czyli Dyrektor w Biznesie po polsku...

RSS
 

Archiwum kategorii ‘Chwile Sukcesu’

Dyrektor Omnibus

28 sie

Dyrektor Omnibus

O tym ile właściwie musi wiedzieć Dyrektor

Jak co czwartek wpis… Dyrektorski. Obiecuję pisać regularnie w każdy czwartek, ale nie o tym będzie.
Mało co już zaskakuje Dyrektora, żyjemy w Polsce wiec tu nigdy nic nie wiadomo co i jak będzie. Ot tak jest i już. Większe „niespodzianki” mają chyba tylko Dyrektorowie „na Wschodzie”. Swoją drogą są kraje, w których dzisiaj jesteś Dyrektorem a jutro… nie masz Pracy i Firmy w najlepszym przypadku, w najgorszym po prostu nie ma Ciebie! o! ale tu dzisiaj też nie o tym :-)
A więc mało co Dyrektora już zaskakuje, a jednak! ostatnio stwierdzam skromnie że mam podstawy sądzić nie skromnie, że Dyrektor w Polsce to jednak OMNIBUS! Po prostu musisz wiedzieć wszystko!!! Niby masz od tego ludzi, niby masz partnerów, firmy zewnętrzne ale… jednak TY odpowiadasz za swój Biznes! i to Twoja kasa!

No więc, co musi wiedzieć Polski Dyrektor (lista będzie długa):
– Cła, stawki sposoby odprawy celnej,
– Stawki Podatkowe w Polsce i kilku krajach z którymi prowadzisz biznes,
– Przepisy a jak wiadomo w Polsce to połapać… mistrzostwo,
– Rodzaje VATów, za co który i kiedy,
– Kody PKD, kody PKWiU,
– Przepisy, rozporządzenia, zmiany, ustaw branżowych,
– Ustawę o zamówieniach publicznych,
– Wszelkie sprawy transportu,
– Wszelkie sprawy zarządzania,
– Kodeks Pracy – ojj wyjątkowo głupie przepisy!!!
– Przepisy Fakturowania,
– Przepisy budowlane, gdzieś jednak ma się siedzibę prawda,
– Dane pracowników, no bo przechowywać trzeba specjalnie, lepiej pamiętać!
– Cały spis numerów telefonicznych, włącznie z Krystyną z Gazowni i Heniem od Prądu,
– Przepisy na temat prawa autorskiego,
– Przepisy na temat abonamentu RTV niby jaja, ale kontrolują!
– Przepisy ZUS, spróbuj zadrzeć z ZUS… na pewno wygrasz!
– Przepisy Karne, kto i na jakiej podstawie może chcieć dokumenty twojej firmy? wiesz?
– Prawo i kodeksy wizowe, akurat w naszej branży muszę to też wiedzieć,
– Protokół dyplomatyczny,
– Przepisy lokalne, np. jak to Kurdę jest z wywozem śmieci z firmy,
– nie wspominam o znajomości geografii Europy, Azji… którą też muszę po Dyrektorsku znać,
– całą masę osób w danych firmach instytucjach, urzędach, konsulatach…
– wszelkie skróty i nazwy branżowe, księgowe, firmowe, oj…
– a nawet HTML, aby wytłumaczyć informatykom o co mi chodzi,
-kilka różnych systemów z których korzysta nasza firma,
i jeszcze wiele wiele innych mniej czy bardziej ważnych rzeczy… z których Savoir Vivre to już mała sprawa!

No i tu powiem szczerze, strasznie zazdroszczę mojemu kumplowi z dalekiej Szkocji, który ma taką całą wiedze w Du..pie, a na sprawy przepisowo-prawno-podatkowo-urzędowe co miesiąc przeznacza 30 minut MAX!
Niestety On może, bo mieszka w Szkocji… Ja Dyrektoruję w Polsce i co… jestem Omnibus? 

