też się bało do niej dzwonić – żyleta, ostra, nie miła! Zebrałem się mówię – nie! Dedykowana, nie dedykowana, poprosiliśmy o wymianę „Żylety”! Mam tu swoje Dyrektorskie słowo do powiedzenia i między Dyrektorsko poprosiłem o wymianę!  Nie odpowie o pogodzie, to i wielkich spraw się nie załatwi! ->Wymienili! Teraz mamy K. ta to sympatyczna babka, pogada, odpowie – współpraca się klei i układa. Tak się też nauczyłam, po co się stresować! O pogodzie, co u Pani? a i biznes się zrobi i mi i komuś fajniej się sprawę załatwia. Taa trzeba będzie jednak te parę osób zaprosić! Mamy nawet okazję, przecież 4.Lipca mamy święto Firmy Zrobi się jakie Koktajl Party.

;-)

Gorzej jak przyjadą a nikogo nie poznam? -> trzeba coś wykombinować, aby po głosie chociaż każdego poznać

;-)

To jak u was pogoda?

 
Możliwość komentowania Wirtualni Kontrahenci została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Blog Firmowy i aferka…

25 wrz

Blog Firmowy i aferka…

Postanowiliśmy (ja postanowiłem! k woli ścisłości ;-) założyć w firmie Bloga. biuropodrozy-wadi.blog.pl

No Ok, i tym sposobem wywołałem małe zamieszanie w firmie :-/

Jak się okazało każdy w sumie ma na ten temat inne zdanie. Ja jako szef, nieobecny W. który powinien w sumie zajmować się sprawami PR (Publik Relations – chyba tak się to pisze?) P. która się bardzo angażuje w sprawę firmy, oraz I. która tez chciałaby coś napisać i również ma pomysły. Tylko I-2 ze stoickim spokojem powiedziała „zastanowię się” .

Faktycznie sprawa okazała się nie łatwa!

P. chciała aby to był blog o podróżach, ciekawych miejscach, wydarzeniach.

I. aby raczej o podróżach, spotkaniach.

Ja – aby było to rozwinięcie historii firmy, rozwiniecie z: wadi.pl/historia-724.html + Ciekawe opisy

Jak widać każdy miał inną koncepcję, technicznie stworzyłem blog, a co wyjdzie? zobaczymy.

PS. 3 osoby a każda ma inny punkt widzenia jednej sprawy

 
Możliwość komentowania Blog Firmowy i aferka… została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Przeprowadzka…

20 wrz

Przeprowadzka…

Stwierdziliśmy ze koszt utrzymania naszej Centrali jest za duży, budynek stary, a my chcemy coś innego i lepszego…
Postanowiliśmy poszukać nowego budynku i dobrej lokalizacji…
Niby też to sprawa prosta…

Czytaliśmy ogłoszenia, wszytko raczej przez Biura nieruchomości…
Oglądaliśmy kilka domów… Ale albo cena kosmos? albo total Zadupie…

W końcu znaleźliśmy odpowiednie miejsce…
No to umowa, zadatki, zaliczki, rozwiązanie poprzedniej umowy, przeniesienie, linii TP 2szt + Neostrada, przepianie rachunków, pieczątki nowe, zmiana, Poprawki na www, nowe adresy na google, katalogach, ulotkach, programy kurierskie, przesyłania korespondencji.
Kurdę… trochę tego się zrobiło… :-//
I … rozliczenie się z poprzednim właścicielem budynku.
Do tego PAKOWANIE i przenoszenie…
Wcześniej trza było nieco odnowić pomieszczenie FARBA…

Przeprowadzka to istna wojna logistyczna!

No i cały czas w centrali jest zwykłe funkcjonowanie firmy!!!! masakra!