PS.
Czyli w tym naszym ukochanym kraju chyba nie każdy może być Dyrektorem 

 
Możliwość komentowania Dyrektor Omnibus została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu

 

Sławne Panele

22 lip

Sławne Panele

Dobra, obiecałem to pokazuję. To są te sławne „Dyrektorskie Panele”
Elegancko ułożone i dopasowane, prościusieńkie linie…

Idealne dopasowanie do ściany oraz równiusieńkie brzegi…

Proste linie oraz dobrze dopasowane do siebie wzajemnie.
Równiusieńkie idealnie gładkie łączenia.
Elegancko zakończone łączenie listwą z wykładziną

No i jestem Bohaterem w swoim domu :-))) … z Panelami.

 
Możliwość komentowania Sławne Panele została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu

 

Panele

21 lip

Panele

Czyli o układaniu Paneli… na podłodze.

Tak… wpadliśmy z żoną, na pewien pomysł. Córka na wakacjach, to może by po pracy spokojnie w weekendy zrobić remont w jej pokoju? Pomysł całkiem ciekawy, czas weekend minie, a będzie miała „młoda” ładnie w pokoju.
I tu zrobił Dyrektor błąd nr 1 –> Zgodził się na to wszytko! :-/
Lawina poszła już z góry… No to daj kasę na: farbę, panele, wykładzinę,… Moment, moment… ale Dyrektor malować nie lubi, remontów jeszcze bardziej nie lubi!
Uff… udało się wykręcić, żona Dyrektora lubi remontować? – Nich się sama męczy! O! Chciała – ma! Sukces się udał, połowicznie.
Kobieta, ma swoje wyczucie artystyczne więc, pomalował… nawet spoko! czemu ściana ma  2 kolory? nie pytał Dyrektor. czasem lepiej nie pytać ;-) i mieć spokój! słowo!
Dyrektorska żona kobieta, uparta w swej naturze, wzięła się za panele… i ich układanie. Cóż jak wiadomo KOBIETY nie mają zmysłu przestrzeni. Stąd gubią się w terenie, lewa – prawa, obce to im strony itd… Z panelami bidulka się zagubiła totalnie, podczas ich noszenia do pokoju. I tu sugestia taka mała, drogie Panie, raczej paczki z panelami układa się je w pokoju, gdzie mają być układane a nie gdzieś indziej ;-) ot, tak podpowiedź.
Tego Dyrektor w swoim spokoju dycha już nie wytrzymał… Dobra ułożymy to razem, albo lepiej sam ułożę! W naiwności Dyrektor stwierdził, że jest to zajęcie proste łatwe i przyjemne, a Panelarze biorą kasę praktycznie za nic  układając panele innym.
I tu Dyrektor zrobił błąd nr 2! –> wziął się za robotę innych.
Wydawało się to zajęciem niezbyt skomplikowanym: przymierzyć, dopasować, połączyć i następny… Akurat! Panele były średniej klasy, nie te najtańsze ale i nie te super drogie. Wydawały się być z klasy: Porządna rzecz. Jednak, życie nie jest takie łatwe. Pierwszy problem pojawiał się przy… dopasowywaniu! Coś świtało w Dyrektorskiej głowie, że trzeba je przymierzyć czy pasuje jeden do drugiego i układać sztukami lekko po skosie, podkład był starsza wykładzina, więc OK. No, panele jednak miały inne zdanie na ten temat! Nie chciały się dopasowywać ni jak! Jka pasował ten na wprost? To nie pasował ten z boku i odwrotnie! Dyrektor kombinował, pasował, przykładał… a Panele swoje Nie i koniec! Wreszcie Dyrektor załapał technikę, „Do boku, potem na wprost”… i poszło.
Poszło fajnie, nawet nawet…
I tu Dyrektor zrobił błąd nr 3 –> poszło za szybko!
Jak to w przyrodzie, panele też mają samców i samice :-/ a tak! Owszem tylko się nie rozmnażają!
Samiec ma Wypustkę! ====> a samica ma rowek: >==== No i musza do siebie dopasowywać się! ==>>==  Jedno wchodzi w drugie! Niby proste! Tyle teoria. Było by idealnie prawie… gdyby nie mały drobny fakt. W połowie coś nie spasowało. Taaak, gorzej jak się źle ułożyło połowę pokoju! No to heja!… rozbieranie, rozkładanie, demontaż i jeszcze raz! Ja naprawdę nie wiem, czy panele mają humory? Ponowne układnie szło masakrycznie, panele się chyba obraziły? może to panele typu Gender? ;-) Nie znające dokładnie swojej płci? po około godzinie walki… wreszcie zaczęły współpracować z z Dyrektorem. Samica z prawej, Samiec do boku, przód samica, samiec dołączyć z przodu. Samica z prawej, samiec do boku, przód samica, samiec dołączyć… Samica z prawej…
Z lewej były docięte popukać leciutko, aby szczelin nie było. No i szło. Panele są z właściwie nie wiem z czego, niektóre się łamały (szczególnie rowki samic!) A samce nie pasowały w rogach. Ale… siła razy gwałt i się udało! Generalnie panele położono IDEALNIE! nie ma rowków, nie ma nierówności, gładko i płaściutko… No mucha nie siada. SUKCES OGROMNY!
I tu Dyrektor zrobił błąd nr 4 –> zapomniał że nie ma już 20 lat. A raczej 2 x więcej :-/ Wstał i ledwo chodził, ból poczuł we wszystkich mięśniach, nawet w tych, o których istnienia nie maił pojęcia ze je ma! np. mięsień kulszowy, niepozorny a też umie boleć! No tak, kilka godzin układani,a siedzenia, ściskania,  dociągania: łapy poobdzierane, plecy bolą, kolana bolą… jezusicku… teraz to już Dyrektor wie za co Panelarze kasę biorą! za Zakwasy chyba!!!

Reasumując: panel są! położone idealnie, super równiutko! Docięte kawałeczki są! listwa jest, drzwi nie pasują! – trzeba delikatnie dopiłować. Weekend minął jakby cały tydzień, Dyrektor ledwo łazi… bo wszytko go boli. Ale… Panele położone są… Idealnie :-)))
Jutro zrobię fotki to będzie można zobaczyć.

 
Możliwość komentowania Panele została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu

 

Bułgaria i Rumunia

04 kw.

Bułgaria i Rumunia

O Bułgarii i Rumunii, część 1

Jedną z przyjemności nie przyjemności pracy Dyrektora jest… Podróżowanie. Są to przeważnie wyjazdy służbowe, aby ktoś nie pomyślał ze Dyrektor ma tak lekko  w życiu ;-)

Wyjazdy są różne, najczęściej na kilka dni. No i sorry to nie są wakacje.

Teraz musiał Dyrektor wyjechać do Bułgarii przy okazji odwiedzając Rumunię. W obu krajach Dyrektor już był… o obu jakieś tam zdanie +- miał. Ale przecież to się zmienia.

O RUMUNII…

Dyrektor był już w Bukareszcie parę lat temu tranzytem, ojj nie zrobiło miasto dobrego wrażenia, oj nieee. Teraz też był Bukareszt tranzytem, ARAD i przejazd przez cały kraj… Ogólnie w Rumuni się zmienia, na lepsze! Przynajmniej drogi są coraz lepsze.

Kraj powoli ale się rozwija, stał się krajem tranzytowym, są małe pensjonaty, obsługa TIRów, troszkę na turystykę nastawionych kilka miast. Rumunia „połapała” też środki z UE i buduje Autostrady… od Granicy z Węgrami aż do Konstancy nad morzem. Zatem bardzo dobrze to wróży. Na wioska jest swojska atmosfera, trochę nawet bieda ;-) Miast się rozwijają szybciej wiadomo. Ogólnie Rumunia przypomina P0lskę początków lat 2000.
Czy warto ją zwiedzać? – Tak, oczywiście. Transylwania przyciąga urokiem Wampirów! Zamki Rumuńskie są ciekawe, przyroda fantastyczna. Rumunia ma tez jak Polska zabytkową kopalnię… soli Salina Turda.

Bukareszt… to chyba parlament lub siedziba prezydenta?