 
Możliwość komentowania Przeprowadzka… została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

O technice CD2

04 sie

O technice CD2

W naszych czasach trzeba mieć te wszystkie pierdółki i gadżety.
Idąc z duchem czasu postanowiłem założyć Twitera…
Nie podziała długo, zanim zdążyłem zrozumieć o co tam chodzi – zablokowali mnie? czemu? nie wiem.
Odpowiedz dostałem po angielsku. Ekstra :-/
Hel i pomoc – też po angielsku. tez Ekstra zwłaszcza ze jest to język mi Obco obcy.
Reasumując: nie każda pierdółka się przydaje :-/

 
Możliwość komentowania O technice CD2 została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

Nowe Biuro nr 2.

15 lip

Nowe Biuro nr 2.

Postanowiliśmy otworzyć nowe biuro. Biuro nr 2!
O kłopotach z internetem jest niżej, ale jak to w naszym Ukochanym kraju… pojawiły się NOWE Problemy. Niby prozaiczne, ale …

1. Śmieci,
Przyczepiał się do nas straż miejska, tak znowu tym razem o…. ŚMIECI.
Czy mamy umowę na wywóz śmieci?
No bez jaj… biuro podróży generuje stosy śmieci… po 1Tonie dziennie ;-))
ale poważnie może trochę papierów… 1 mały worek na tydzień. Odbieramy jak podjeżdżam do biura.
Strażnikom nie podobała się taka odpowiedz- woleli by Mandat walnąć za BYLE CO.

2. Oprogramowanie…
Korzystam jak wszyscy z legalnego albo darmowców w necie.
Zdziwiłem się ze na nowej Lokalizacji WODR napisał nam ze mamy brak licencji?… a dziwne!
Napisałem do Microsoftu, ze dobra kupimy samego WORDA i Excela… no bo po co nam więcej.
Microsoft polska – nie sprzedaje, sprzedają partnerzy! dziwne? -a ale Polska OK!
Natomiast nie ma wersji tylko word i excel dla małych firm, na kilka stanowisk! – Też dziwne!
A ceny które zobaczył po 600pln za 1 stanowisko nieco ostudziły mnie…
Cóż… pomyślałem i sytuacje rozwiązał nasz znajomy spec od komputerów:
„Dajcie sobie darmowy program Libro Windows, ma to samo a jest free!” – ok tak tez zrobiliśmy i zaoszczędziłem kilka set pln!
Swoją drogą dziwne ze Microsoft nie ma normalnych cen dla 2programów z Offica?
Stracili na mnie jako kliencie!

3. Biuro trzeba było okleić, szyldy, reklama…

Udało się to fajnie, dodałbym Fotkę ale Onet.pl nie przepuszcza linka:

:-)

4. Zaczęli marudzić pracownicy….
A bo tego nie a my, a bo tego nie da się zrobić… a…
Stwierdziłem nowy fakt: „Jak macie problemy? samodzielnie ganiajcie – szef tez ma serce!”
A jak dostanie zawału nie popracujesz…
I powoli przestało się Jęczenie …

No i biuro powoli ruszyło….

 
Możliwość komentowania Nowe Biuro nr 2. została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Wiadomość która mnie ucieszyła

07 lip

Wiadomość która mnie ucieszyła

Tadżykistan nowym partnerem turystycznym

2012-11-07

20121106_mad_tad%c5%bcykistan_059

Katarzyna Sobierajska, w trakcie III posiedzenia Polsko-Tadżykistańskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej, podpisała umowę  między rządem Rzeczypospolitej Polskiej a rządem Republiki Tadżykistanu o współpracy w dziedzinie turystyki. Tadżykistan reprezentował Malikszo Nematow, Przewodniczący Komitetu ds. Młodzieży, Sportu i Turystyki.

za MSiT.

To nas akurat ucieszyło. :-)

 
Możliwość komentowania Wiadomość która mnie ucieszyła została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Afera Kotletowa…

16 maj

Afera Kotletowa…

16 maja 2012

O Wycieczce do Warszawy, korkach i… Kotlecie.

Wygraliśmy wycieczkę z Przetargu! czy zapytania ofertowego? jakoś tak.
Sam się zdziwiłem powiem szczerze! Wygraliśmy nie możliwe? – a jednak!
Nic wielkiego 1 dzień z dzieciaczkami do Warszawy.