Transylwania… groźnie i ciekawie…

Góry Transylwania. Okolice miasta Cuciulata ;-)

Okolice miasta Cuciulata.

Tak… góry mają ciekawe i groźne. Tu właśnie żył Hrabia Drakula.

Majestat gór.

Wiejska strona Rumunii… sielsko i anielsko.

Mimo opiniom, drogi Rumunia ma całkiem dobre!!! a autostrady „budują” i to szybko!

Miasto ARAD… i bazylika.

Bardzo dobre Rumuńskie autostrady… nowe! ładne! za UE pieniążki ;-)

Góry Transylwanii… Krainy Hrabiego Drakuli ;-)

 
Możliwość komentowania Bułgaria i Rumunia została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Basia – Wielkie oczy :-)

30 mar

Basia – Wielkie oczy 🙂

30 marca 2012

Spotkanie – Basia – Chiny i Wielkie oczy :-)

Jakoś tak rozmawiając z moją koleżanką zgadaliśmy się że będzie w Warszawie.
My akurat mieliśmy sprawę w Warszawie czyli… Spotkanie. OK! super.

Basia
Moja koleżanka jest najprawdziwszą Chińska, Chinką… o imieniu Basia!
Basia dla wygody i tak jakoś wyszło że tłumaczenie jej imienia To Baśka… i zostało.

Chinka jak to Chinka, nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie to? – że mówi po polsku.
I to całkiem Dobrze. (Nie wiem czy klnie też? ale po polsku mówi z Akcentem)
Basia urodziła się w Szanghaju tam żyła całe swoje Chińskie życie…
Studiowała na Uniwersytecie chyba Pekińskim? i dla żartu, jako drugi język dla wygody wybrała sobie: Polski.
(no nie zły żarcik co? „Będę uczyła się polskiego!” – to prawie jak ja bym się uczył prostego Marsjańskiego :-/ )

Basia uczyła się pilnie i była pracowita, Jak to Chinka! To i się nauczyła Polskiego!

Często pisaliśmy na skypie, to i jak była okazja Ona wreszcie w Polsce… spotkanie.
ale… moment jak ją poznam?
No to tradycyjna wymiana fotek, to ja a to Ty.
(O! jak na Chinkę nieźle! 180cm! nie mała ta nasza Basia!)

– Dobra no to gdzie się spotkamy?
– … centrum?
– ok Centralny?
– Może Mariott ok!

Spotkanie,
W końcu zjawiliśmy się w Warszawie, pozałatwiali swoje sprawy czyli jest czas się spotkać.
– Cześć Jestem,
– Ja też czekam.

W sumie szybko się poznaliśmy wszyscy biali, jedna Chinka ;-) w restauracji.
Spokojnie siedliśmy pogadaliśmy o biznesie, o pracy…
Coś tam może będzie jakaś współpraca wiec jest Ok.
Basia oprowadzała już małe grupy po Chinach, pracowała jako tłumacz na targach, jako pilot wycieczek… wie o co chodzi.
Najbardziej mi się spodobało jak zaczęliśmy mówić o targach a Ona:
„Wiem wiem, Chiny fabryka świata…”

Wielkie Oczy
Nie samowite widzieć Chinkę która mówi po polsku i BEZBŁĘDNIE.
Mówi po polsku w wesoły sposób, trochę z akcentem trochę jakby sepleniła, jakby małe dziecko mówiło… ale pewnie dla niej to i tak Wyczyn ogromny.
Wszytko też rozumie.

Bardzo fajnie też gestykuluje i … jeśli coś opowiadała lub zrobiło na niej wrażenie robiła takie wielkie oczy….

Może to nie te oczy? ale… zawsze miło popatrzeć :-)

Tak wiec… naprawdę było mi miło spotkać Basię.
Moja Chinkę koleżankę Basie z Wielkimi oczami ;-)

PS.
Dwa dni po spotkaniu już Basia zaczęła nam pomagać w kilku sprawach.
Zupełnie bezinteresownie.
Chińczycy to naprawdę pracowity naród.