No dobra przygotował ją W. w sumie w tym temacie laik, ale chłopak starannie wszytko „połapał” OK.
Autokar, restauracja, badanie policji autokaru, ceny, bilans, … wsjo wsjo! – super.

Dzień wyjazdu,
Badanie techniczne przez policję autokaru, kierowcy fajni, zbieramy grupę…
Panie ok, szkoła ok… wszytko zgodnie z czasem.
Jadą maluchy… bajka, piosenki… ok.

Na trasie w 1/3 stoimy, korek… remonty, wiadomo zbliż asie euro2012, drogowcy się palą do pracy!
5 stoi, 1 pracuje! ooo pala się bardziej drugi mu tez pomaga!
(Robotę chłopaki drogowcy mają ciężką, fizyczną… ale takiej opalenizny to im cholera każdy zazdrości!  hehehe

Dobra jedziemy dalej… już jest obsuwa… z 30-50 minut. a na zwiedzanie konkretna godzina!
Ale… udało się nadrobiliśmy… Autokar nie ma ubikacji, EURO-3. ale czysty, stajemy też na „siku” maluchy spoko!!! udało się jesteśmy na czas!

Zwiedzanie… ZONG!
Maluchy mają bilety, opiekunki NIE KONIECZNIE! ale są uprzedzone ze zamawiający Urząd miasta po prostu je… (Powiem Olał? to zaboli) Pominął!
Dotacyjna wycieczka za EURO-UNIJNE, nie przewiduje kasy na bilety dla opiekuna! Co za debilizm!!!
Maluchy co maja same zwiedzać? – Unia…
Ok pozwiedzali…

Czas na obiadek…
Jest sezon! w Warszawie wszystko po rezerwowane, zajmowane, a kryterium oceny było co? – NAJNIŻSZA CENA!
znaleźliśmy fajny hotel, z restauracja mamy tam za 2 dni Nocleg z grupa to i cenę nam na Restauracje obniżyli… fajnie!
Menu:
Zupka, kotlecik, kompot, ogórek, ziemniaczki…
Nie dasz mięsa? – ooo oszczędzali na mięsie!!!! Dasz mięso? – ooo bo nie pokrojone…
STANDARD narzekania Opiekunek!
No i się zaczęło…
Jedna Pani, chyba najmniej mądra z ekipy? stwierdziła ze jej Kotlet śmierdzi!
i afera…
Wzywamy szefowa kuchni, tłumaczy JEST NOWA PRZYPRAWA może to tylko taki zapach?
(KMIN RZYMSKI!, dobry ale… no taki jest co zrobić!, czosnek też nie ideał).
No to kotlet jest przypalony!
No ta!!! – Jak nie śmierdzi? to pewnie przypalony…
W domu taka wpieprza kluski, ale na wycieczce KOTLET SPALONY ! -> nie pasuje!!
Wymienili porcję… Zjadła!
No to druga nie zjadła bo słyszała ze tamta ma stary kotlet… Kurdę!!! Ale nie robi zamieszania.

Ja zjadłem, kierowca I zjadł, Kierowca II, wszystkie maluchy… a te nie bo kotlet spalony, albo śmierdzi! Dżizussss !!!

OK wracamy… Jedziemy… Warszawa Korki… 40 min obsuwa! jedziemy dalej… 30 minut następne…. korki!

Po drodze zrobiłem ankietę jak się opiekunkom podobała wycieczka, ok spoko, żadnych uwag!
Przyjechaliśmy jakieś 1,5 godziny spóźnieni… Korki! Winny Pilot, biuro…
Taaa
Trza było pomyśleć ze drogi remontują!!! a nie winny Pilot i biuro!

Kontrola jakości…
Dzwonimy do Dyrekcji kilka dni później…
i Jęki…
Bo korki były, bo nie było biletów… no i kotlety spalone i śmierdziały… -No pięknie sceptyk !
Dzwonimy do KAŻDEJ z Pań opiekunek, ok, ok, ok, jedna spalone kotlety musiała jeść, stare… (zapomniał dodać ze następną porcję to jadła aż jej się uszy trzęsły!!!) następna ok, kolejna Korki, no tak mamy latać autobusami a nie jeździć! … Kurdę te Baby opiekunki!….

No i dobra, Dzwonimy do zamawiającego wycieczkę. No tak już Afera kotletowo – Korkowa!
Aaaa tam! wystawiamy Rachunek i niech płacą!
Teraz czekamy na kasę… zobaczymy co zaczną wymyślać!

Uwaga:
1. Nie brać przedszkoli na wycieczkę! Dzieci Spoko – opiekunki zawsze coś Nie pasuje!
2. Przetargi dla urzędów, na pewno coś nie będzie OK!

 
Możliwość komentowania Afera Kotletowa… została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 

Tatralandia / Słowacja

05 maj

Tatralandia / Słowacja

05 maja 2012

Dygresja na temat Tatralandia / Słowacja Ponoć to ogromny Hit wśród polaków: TATRALANDIA na Słowacji.
Zachwycają się rzesze polaków jaka to wspaniała ta Tatralandia.
hmm jako że to troszkę nie mój kierunek pracy, postanowiłem to sprawdzić osobiście!
Weekend majowy akurat czyli sprawdzimy.

Po pierwsze…
W Polsce pod Tatralandię chyba podszywa się biuro z Krakowa.
A faktyczny link słowacki to: https://www.tatralandia.sk/kontakty-pl.html

Dojazd…
nie jest jakiś taki straszny, owszem droga kręta ale… dość blisko z Polski.
Jeśli jedzie się przez ZUBEREC, można zobaczyć bardzo fajne widoki. Ci którzy nie lubią zakrętów polecam drogę przez Źiline lub Poprad! (odpada sprzątanie po ukochanej pociesze!)
Oznaczenia są na drodze dobre. Dojechać łatwo!

Pierwsze wrażenie…
Polacy wszędzie i ich dzieci… i dzieci, inne dzieci… TŁUM!
Normalnie jeden wielki Kombinat ludzi!… wszędzie tłumy! kolejki, wszyscy się pchają do zjeżdżalni do wejścia, do szatni…
Swoja droga nam polakom przydała by się ODROBINA KULTURY! ludzie spokojnie nie zamkną tego!

Szatnia to wielka hala z szafkami dwu i trzy piętrowymi? tysiące szafek…

Baseny,
Trudno powiedzieć ze są to baseny, raczej zjeżdżalnie plus różnego rodzaju baseniki, i inne zjeżdżalnie. 100m żabką nie ma gdzie zrobić, za to posiedzieć w ciepełku 38*C woda termalna jest gdzie… wyłożyć się, poleniuchować w ciepłej wodzie pogapić się na Młode mamuśki…
Zjeżdżalnie są szybkie, kręte, wysokie, do wyboru do koloru.

Jeśli zgłodniejesz? proszę bardzo zegarek do szafki służy tez jako naliczenie opłaty w kafejce – rozliczasz się przy wyjściu z Aqua Parku.

Baseny są na odkrytym powietrzu w większości, co w zimie? może być trochę przykre :-/
Fajne tez są widoki, widać Tatry niskie… ośnieżone szczyty w Maju!
No i wszędzie te dzieciaki, jeśli już Cię to zmęczy weź sobie spokojnie leżak i odpocznij na trawce.

Mi osobiście nie bardzo to przypadło do gustu, to frajda ale dla dzieciaków. Owszem zjeżdżalnie ciekawe, ale wiek powoli już nie ten ;-).
No i ileż można się gapić na młode mamuśki?