 
Możliwość komentowania Basia – Wielkie oczy :-) została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Czas pomyśleć o Wakacjach!

17 mar

Czas pomyśleć o Wakacjach!

Coraz cieplej się robi w powietrzu, słonko coraz częściej nam świeci…

No i zaczynają się turystyczne pomysły, marzenia i plany. Gdzie pojechać na Majówkę? a gdzie na urlop? czy gdzie na wczasy?

Wśród tysięcy pomysłów i wakacyjnych planów (a przecież urlop i  wakacje niedługo!) warto pomyśleć o… i tu moja Dyrektorska podpowiedź, a dokładnie fotki:

O BUŁGARII…

O DUBAJU… czyli coś ciekawego i bogatego ;-)

O ROSJI i jeziorze Bajkał…

O KRYMIE (bez względu na politykę ;-)

No i to są pomysły które każdy nie tylko Dyrektor może sobie przemyśleć w ciepły słoneczny dzień ;-) Nieskromnie też dodam, że wczasy nie muszą być kosmicznie drogie ;-) polecam:
https://wadi.pl

 
Możliwość komentowania Czas pomyśleć o Wakacjach! została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Dygresja na temat: Murmańsk

30 sty

Dygresja na temat… Murmańsk. Rosja.

Dyrektorska dygresja na temat Murmańska w Rosji.

Parę lat temu, Pan Dyrektor był na końcu świata… a właściwie na dalekiej rosyjskiej północy 250km za Kołem Polarnym!!! Miasto to jest największym miastem za kołem polarnym. Mieszka w nim ponad 300.000 mieszkańców. Miasto zowie się MURMAŃSK i jest w Rosji.

Aha… Ci co oglądali Jamesa Bonda? albo inne sensacyjne firmy powinni je znać ;-)

A teraz Foty…

Miasto BOHATER! – Murmańsk.

Turyści z którymi byłem w Murmańsku.

Co to jest? … Dworzec Kolejowy!

„Cerkiew na Wodach” chyba ;-) ?

ALOSZA… pomnik ku czci Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i Obrońców Murmańska.

Nie pytajcie ile ma metrów wysokości… 40? 50?

 

W mieście są pomniki poświęcone bohaterom chyba wszystkich wojen w których uczestniczył: ZSRR i Rosja. Jest pomnik: Partyzantów, Partyzantów polarnych, Marynarzy, „Afgańczyków, … naprawdę sporo pomników.


Atomowy Lodołamacz… LENIN!

Miasto…

Blokowisko… po Rosyjsku… i Nowa Architektura!

Panorama… Murmańska.

 
Możliwość komentowania Dygresja na temat: Murmańsk została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Święta na wyjeździe

28 gru

Święta na wyjeździe

Święta po Dyrektorsku a co!

Dyrektor w  tym roku postanowił święta spędzić inaczej, nie w domu w rodzinnym gronie ale… zabrać rodzinkę na święta do Hotelu. Wyszła nam z tego całkiem niezła paczka 11 osób, więc ze względów ekonomicznych i praktycznych (patrz: sprzątanie!!!) był to bardzo dobry pomysł.

Przy okazji Dyrektor pozna nowy hotel i ma nowe znajomości ;-) nie jest to złe! Rozpatrywane były 3 warianty…

– Zakopane?
– nasze okolice do 30km? (Szczyrk, Wisła)
– oraz coś nowego…?

Zakopane było nam nieco za daleko… i dobrze! Bo okazało się to BARDZO DOBRĄ >> Rezygnacją!
Szczyrk, Wisła, znamy…

Padło na coś nowego, czyli: BRENNA!

Logistycznie sprawę opanowała I. Dyrektor przystał na decyzję, w ten oto sposób nasza: Białorusko-Fińsko-Polsko-Włoska Grupka udała się do Brennej.