Reasumując:
Kombinat zjeżdżalniowo – basenowy z dzieciakami.
Natomiast co ciekawe, Słowacy jak wiadomo morza nie mają, no to skoro nie mają? postanowili sobie to jakoś zrekompensować – zrobili Tatralandię, ni to baseny, ni to plaże, ni to uzdrowisko, ale Biznes się kręci i jest OK.
Co ciekawe, nam w Polsce by się to nie opłacało! a Słowacy się wzięli i maja kasę z … niczego!

Cóż polecam pojechać ale oprócz Tatralandii Słowacja ma tez inne ciekawe skarby: Jaskinie.
Jednak to już inny wpis będzie.

 
Możliwość komentowania Tatralandia / Słowacja została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

WARSZAWIACY…

08 kw.

WARSZAWIACY…

Oj… tu to temat rzeka….
Nie wiedzieć czemu? mieszkańcy miasta stołecznego Warszaw, mają dziwne przeświadczenie ze są lepsi od reszty innych miast? – nooo dziwne…
Mają tak samo jak my 2 ręce, dwie nogi… Korki na drogach, (fakt może trochę większe niż my!) Natomiast zachowanie dalekooo dalekooo gorsze niż reszta kraju.

Generalnie WARSZAWIACY to nie Warszawiaki…
Brzmi dziwnie? prawda ale…
WARSZAWIACZKI to przeważnie trochę bardziej dowartościowani mieszkańcy innych miast którzy pracują w Warszawie i myślą ze są super… no nie koniecznie!
Tacy WARSZAWIACY z Kielc, Pcimia, Lublina itd…. to właśnie na nich wszyscy narzekamy, Warszawka, wsioki z Warszawki, STOLYCA, ect..

Warszawiaki Ci prawdziwi, to starzy mieszkańcy stolicy, którzy zarozumiali wcale NIE SĄ! wręcz przeciwnie, kochają swoje miasto i je szanują… wiele przeszli, znają miasto dobrze jego historię, zabytki, uliczki, ojjj miło się z takim PRAWDZIWYM WARSZAWIAKIEM rozmawia.

Jak poznać Warszawiaczka?
Nos wysoko zadarty, bardzo często stara się być kimś lepszym niż jest, (widać to po ubraniu i zachowaniu na pewno się nie pomylisz, pewnie tez powie skąd jest  

WARSZAWIACZEK i telefon…
„Proszę Pana ja dzwonię z Warszawy, interesuje mnie… mówiłem że dzwonię z Warszawy? Bo u nas w Warszawie… ”
Rekordzista podczas krótkiej rozmowy przypomniał skąd jest 8 razy. Po miejscu urodzenia okazało się, że RADOM :-/ no dobra….

Raz powiem trochę to wyszydziłem… bywam i nie miły.
– Witam ja dzwonie z Warszawy.
– Nie ma się czego Pan wstydzić, my jesteśmy z Bielska-Białej, jesteśmy tolerancyjni …

Gościa aż zapowietrzyło, zamurowało… hahaha nic się nie odezwał przez chwile a potem przeszedł do sedna! Cóż dostał nauczkę.
Mógł się nie chwalić.  Nikt nie kazał.

Reasumując
Mieszkając w takim dużym mieście, w hałasie, brudzie, smrodzie, stolicy… korkach, demonstracjach… emu czasem brakuje dowartościowania? stąd i Warszawiaczki są mało przyjemne i nie porozmawiasz, nie zażartujesz… na swoja pozycje sami po prostu pracują.
Ale…
Któż zmusza mieszkać w Warszawie?
A więc: „Uśmiechnij się – nie bądź Warszawiaczkiem, nawet jak tam mieszkasz”.

 
Możliwość komentowania WARSZAWIACY… została wyłączona

Kategoria: Dyrektorskie marudzenie, Prowadzę Biuro

 

O Nowych pracowniksach

04 kw.

O Nowych pracowniksach 😉 jak Dyrektor ocenia nowych…

Okres pracy pracowników można podzielić podobnie jak i rozkład turystów w Autobusie. Na wycieczce autokarowej wygląda to tak.
Od Przodu:
1. Siedzi Pilot Wycieczki i Kierowca (Kierowcy)
2. Przednia część autokaru to ZAANGAŻOWANI, ciekawi wycieczki. Siedzą tak do 1/3 autobusu.
3. Środek to tacy co Jada bo… Jadą. Jakby nie jechali też Dobrze. Ale jadą…
4. Koniec autokaru to „pijaczki” towarzystwo rozrywkowo – wesołkowe.

Czemu taki jest podział? nie mam pojęcia… ale 99% wycieczek tak wygląda. Nawet na pielgrzymkach.

W pracy to samo:
1. pracownik NOWY stara się, uczy… jest Pilny.
2. Pracownik z Lekkim stażem pracuje – bo pracuje, ale jak może to się nie przemęcza – są przecież nowi!
3. Pracownik „stara wyga” pracy unika.

Mniej lub bardziej tak to wygląda wszędzie.

Właśnie mamy 2 nowych pracowników… Uczą się pilnie, starają… trochę jeszcze nie wprawieni trochę za wolno… Nowy się pyta, nowy się uczy… jak silnik który się dociera w nowym samochodzie.

Nowemu pracownikowi trzeba poświecić dużo uwagi, aby czegoś nie zepsuł .
Uczysz, pokazujesz, czasem przyswaja czasem nie -> no to uczysz dalej. „Młody” się cieszy jak mu się uda pierwsze zamówienie, pierwszy klient, wszytko go cieszy… chyba ze nie cieszy to: A-zwalnia się go, B-sam się zwalnia! Nowi pracownicy są o tyle fajni ze cie… Szanują!
I tak w zależności od firm trwa to od miesiąca? do kilku lat…

U nas pracownik po około roku i sezonie letnim jest już Pełnoprawnym Pracowniksem! To już nie jest „Młody” który wszystkiego się boi. O nieee! Taki pełnoprawny już i na Szefa umie nafukać! a tak! Potrafi Praktykantów opieprzyć i to jak! Klienta ustawi jak mu coś naskoczy! Przynosi zarobek firmie, ale i jest samodzielnie działającą cząstką firmy. Lubia go klienci, ma sporo pochwał od klientów. Lubi go szefostwo, wszyscy powoli go lubią… Tylko on już zaczyna powoli ROBOTY: nie lubić :-/

Wtedy pracowniks SIĘ ROZGLĄDA, jak tu roboty uniknąć? jak znaleźć nową robotę? jak robić aby się NIE NAROBIĆ! Można powiedzieć ze „Stary” Pracowniks jest jak drapieżnik. Poluje na okazje, jak zwierzyna. Poluje na lenistwo, na lepsza kasę, na lepsze zamówienia, istny drapieżnik… czasem chociaż Bardzo rzadko bywa że zwyczajnie pracowniks się „wypala”. Ta robota już go nie cieszy, nie podoba się jak kiedyś, nudzi, a przy porannym wstawaniu zwiększa się tylko ilość epitetów określająca koszmar Wyjścia do Roboty. np. I znowu muszę tam iść ja pier.. ku… (z każdym miesiącem coraz więcej!)
Wtedy przychodzi magiczny dzień Sądu. Albo Odchodzisz sam, albo zostajesz Odchudzony (ciebie zwalniają!)

Wszystkie etapy sam jako Szef przeżyłem!  spoko spoko! wie jak się wyczuwa co tam w pracowniksowej głowie zaczyna rosnąć.

Ale teraz mamy Nowych, starają się pracują, uczą, zadają pytania, czasem ooo! nawet sami do czegoś dojdą! – bez podpowiedzi! Tez się z tego cieszą! (Jeszcze bardziej ja się cieszę bo wreszcie zaczynają rozumieć o co tu chodzi i nie musiał im tego nikt pokazywać).
No i rosną sobie nasze pracowniksy, miłe, spokojne… a i Klien zaczyna chwalić…

 
Możliwość komentowania O Nowych pracowniksach została wyłączona

Kategoria: Prowadzę Biuro

 
 

statystyka