Wyjazd na Święta zaskoczył Dyrektora na 2 sposoby:

1. Sporo osób oprócz nas było też w hotelu!!! A jednak!! Taki nowy trend!

2. Przyszły „niespodziewane okoliczności klimatyczne”

Pobyt w hotelu naprawdę ma wiele zalet, jednak w tym roku okazał się idealnym rozwiązaniem. Owszem były silne wiatry… odbiło się nam „czkawką” od zakopanego, owszem wyłączali nam prąd bo były awarie…  no i owszem nie było śniegu bo ta zima wyjątkowo ciepła +10 ~ +15*C.

Ale… Pan Dyrektor + rodzina! „wybyczył się” za wszystkie czasy: w saunach, na basenie, na masażach, odpoczął… To są ŚWIĘTA! LUZ…

finansowo wyszło też „sensownie” bo gotowanie, przygotowywanie, itd… pewnie wyszłoby drożej! a tak mieliśmy wszytko „pod nosek” i jeszcze posprzątali sami ;-)

Takkk takie Święta to Pan Dyrektor LUBI!

 
Możliwość komentowania Święta na wyjeździe została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Intensywne Wakacje

24 paź
Intensywne Wakacje

Tu będzie od Dyrektorskich wakacjach!

A wiec Pan Dyrektor od wielu lat nie miał wakacji, praca, praca, praca miesiące mijają, pory roku i tak rok w rok. Złapałem się na tym, że powtarzam stare opowieści z przed kilku letnich wyjazdów. Nowych nie ma, bo nie jeździłem! (Jeśli o ścisłość złapała mnie na tym żona, taaa bo Pan Dyrektor ma Żonę!)

Dobra, nie było wakacji no to może by gdzieś ruszyć stare kości? nadarzyła się okazja! Aby odwieść córę do Włoch , Pan Dyrektor się przewietrzy i poleciał do Italii na 3 dni! Nie jest to jakiś „szał” ale zawsze to wakacyjny wyjazd ;-)

Trochę wcześniej Pan Dyrektor sobie siedział na necie i wyszukiwał dla zabawy najtańsze połączenia lotnicze. No i jako człek ciekawy i uparty znalazł połączenie do Norwegii, kuszony ciekawością… kupił i zapomniał! Czas sobie mijał…

Sprawy nieco służbowe, wymagały też obecności w Moskwie. Dyrektor lubi to  miasto, przecież tyle razy tam bywał, wizę ma… więc wsiada i jedzie, no ale tego czasu szkoda… no to poleci? No dobra przy okazji przetestuje nowe połączenia: Kraków – Moskwa.

Wakacyjny efekt był taki, że w Lipcu Dyrektor był:

Mediolan, Bergen, Moskwa prawie co tydzień gdzie indziej… I w ciągu 1 miesiąca 6 lotów! No dobra po 3 dni tu, po 4 tam… ale zawsze to wakacje ;-) Słowo też się należy dobre żonie Dyrektorskiej, która to i podstępem i przymusem nieco zaplanowała. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

W Norwegii poszło dużo kasy z Dyrektorskiego portfela bo to DROGI! kraj!!! bardzo drogi! Jednak zupa rybna jaką zjadł Dyrektor w Bergen…. mniam! Przy okazji Dyrektor zobaczył żywe foki i pingwiny. A teraz zmartwię czytających to wegetarian, Dyrektor skosztował suszonego mięsa Wieloryba a po norwesku HVALa. Można było też zobaczyć wielkie wycieczkowce statki-miasteczka. To akurat chętnie się zawsze obejrzy a może i jakiś biznes z tego będzie?

Dyrektor spokojnie zobaczył mauzoleum Lenina w Moskwie oraz Muzeum Park Zwycięstwa. Moskwa to Moskwa miasto rzeczy niezwykłych… Tam zawsze jest co zobaczyć, wiec to akurat jest fajne chyba… nawet ulubione miasto Dyrektora na wyjazdy. Dobrze zjesz, ludzie normalni, wypić można i jakoś tak po ludzku się tam żyje.

No a we Włoszech pizzy co prawda nie było, jednak udało się zobaczyć muzeum Gerappy oraz zabytkowe miasteczko Bassano del Grappa. Dyrektor się też zdrowo spocił bo w tym czasie jest tam prawie od rana do wieczora po 35-38*C jest gorąco i duszno. Tu akurat wyjazd był bez żony więc… i czasem oko Dyrektorskie spojrzało na: Fantastiko Italianki. ;-) Przynajmniej te młode bo te straszę to… o jeden makaron za daleko patrz: są po prostu Grube :-/

Oczywiście we wszystkich tych wyjazdach musiały być fotki robione i załatwiane sprawy służbowe, aby ktoś nie pomyślał że jest tak łatwo ;-) tu spotkanie, tu kontakt tu zobaczyć tam się dowiedzieć…

Generalnie Dyrektor Lipiec spędził w rozjazdach i… to się nazywa Wakacje Dyrektorskie.

A teraz foty:

BERGEN

BASANO DEL GRAPPA

MOSKWA

 
Możliwość komentowania Intensywne Wakacje została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 

Pan Dyrektor uczy się Angielskiego!

20 paź

Pan Dyrektor się uczy!.. Angielskiego.

O tym jak to Pan Dyrektor został zmuszony do nauki j. Angielskiego na stare lata.

Nigdy sam bym w to nie uwierzył, ze przez WŁASNĄ, RODZONĄ córkę! będę się musiał uczyć i zakuwać na lekcje jak młodziak… i to w moim wieku! ;-)
Dobra, to może od początku?

Córka ma Dyrektorska nastoletnia, ma angielski w szkole. No i super! problem w tym ze do głowy jej nie wchodzi. Mniej Super :-/ A zgodnie z nowymi przepisami w klasie 6 ma mieć test szóstoklasisty z … o dziwo? Angielskiego!
Co zrobić! Kiedy czeka ją test? a w głowie z angielskim pusto :-/ Ano, żona Dyrektora wpadła na genialny pomysł i prosty w swej istocie: „Wyślijmy ją na korepetycje!” proste no nie?
No dobra wybraliśmy szkołę, ale skoro mamy na nią czekać to dla otuchy sami się pod uczymy?
I w ten oto prosty sposób został Dyrektor „wkręcony” w naukę angielskiego na stare lata… Super :-// i pisze to z ironią! (żadne tam haha czy juchu!).

Po pierwszej lekcji:
Córka zielona, żona pół-zielona, Dyrektor przemówił w English! (nigdy wcześniej się NIC a NIC nie ucząc!)

Po lekcji nr2:
Córka zielona ale mniej! Z zieleniała Dyrektora żona, Dyrektor… Zielony ale już nie tak!

Po lekcji nr3:
Córka powoli łapie! Żona Dyrektora też, Dyrektor był tym razem pół zielony! (bywa słabszy dzień!)
Dorośli dostali zadanie domowe do napisania! o dziwo nawet im się udało odrobić!

Po lekcji nr4:
Córka dalej jest zielona, Dyrektorowa żona trudno wyczuć? Dyrektor przeziębiony ale coś tam łapie!

I „zielony” piszę w sensie przyswajania wiedzy. Jak trawa zielony nic nie rozumie.

Generalnie Dyrektorowi przybyło angielskiej odwagi! Teraz już nie biegamy z telefonem jak słyszymy angielski i chcemy „podrzucić” komuś słuchawkę… o nieee! Teraz umiemy przemówić! No dobra: „kali rozumieć, kali wiedzieć, ale… kali rozumieć!”

Dyrektor potajemnie zresztą! zakuwa słówka z translatora i słownika! No cóż, ze słabą przyswajalnością bo to już  nie jest rozum jak gąbka… ale jeszcze coś tam chwyta!  ;-) Jakiś efekt tego jest.

PS.

Dyrektora uczy czysta Angielka, w niewielkiej grupie. O dziwo Angielska nauczycielka ni w ząb nie zna… Polskiego! Ta to dopiero jest odważna w Polsce nie znać Polskiego!

 
Możliwość komentowania Pan Dyrektor uczy się Angielskiego! została wyłączona

Kategoria: Chwile Sukcesu, Prowadzę Biuro

 
 

statystyka